Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cieniowania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cieniowania. Pokaż wszystkie posty
Niespodzianka
Wciąż jeszcze zaskakuje mnie fakt, jak niespodzianki,
potrafią
uszczęśliwić drugą osobę. Przynajmniej tak jest w moim
wypadku.
Wyobraźcie sobie moją
radość, gdy otrzymałam tak cudowny prezent od Ines.
![]() |
| Koszyk pełen róż |
![]() |
| Koszyk np. na owoce |
![]() |
| Pięknie ozdobione pudełko, a w nim, aż trzy cudowne bransoletki |
Były jeszcze słodycze i kawka, ale niestety zanim
zdążyłam pstryknąć fotkę, zostały pożarte przez stado
wygłodniałych wilcząt:(
zdążyłam pstryknąć fotkę, zostały pożarte przez stado
wygłodniałych wilcząt:(
Wszystko zaczęło się od nieudanej wymianki, podczas której
moja para nie wywiązała się z zobowiązania. Organizatorce było tak przykro z
tego powodu, że postanowiła przysłać mi prezent. To się nazywa profesjonalizmJ
Nie posiadałam się ze szczęścia.
Ines dziękuję bardzo,
bardzo mocno.
Ja na wymiankę przygotowałam lusterko i talerz.
Dziękuję za odwiedziny.
Wyróżnienie i oliwki
Najpierw się pochwalę, chociaż to mało eleganckie, ale jestem tak podekscytowana, że musicie mi wybaczyć.
Otóż mój blog został wyróżniony przez Lejdi.ana piszącą Te chwile…, dziękuję Ci serdecznieJ
Bardzo się cieszę z kilku powodów:
1. Po pierwsze Lejdi.ana to bardzo zdolna kobieta, tworząca cudowne rzeczy, po mistrzowsku władająca igłą, więc wyróżnienie przez taką osobę jest dla mnie bardzo ważne.
2. Po drugie jest to moje pierwsze wyróżnienie i chociaż dla wielu z Was to już chleb powszedni, ja jestem naprawdę szczęśliwa.
3. Po trzecie długi czas mi zajęło rozbudowanie bloga, zdobycie stałych czytelników, obserwatorów, spowodowanie, że pod postami pojawiają się komentarze, zaczęłam pisać choć o blogosferze nie miałam pojęcia, najpierw wskoczyłam na głęboką wodę, a potem uczyłam się pływać. Niestety taka już jestem i wszystko co w moim życiu ważne tak właśnie się zaczęło.
Myślę, że to dobry moment na podziękowanie Wam wszystkim po drugiej stronie ekranu za to, że jesteście i czynicie moje życie jeszcze ciekawszym.
Teraz ja chciałabym wyróżnić kilka autorek blogów, które lubię czytać, które sprawiają, że uśmiecham się do szklanego ekranu, które tworzą piękne rzeczy, służą dobrymi radami… po prostu są.
Na koniec komplet, który ozdobi i ułatwi życie w mojej kuchni, bo chociaż chlebaków zrobiłam już wiele, ani jeden nie zagrzał miejsca w moim domu. Mam nadzieję, że tym razem się uda i ten pozostanie z nami.
Cytrynówka waniliowa
Dzisiaj też kurs krok po kroku jak uzyskać efekt dobrego humoru J
Oczywiście nie namawiam kogokolwiek do nadużywania opisanych używek, a jedynie do degustowania i smakowania J
Przepis pochodzi z polskich gór, jest sprawdzony i... e, co ja tam będę dużo gadać, sami sprawdźcie J
Przepis pochodzi z polskich gór, jest sprawdzony i... e, co ja tam będę dużo gadać, sami sprawdźcie J
Składniki:
4- 5 cytryn , 2 pomarańcze
25 - 30 dag cukru, ok.3 łyżki prawdziwego miodu
2 łyżeczki cukru waniliowego
0,75 l wody
0,5 l spirytusu
4- 5 cytryn , 2 pomarańcze
25 - 30 dag cukru, ok.3 łyżki prawdziwego miodu
2 łyżeczki cukru waniliowego
0,75 l wody
0,5 l spirytusu
Przepis:
Zagotować wodę z cukrem, miodem i cukrem waniliowym. Ostudzić.
Z cytryn i pomarańczy wycisnąć sok (przecedzić go przez sitko wyłożone
gazą ).
Do naczynia wlać sok wyciśnięty z cytryn i pomarańczy oraz spirytus .
Następnie dolać ostudzoną wodę z cukrem (wlewać przez gazę ponieważ od
miodu może zostać osad ), wymieszać. Nalewać do butelek.
Cytrynówka powinna stać kilka dni, aby się "przegryzła" (co jakiś czas
wstrząsać ).
Zagotować wodę z cukrem, miodem i cukrem waniliowym. Ostudzić.
Z cytryn i pomarańczy wycisnąć sok (przecedzić go przez sitko wyłożone
gazą ).
Do naczynia wlać sok wyciśnięty z cytryn i pomarańczy oraz spirytus .
Następnie dolać ostudzoną wodę z cukrem (wlewać przez gazę ponieważ od
miodu może zostać osad ), wymieszać. Nalewać do butelek.
Cytrynówka powinna stać kilka dni, aby się "przegryzła" (co jakiś czas
wstrząsać ).
Dziękuję Wam za przesympatyczne komentarze i witam nowych sympatyków mojej bazgraniny.
Następnym razem zapraszam na spacer po Krakowie (cudowne miasto!)
Zazdrość
Pozazdrościłam… pięknych pisanek prezentowanych tu i ówdzie w blogowej sferze. I się wzięłam, a raczej zawzięłam. Zrobiłam sobie kurze wydmuszki, (głuptas ze mnie nie wiedziałam, że można kupić gotowe i to gęsie). Ubawiłam się przy tym, bo mi się dzieciństwo przypomniało. Kilka mi nie wyszło, więc mąż musiał zjeść podwójną porcję jajecznicy. Po umyciu zabrałam się do pracy. Pokarało mnie jednak za to, że zazdrościłam i moje pisanki nie wyszły tak piękne jakbym chciała. W dodatku dwie stukłam. Długo się zastanawiałam czy je w ogóle pokazać, ale co mi tam raz kozie śmierć, a może lepiej brzmi pierwsze śliwki robaczywki.




























