niedziela, 19 marca 2017

Wiosenny DIY HOME już jest!

Po długiej przerwie, ale jednak udało się! Nowy, wiosenny numer jest już na issuu.com

Co w nim znajdziecie? Musicie zobaczyć sami.
Zdradzę tylko, że wiele świątecznych inspiracji i mały prezent dla Was :)
Tak wygląda okładka:

https://issuu.com/jabloniee/docs/diyhome6

 A to redakcja, która wspólnie ze mną tworzyła dla Was nowy numer:

Małgorzata Grabowicz/minifilcus.blogspot.com
Sandrynka Hand Made/sandrynka.pl
Karolina Kierlanczyk/papierowy-platek.blogspot.com
Sabina Kubuś-Śmietanka/smietankowydom.pl
Małgorzata Margas/dekudeku.pl
Justyna Niemczynowicz/titinka.pl
Monika Utnik-Strugała/za-miastem.blogspot.com
Barbara Walicka/lovelygarden.pl/category/blog/ogrod-na-talerzu
Małgorzata Wójcik/ lovelygarden.pl

Redakcji z całego serca dziękuję - jesteście kochane!
Jeszcze raz zapraszam wszystkich do lektury TU 

Życzę miłych chwil z magazynem i pozdrawiam,
Edyta 

PS. Zaczynam pracę nad kolejnym, letnim numerem, zapraszam wszystkie osoby chętne do współpracy i tworzenia magazynu wspólnie z całą naszą redakcją. 
Napisz do mnie: jabloniee@gmail.com lub redakcja@diyhome.pl

niedziela, 12 marca 2017

Królik jak malowany

- Co robisz?
- Maluję.
- Po co?
- Bo lubię.

Tak pokrótce wyglądała moja rozmowa z synem, cóż chłopak jest w podstawówce, więc maluje tylko wtedy, kiedy musi zrobić pracę na plastykę. I ja ostatni raz malowałam farbami akwarelowymi w szkole podstawowej. Choć nie, jakiś czas temu namalowałam drzewo na prezentacji tych farb w sklepie papierniczym. Ale doświadczenia nie mam wcale. Jednak strasznie chciałam spróbować i tak powstał króliczek.


Muszę przyznać, że bardzo mi się to malowanie spodobało i z pewnością do niego wrócę.
Co do króliczków, to zbliża się czas gdy te małe zwierzątka rozgoszczą się w naszych domach i u mnie jest już ich trochę :)



 A u Was jak tam? Są już jakieś dekoracje świąteczne? A może macie jakieś plany z tym związane? Ja mam plan. Otóż z kilkoma innymi blogerkami przygotowuję dla Was niespodziankę - nowy, świąteczny numer DIY HOME. Będą w nim również królik, ale też pisanki, kurki, koguciki, tradycyjne Święta. Mam nadzieję, że będziecie mogli go obejrzeć już w przyszły weekend. Trzymajcie kciuki. A tymczasem muszę Was pozdrowić i biec dalej przygotowywać gazetkę, więc na razie nie będzie mnie w świecie blogowym.

Pozdrawiam,
Edyta

niedziela, 5 marca 2017

Chodzi lisek koło....

Za mną pracowity tydzień, więc dziś rano z przykrością uświadomiłam sobie, że nic wciągu niego nie narysowałam. Może pamiętacie, że moje tegoroczne, noworoczne postanowienie brzmiało, że będę robić to, co sprawia mi przyjemność i chociaż jedną rzecz w tygodniu narysuję. Usiadłam więc do biurka i zaczęłam rysować.


Nie minęła godzina, a ja miałam kolejne zwierzątko do kolekcji, tym razem to lisek, bez ręki i nogi, a nawet uszu :).


Lubię proste rysunki, bo efekt jest bardzo szybki. Teraz została tylko oprawa, znalazłam starą ramkę, przemalowałam ją i oto jest. Może odrobinę zbyt toporna dla tego rysunku, ale innej nie miałam.


Zawisnął nad sofą w salonie. Muszę wreszcie zająć się tworzeniem domowej galerii, bo coraz więcej mam tych rysunków i ustawiam je to tu, to tam :)


Przy okazji zaprezentuje Wam mój nowy dywanik.


Pomału salon się zmienia, ale jeszcze daleka droga przede mną.
Jednak już teraz nie zapominam o dekoracjach zwłaszcza tych kwiatowych. Tulipany nie są drogie, a od razu milej się robi, gdy salon zakwita.




Pozdrawiam serdecznie,
Edyta

wtorek, 28 lutego 2017

Własny ogród, ale w szkle

Tyle lat marzyłam o ogrodzie, a tu jeden dzień wystarczył, żeby go wreszcie mieć! Mój wymarzony z bujną roślinnością i cudną ławeczką pomalowaną metodą shabby chic, zaprzyjaźnionym ptaszkiem i kamienną ścieżką. A do tego całoroczny :) Zobaczcie sami:

Skąd go mam? Zrobiłam na konferencji prasowej firmy Altax, podczas której poznałam nowe farby Viva Garden!


