Malowane krzesło i lampa DIY

Jak znosicie ten trudny czas? Nie będę udawała, że u mnie jest cudownie, wcale nie jest - mam lepsze i gorsze chwile. Jednak staram sobie jakoś radzić. Najbardziej pomaga mi myślenie o domu i ogrodzie. Planowanie prac, by w przyszłości obie te przestrzenie pięknie wyglądały.



Na samym planowaniu się nie kończy. Sieję nasiona, by w ogrodzie dużo się działo. Wybieram wyposażenie domu (niestety przez internet, więc trochę obawiam się rzeczywistego wyglądu tych rzeczy). Muszę jednak już teraz kupować płytki i sprzęty do łazienki, bo prace na budowie trwają. Choć bez naszego większego udziału. Jeździmy tam tylko raz w tygodniu. Dziwna jest ta podróż, bo po drodze nigdzie się nie zatrzymujemy. Omijamy naszą ulubioną stację, na której zawsze piliśmy kawę, nie wstępujemy do wiejskiego sklepiku, po drobne sprawunki, ostatnio nawet nie pojechaliśmy do sąsiadki po jajka.
Kiedy jednak docieramy na miejsce, wszystkie troski nas opuszczają. Tam wraca normalność, rośliny rosną w ogrodzie jak gdyby nigdy nic, nasi najbliżsi sąsiedzi -  para kruków w ostatnich tygodniach są bardzo poruszeni, uwijają się jak nigdy, zastanawiam się, czy może spodziewają się potomstwa? :)


A dom się zmienia. Mamy już sufity i gładzie na ścianach. W przyszłym tygodniu miały być płytki na podłodze, ale nie dotarły do sklepu - dostawa się opóźnia. 


Chociaż tam na budowie zbyt wiele pomóc nie możemy, nie tracimy czasu. 
Ja pomalowałam krzesło, już dawno, ale dziś chciałam Wam zaprezentować je w pełnej krasie. 

Zabierałam się za malowanie cztery razy i ani razu nie skończyłam. ;) To oczywiście żart - efekt był zamierzony od początku. Miały wychodzić spod siebie kolejne warstwy, tak to wygląda z bliska.




Zastanawiacie się skąd taki pomysł? Otóż krzesło pochodzi z Pracowni Dekudeku. Małgosia jest tak cudowna, że czasem odstępuje mi oczyszczone, ale jeszcze niepomalowane krzesła. Są tak starannie przygotowane do dalszej pracy, że zawsze mam dylemat czy zakrywać farbą to piękne drewno i psuć trud włożony w jego oszlifowanie. Jednak krzesła są bardzo stare, a czas zazwyczaj pozostawia na nich jakiś ślad. Tym razem to były ciemne przebarwienia na nogach. 


Musiałam je zakryć. I tak zrodził się pomysł na pomalowanie mebla w taki a nie inny sposób. Efekt mi się spodobał, mam jeszcze jedno niepomalowane krzesło i chyba dostanie podobne "ubranko".
Oprócz krzesła powstała jeszcze jedna rzecz. Pamiętacie jak kupiłam do domu wiklinowy koszyk? Pisałam o tym TUTAJ.
Od razu  wiedziałam, że nie będzie mi służył jako koszyk. Miał zostać lampą. I został.


Przy jej stworzeniu pomagał mąż (kot tylko pomagał przy sesji, tj. myślał, że pomaga, bo jest takim pięknym modelem). On (mąż, nie kot) wymyślił jak zamontować oprawkę i to zrobił. Ja tylko udekorowałam kabelek grubym sznurkiem. :) Lampa najprawdopodobniej trafi do kuchni w wiejskim domku, a może do sypialni... Jeszcze się nad tym pomyślę. Najważniejsze, że robiąc ją z koszyka dużo zaoszczędziliśmy, bo gotowe lampy wiklinowe są droższe niż materiały - koszyk, kabel i oprawka.
Kochani, życzę Wam dużo zdrowia oraz pogody ducha i pamiętajcie - zostańcie w domu. A jeśli musicie gdzieś iść lub jechać, tak jak my na wieś, to ograniczcie swoje kontakty z innymi do minimum.
Zapraszam Was też na nową stronę Małgosi, znajdziecie tam dużo inspiracji - dekudeku.pl

Pozdrawiam,
Edyta


Komentarze

  1. Bardzo podoba mi się ten efekt
    Wyszło super

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak patrzę na Twoje postępy prac natychmiast przychodzą mi do głowy nasze zmagania. Mieliśmy co prawda inne problemy niż są teraz i cieszymy się, że wszystko skończyliśmy i możemy leżeć do góry brzuchem. Co prawda zostały jeszcze tarasy i schody na zewnątrz, ale to mniejszy problem. Twoje krzesło jest bardzo oryginalne i w pięknym kolorze. Mam pokój w podobnej tonacji i zostało w nim do pomalowania tylko...krzesło. Jakoś nie mogę się do niego zabrać. Ślicznie będzie w Twoim domu i niech to będzie myśl wiodąca w Waszym życiu. Kocur Boski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie mógł przewidzieć takich problemów. Boję się jechać do budowlańca, a muszę dobrać kolor fug do płytek podłogowych. Chyba dokończymy to co musimy i zrobimy przerwę, bo obawiam się, że efekt zakupów przez internet może być katastrofalny. Moje krzesło też długo czekało, ale ja tak mam wszystko musi nabrać "mocy urzędowej" :)))) Dziękuję Ci za miłe, pocieszające słowa. Czekamy na ten dom z utęsknieniem.

      Usuń
  3. Pomysłowe meble i własnoręcznie wykonane zawsze sprawiają najwięcej przyjemności. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Krzeslo jest cudowne! Lampa wyszla bardzo ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję, że jesteście ze mną i zechcieliście coś napisać.

Popularne posty