sobota, 18 lutego 2017

Mandala, czyli DIY górą!

Wiecie co lubię w DIY, malowaniu, farbach, szablonach? To, że w ciągu jednego przedpołudnia, właściwie bez specjalnych umiejętności można zmienić wygląd salonu.
Już od jakiegoś czasu podobają mi się dekoracje w formie mandali. Nawet próbowałam taką narysować. Niestety do tego trzeba mnóstwa czasu i cierpliwości, a ja nie mam ani jednego, ani drugiego. Dlatego pożyczyłam od Małgosi z dekudeku.pl szablon (dziękuję Małgosiu:). W piątek jeszcze nie wiedziałam jaki zrobić z niego użytek, a w sobotnie popołudnie czytałam książkę w takim otoczeniu.


Żebyście wiedzieli o czym mówię pokażę Wam zdjęcie sprzed zmiany.

Wstałam wczoraj rano i stwierdziłam, że skoro mam nową sofę (tak, tak metamorfoza salonu trwa:) przydałby się nowy stolik i poduchy. Niestety Rozsądny Głos Rodziny (wiecie o kim piszę, może też taki macie?) powiedział, że w tym miesiącu koniec z nieprzewidzianymi wydatkami. Nie pozostawił mi wyboru musiałam złapać za pędzel (gąbkowy, tym razem) i zmienić wszystko bez kosztów (bo farbę zawsze mam w domu).
Stolik zajął mi chwilkę -  już wcześniej malowałam go na biało (TU), teraz tylko dobrze go wyszorowałam. trochę zmatowiłam papierem ściernym, nałożyłam warstwę białej farby i ozdobiłam szablonem.
Poduszki też już kiedyś malowałam  (TU) i wiem, że można je prać i się nie spierają. Ta po prawej stronie zdjęcia na górze ma już ponad rok i ciągle dobrze wygląda. Wystarczyło znaleźć dwie białe poszewki. Jedną znalazłam, jako drugą pomalowałam właśnie tę  sprzed roku, tyle, że z drugiej strony.


Reasumując - taki oto powstał komplecik.

Niestety szablon okazał się trochę za mały na stolik, więc końcówkę mandali mu domalowałam.


Muszę napisać, że mąż się odrobinę zdziwił jak wrócił z zakupów :).



Takie zmiany lubię, szybkie i prawie bez kosztów.



Miłej niedzieli życzę,
Edyta

czwartek, 16 lutego 2017

Kolejne krzesła i zmiana modela

Od wizyty w fabryce mebli giętych (relacja TU) chorowałam na takie krzesła. Wreszcie na Allegro udało mi się upolować trzy, bardzo stare i zniszczone sztuki.
Dwie z nich udało mi się już odnowić.


Ostatecznie trafią do kuchni i będą częścią jej metamorfozy. Teraz stoją to tu, to tam :) Jak widzicie do przemalowania użyłam tej samej farby, którą malowałam kwietnik.



Oczywiście sesja musiała odbyć się z udziałem modela, a właściwie tym razem modelki.

 Niestety Kotuś jest wygodna, na twardym nie chciała pozować.


Musiałam jej podłożyć podusię :)


 I jak Wam się podobają moje nowe krzesła (bo, że Kotuś się Wam podoba to wiem:)?
Zastanawiam się czy ich trochę nie udekorować, jakiś szablon może....
Co myślicie?
Pozdrawiam,
Edyta

niedziela, 12 lutego 2017

Sielsko, wiejsko, czarodziejsko

Cóż, był królik, kot, krowa i koń, a teraz jest kogut :) Coś nie mogę się od tej literki uwolnić :) Już od jakiegoś czasu myślałam, żeby go narysować, ale ostateczną decyzję podjęłam po przeczytaniu posta Promyka TU, bo cytując "czasem człowiek musi, bo inaczej się udusi".
I tak się wzięłam do rysowania. Urok koguta tkwi w kolorze, więc tym razem na tapetę wzięłam kredki. Niestety nie czuję się z nimi tak swobodnie jak z ołówkiem, ale nie poddaję się. :)





A jaja powstały na inną okazję, ale o tym może bliżej Świąt wspomnę :)


Tymczasem pozdrawiam serdecznie i bardzo, bardzo Wam dziękuję za przemiłe komentarze :)

Edyta

czwartek, 9 lutego 2017

Było sobie krzesło

Zazwyczaj gdy malujemy używany mebel to staramy się jak najdokładniej zetrzeć starą powierzchnię i to jest dobre, i zgodne ze sztuką. Jednak mam takie jedno krzesło, które ciągle przechodzi metamorfozy. Najpierw ze zwykłego sosnowego (wówczas lakier dobrze starłam) zamieniło się w krzesło w kolorowe paski. Później chciałam sprawdzić przyczepność jednej farby i zamalowałam paski na kolor seledynowy. Farba okazała się bardzo przyczepna, ale miała inne wady, więc znów postanowiłam zmienić wygląd tego krzesła. I tu pojawiła się problem, bo jak pomyślałam o ścieraniu tych wszystkich warstw, to mi się aż słabo zrobiło. A wiadomo jak człowiek jest leniwy to robi się kreatywny. Wymyślam więc, żeby te wszystkie warstwy wykorzystać i zrobić krzesełko w stylu shabby chic. Domalowałam kolejną warstwę farby (tym razem to była farba kredowa, a następnie lekko przetarłam (kredówka ściera się bardzo łatwo) .Wyszło tak:

I jeszcze zdjęcie bez modela :)

I znowu z nim - strasznie trudno było go zniechęcić do pozowania :)