 Jak sama nazwa ich wskazuje farby przeznaczone są do ogrodu, więc moje ogrodowe - ławeczka, donica i krzesełko, malowałam właśnie nimi.


Wybór kolorów jest przeogromny, a to dlatego, że Viva Garden! ma przełamać stereotyp typowych kolorów do ogrodu - wszyscy mamy już dość brązów, zieleni czy szarości, zwłaszcza po zimie.

Popróbowałam odrobinę różnych barw.

Ale wracając do konferencji, każdy z uczestników miał za zadanie zrobić ogród w szklanej kuli. Dostaliśmy odpowiednie wyposażenie i mnóstwo roślin do wyboru.

Powstało wiele pięknych ogrodów.





Między innymi mój. Jak go przyniosłam do domu biegałam wokół niego z aparatem i nie mogłam się nacieszyć.












Bo przecież jest cudny, jak prawdziwy.








Niestety nie tylko mi się spodobał, okazało się, że jedna z roślinek musi być wybitnie smaczna, bo moje koty urządziły sobie mały lunch'yk. Sądząc pewnie, że ogródek będzie służył do uprawiania pożywienia. Ale co ja się czepiam, w końcu po to są ogrody, no nie?




Widzicie tę żądzę w oczach? Normalnie musiałam z ogródkiem uciekać do sypialni, żeby coś z tej biednej, małej roślinki zostało.
O samych farbach napiszę więcej jak tylko potestuję je na czym większym niż moje mebelki do ogrodu :)
To był wspaniały dzień, mogłabym tak pracować cały czas :) Malować, sadzić, dekorować...

UWAGA!  Informujemy, że żaden kot nie ucierpiał podczas tworzenia tego postu (choć było blisko). Roślinka ucierpiała odrobinę, ale będzie żyła.

Pozdrawiam Was serdecznie i kolorowo,
Edyta

niedziela, 26 lutego 2017

Lampka Miś - DIY

Proszę państwa oto miś. 
Miś jest bardzo grzeczny dziś.
Chętnie państwu poświeci do książeczki lub bajeczki.


Lampkę z misia wymarzyła sobie moja koleżanka dla swojej córeczki. Dużo czasu minęło zanim wymyśliłam jak ją zrobić, zdobyłam potrzebne materiały, a następnie znalazłam czas na realizację. Na szczęście koleżankę mam cierpliwą i wyrozumiałą - jak tylko zobaczyła misia szybko wybaczyła mi to, że kazałam jej na lampkę czekać :)




Dla ciekawych napiszę, że miś zamiast wypełnienia (które mu wyjęłam) w brzuszku ma ceramiczną podstawę lampy. Najwięcej kłopotów sprawił mi brak stabilności, a w pokoju dziecięcym lampka musi być stabilna. Najpierw do środka ceramicznej podstawy przykleiłam kilka kamyków, aby ją dociążyć, a na koniec podarowałam misiowi korkowy taborecik i teraz siedzi wygodnie i nie kiwa się na boki :) Nie tak łatwo go też popchnąć, bo korkowa powierzchnia stawia opór i nie ślizga się po blacie.


Zapomniałam już jaką frajdą jest tworzenie dla dzieci. Mam nadzieję, że świecący misiak spodoba się małej Ani, szczególnie jak będzie świecić wieczorami i odganiać mrok.



Pomachajcie misiowi na pożegnanie, bo już niedługo idzie do nowego domu.

Pa, pa
Edyta i Miś



czwartek, 23 lutego 2017

Znalazłam wiosnę!

Najprawdziwszą, utęsknioną, wymarzoną. A rzecz miała miejsce w pięknych lasach województwa kujawsko-pomorskiego - to region mojej młodości i z całą powagą mogę stwierdzić, że nie ma piękniejszych lasów niż tamte. A teraz budzi się w nich wiosna. Wszystko jakby zieleńsze.


Zakochane łanie w ostatniej chwili uciekają przed człowiekiem.


Gdzieniegdzie widać ślady minionej jesieni i zimy.


Ale w miejsce starych roślin już pojawiają się nowe, młode następczynie.


 A ostatecznym potwierdzeniem wiosny jest, już rozbudzona, ale jeszcze leniwa biedronka :)


Tak mnie nastroił ten spacer w lesie, że po powrocie do hotelu narysowałam leśne zwierzątko - wiewiórkę, która tylko czmychnęła nam wysoko na gałęzi.


Wzorowałam się na swoim starym zdjęciu, które może pamiętacie z jesiennego numeru DIY HOME


Toruń pożegnał nas wiosennym deszczem i piękną tęczą, więc Kochani to prawda - wiosna już tuż, tuż!

A po powrocie do domu oprawiłam rysunek wiewiórki i ustawiłam na biurku w otoczeniu roślin, między innymi domowego iglaka, żeby czuła się jak u siebie, w lesie :)



Przesyłam Wam wiosenne pozdrowienia,
Edyta