08:48

Złote dekoracje - czyli pogoń za trendami

Złote dekoracje - czyli pogoń za trendami

Chciałabym o sobie napisać, że opieram się trendom i modzie, i jestem indywidualistką wierną swoim upodobaniom. Oczywiście po trosze tak, ale jednak trendy wnętrzarskie mają ogromny na mnie wpływ.
Przykładem może być złoty kolor. Właściwie to nigdy za nim nie przepadałam. Jednak ostatnio coraz bardziej mi się podoba, a w domu pojawiają się nowe dekoracje w tym kolorze.


Jak się zastanowię, to moja sympatia zrodziła się nie z nowym trendem, ale w związku z prezentem – otóż dostałam złotą farbę i od tego wszystko się zaczęło. 



Namalowałam ananasa TU, komodę w liście monstery TU, ozłocone liście TU, a teraz złote piórko. 



Przemalowałam też ramkę, która wieńczy dzieło.



 Ustawiłam tę nową, złotą dekorację wśród innych złotych elementów.


Lubię patrzeć jak wraz ze zmianą kąta padania światła, zmienia się wygląd rysunków.


Może złotą jesień mamy już za sobą, ale złote elementy ciągle są ze mną. :)

Pozdrawiam,
Edyta

11:37

Jak ozdobić panel nad płytą grzejną?

Jak ozdobić panel nad płytą grzejną?
Czy już macie dość mojej kuchni? Obiecuję, że to już ostatni post (na jakiś czas), i na dodatek bardzo krótki, bo przez przypadek usunęłam zdjęcia. :(
Ale do rzeczy. Jak wiecie pomalowałam kafelki nad blatem i płytą grzejną. Jestem zadowolona z efektu. Płytki łatwo się myją, jednak pod warunkiem, że plamy są świeże. Niestety synowie nie zawsze pamiętają, aby je wytrzeć po gotowaniu lub odgrzaniu obiadu, więc ja muszę później męczyć się usuwając plamy. Postanowiłam więc zabezpieczyć płytki nad płytą grzejną szkłem. Niestety cena wycięcia takiego szkła u szklarza przeraziła mnie. Będę musiała uzbierać tę kwotę. Tymczasem....
 .... znalazłam w swoich skarbach kawałek hartowanego szkła po starym stoliku kawowym. Niezupełnie wymiarami posuje nad płytę, ale póki co musi wystarczyć.
Zanim je przymocowałam do ściany, ozdobiłam je. Już dawno marzyły mi się marokańskie płytki, ale rodzina nie lubi takich ozdobnych elementów, więc radykalne rozwiązania nie wchodziły w grę. Co innego ozdobienie szkła, które przecież jest tu tylko na chwilę. Przywiozłam kiedyś z Francji serwetki w piękny wzór kafli. Wykorzystałam je do ozdobienia szkła.


Niestety nie pokażę Wam jak to zrobiłam, bo usunęłam z aparatu zdjęcia, ale mogę opisać.
Szkło umyłam i odtłuściłam. Następnie posmarowałam rozwodnionym wikolem. Na niego przykleiłam wierzchnią warstwę serwetki, wzorem do szkła. Serwetkę przecięłam na cztery części - mniejsze części łatwiej się klei. Na serwetkę nałożyłam jeszcze trzy warstwy kleju, kolejną jak wyschła poprzednia. Na koniec pomalowałam białą farbą, więc z tyłu szkło wygląda tak:


Jak dobrze się przyjrzycie to zauważycie, że serwetka mi się pomarszczyła, ale po pierwsze strasznie długo nie zdobiłam nic decoupagiem, więc wyszyłam z wprawy. Po drugie przyklejanie do szkła tak dużych kawałków serwetki jest strasznie trudne. Na szczęście z prawej strony jest to prawie niewidoczne.


A z daleka w ogóle nic nie widać :)

Jeszcze trochę zostało mi tych serwetek, ale nie mam na nie pomysłu, może coś podpowiecie?

Tymczasem życzymy wraz z Azarkiem miłego wieczoru!


Edyta i Azar

13:58

Metamorfoza szafki w kuchenny pomocnik

Metamorfoza szafki w kuchenny pomocnik
Nieważne jak duża jest kuchnia, przeważnie i tak brakuje w niej miejsca...
Choćby na zioła, które zimą muszą rosnąć w kuchni.


Mnie jeszcze brakuje miejsca na kiełkownicę. Kiełki jesienią i zimą to cenne źródło witamin, więc uprawiam je niemal cały czas. Problem w tym, że nie miałam gdzie, a blat i tak jest już zastawiony.
Za to miałam starą szafkę w łazience, która była bardzo zniszczona. Po remoncie łazienki właściwie przestała być potrzebna, ale nie wyrzuciłam jej. Szkielet miała drewniany, więc żal mi go było tak po prostu się pozbyć. Pomyślałam, że szafka może stać się niezłym pomocnikiem kuchennym.  Wyrzuciłam zniszczone, wiklinowe szuflady. Resztę pomalowałam na czarno, a z innej,  sosnowej szafki wycięłam półki (właściwie to mąż wyciął).

Tak właśnie powstał, kuchenny pomocnik.


Jest dość lekki, więc mogę go przestawiać.


A ponieważ nie ma tylnej ścianki, półki zakończyłam wystającym rantem. Dzięki czemu nic się z nich nie zsunie.


Inspiracją kolorystyczną była moja ukochana Sonia :)


Wreszcie mam gdzie trzymać zioła, kiełki i inne bibeloty.