Na ostatnim zdjęciu, na brzegu siedziska widać wszystkie warstwy farb. Leniwe jak ja lub zapracowane osoby zachęcam do takiego malowania - nie jest wyczerpujące, zabiera niewiele czasu, a efekt jest dość ciekawy.
Pozdrawiam,
 Edyta

niedziela, 5 lutego 2017

K jak koń i kwietnik

Zaskoczyliście mnie swoimi opiniami na temat sypialni z poprzedniego postu. Byłam pewna, że niby tak bardzo modny, styl skandynawski najbardziej przypadnie Wam do gustu. Jednak jest to zaskoczenie bardzo pozytywne, bo nie ma jak rodzime upodobania. Stara kuchenna szafka pamiętająca jeszcze ubiegły wiek i bukowy kawałek pieńka - my, Polacy wiemy jak z niczego zrobić coś :)
A pamiętacie może z wspomnianego już posta rozpoczęty szkic konia? Udało mi się dokończyć rysunek.


Wzorowałam się na zdjęciu świetnego fotografa Moniki Filipiuk-Obałek.
Zdjęcie możecie zobaczyć tu:
https://www.instagram.com/p/BPS7QyPgKpC/
Miałam Wam je pokazać, ale niestety nie umiem fotki ściągnąć z Instagrama :(
W każdym razie mój koń wygląda tak:


Oczywiście zaraz po narysowaniu znalazłam kilka wad, ciekawa jestem czy i Wam się rzucą w oczy.
Do aranżacji z koniem wykorzystałam kwietnik, który już bardzo dawno temu kupiłam od Ali za 15 zł. Wówczas wyglądał tak (właściwie jeszcze kilka dni temu tak wyglądał):


Długo musiał czekać zanim naprawiłam mu ubytki i przemalowałam. Teraz wygląda tak:




O czasu do czasu piszę o tym jaką farbą malowałam meble. Robię to wtedy gdy uznam, że są niezłe i warto o nich wspomnieć. Tak jest i tym razem. Do pomalowania użyłam farby kredowej Autentico do mebli ogrodowych. Agnieszka  poleciła mi je do pomalowania mebli kuchennych. Jednak zanim to zrobię chciałam je wypróbować na czymś mniejszym. Muszę przyznać - rzeczywiście są dobre. Łatwo się nimi maluje i nie potrzebują już wykończenia ani woskiem, ani lakierem. Niestety nie są najtańsze, ale myślę, że do trudnych powierzchni, np. mebli kuchennych i czy krzeseł, warto wybrać coś droższego, a dobrego. Oczywiście tylko wówczas gdy budżet na to pozwala, a meble są tego warte. Jak przyjdzie wiosna wypróbuję je w kuchni :)

Pozdrawiam,
Edyta

czwartek, 2 lutego 2017

Sypialnia w trzech odsłonach

Dziś inspiracja sypialniana, to samo wnętrze, to samo łóżko, ale zmieniają się szafki, tkaniny i dodatki. Ciekawa jestem, która spodoba Wam się najbardziej.

Najpierw stolik nocny zrobiony z górnej szafki kuchennej. Przerobiłam ją bardzo dawno temu dla Czterech Kątów, ale wiernie służy mi do dziś.


Wcześniej była po prostu biała, niedawno dodałam jej odrobinę przetarć.


Niedawno kupiłam stolik za grosze. Jednak w salonie mam inny, który moja rodzina uwielbia, bo jest duży i mieszczą się na nim wszystkie gry planszowe, więc ten trafił do sypialni.

Ten stolik nie ma szafki na książki, ale jest niższy i ma większy blat, więc mogę na nim np. rysować.



I ostatnia aranżacja. Co prawda najmniej funkcjonalna, ale oddaje moją tęsknotę za lasem i życiem na wsi.


Stolik zrobiłam z pieńka przywiezionego w zeszłym roku z gór (przemiły ich mieszkaniec podzielił się ze mną swoim opałem na zimę).


Ciekawa jestem, która z sypialnianych aranżacji najbardziej Wam się podoba?


Pozdrawiam,
Edyta


Aranżacja 1: 
Lampka - Kartell
Stolik - olx.pl
Pościel - Jysk 
Narzuta - Salony Agata
Filiżanka - Manufaktura Bolesławiec

Aranżacja 2:
Stolik - Biedronka
Lampka i lampki dekoracje - IKEA 
Pościel - Jysk
Poduszka uszyta z tkaniny z Leroy Merlin
Koc - Westwing
Kubek - Porcelana Kristoff
Kwiatek - Kaufland
Szklane akwarium - haniel.pl

Aranżacja 3:
Klosz - sklep z tanim szkłem z polskich hut
Łapacz snów - moje dzieło 
Lampki dekoracyjne i świece - IKEA
Poroże i pieniek - prezent od miłego pana z gór
Kółka od stolika - Leroy Merlin 
Kubek - Porcelana Kristoff
Pościel i poduszka - Jysk
Narzuta - Salony Agata 
Koc - FF Home
Rośliny - olx.pl

niedziela, 29 stycznia 2017

A to krowa!

Zawsze chciałam mieć portret krowy. Najlepiej gdyby wisiał w małym domku na wsi, ale ponieważ takiego wciąż nie mam, krowa zawiśnie w miejskim salonie albo kuchni.
Myślałam, że ten rysunek będzie banalnie prosty. Co to za filozofia narysować czarno-białą krowę ołówkiem? Oj pomyliłam się bardzo, bo jak na zwierzę pada światło, to czerń wcale nie jest taka czarna... I jak to uchwycić? Krowa nieźle dała mi popalić :) Nie wiem czy udało mi się, ale wreszcie mam portret krowy :)




Ciekawa jestem, co o niej myślicie?

Pozdrawiam, 
Edyta