Pozdrawiam, 
Edyta

09:13

Jesienne inspiracje, jesienne malowanie

Jesienne inspiracje, jesienne malowanie

W tym roku polską, złotą jesień mamy jak na lekarstwo.Więc nieliczne słoneczne dni warto wykorzystać na spacery. My tak zrobiliśmy wczoraj, wybraliśmy się do parku. Widoki były niesamowite. Napatrzyłam się na jesienne liście, oczywiście kilka sobie przyniosłam. Kiedy kawa się parzyła, ja układałam kompozycje.


 
 Oczywiście pomagała mi kotka.

 

 To niesamowite jak niewiele trzeba, aby w domu powstała nowa dekoracja - kilka liści i jakiś owoc :)
Niestety takie ozdoby nie są zbyt trwałe, a mnie się tak bardzo podobały te dziwnie wyglądające listki (może wiecie z jakiego drzewa spadły, bo ja nie mam pojęcia?), że pragnęłam je uwiecznić. Chwyciłam więc za pędzel i je namalowałam.


Najpierw je narysowałam kredkami akwarelowymi, potem rozmazałam rysunek wodą, a na koniec ozdobiłam złotą farbą akrylową. Skoro jest to złota jesień, to niech takie będą liście :)


Niestety złoty kolor strasznie trudno uchwycić na zdjęciu. Zazwyczaj na fotografii, wygląda na brązowy.



Skoro już otworzyłam puszkę ze złotą farbą namalowałam jeszcze liść kasztanowca, którego rysunek chodzi za mną już od września.


I na tym zdjęciu niewiele widać, bo w rzeczywistości, liść jest złoty, a nie żółto-brązowy.
Może przybliżę Wam efekt zdjęciami robionym pod światło.



Tak oto miło spędziłam niedzielę, a jak Wam minął weekend?
Pozdrawiam, 
Edyta

06:05

Jak zrobić uchwyt na blender? DIY

Jak zrobić uchwyt na blender? DIY
Czy też tak macie, że sprzęt kuchenny mnożny się Wam w zastraszającym tempie? Ja mam fioła na jego punkcie i jest go u mnie pełno - mikser, młynek, wyciskarka, oczywiście czajnik, toster i mikrofala (to niestety nie wszystko). Zaczyna mi brakować miejsca na blacie i w szafkach. Do tego lubię mieć pod ręką urządzenia, z których korzystam na co dzień. Do nich należy blender, który do tej pory, zazwyczaj leżał na blacie, co mnie strasznie denerwowało. Jak wiadomo, potrzeba matką wynalazku, myślałam, myślałam i wymyśliłam - wieszak na blender!


Do zrobienia wieszaka użyłam:
- deski sosnowej,
- farby tablicowej (została mi po malowaniu lodówki),
- małego haczyka,
- wieszaka na rurę od odkurzacza,
- dwóch uchwytów do wieszania obrazów,
- kostki ściernej,
- taśmy malarskiej i nożyczek,
- wałka i kuwety.
                                                                          Fot. IKEA
Deskę oszlifowałam i wzdłuż boków przykleiłam taśmę malarską.

 

Środek pomalowałam farbą tablicową.





Z wieszaka na rurę od odkurzacza odczepiłam uchwyt (musiałam go wywiercić, bo był przynitowany). Następnie przykręciłam go do deski.



Obok niego przykręciłam haczyk.


 Z tyłu przybiłam dwa uchwyty takie jak do obrazów i całość zawiesiłam na ścianie


W obręczy umieściłam blender, a na haczyku powiesiłam końcówkę z nożami. Postanowiłam też wykorzystać fakt, że wieszak pomalowany jest farbą tablicową i narysowałam truskawki :)
Truskawka zdobi też ścianę nad wieszakiem, w parze z kiwi (to moje ulubione połączenie).


To nie jedyne moje rysunki, które zdobią kuchnię. Krowę i awokado już widzieliście, ale ananasa chyba jeszcze nie przedstawiałam.


A tak wyglądają rysunki zeskanowane, niestety mój skaner trochę przekłamuje kolory. Szczególnie widoczne jest to na rysunku kiwi, które w rzeczywistości nie jest aż tak jaskrawe.





Oczywiście owoce narysowane, to niejedyne, które goszczą w mojej kuchni. Uwielbiam koktajle, popularne teraz smoothie. Robię je z wielu owoców, ziół, warzyw. Dziś mieszanka jabłka, gruszki, pomarańczy, mięty, pietruszki i sałaty. Zawsze dodaję też trochę oliwy, aby witaminy A i E miały szansę lepiej się przyswoić.

Całość wystarczy zmiksować blenderem, i voilà!

Smacznego, 
Edyta

10:55

Jak pomalować lodówkę? DIY

Jak pomalować lodówkę? DIY
Pozostanę w temacie kuchni, bo to w niej najwięcej się u mnie dzieje. Jakiś czas temu zrezygnowaliśmy z zabudowanej lodówki, na rzecz większej, wolnostojącej. Problem z tym, że nie było gdzie jej ustawić, więc stanęła tuż przy stole. Niestety to ustawienie sprawiło, że był widoczny mało atrakcyjny bok urządzenia, pomalowany szarym lakierem. Nie lubiłam na niego patrzeć, więc zaryzykowałam i pomalowałam go farbą tablicową.


Jak wiecie obecnie można kupić tablicówki w różnych kolorach, ja jednak ze względu na czarne szafki kuchenne, wybrałam tradycyjną barwę tej farby.


Niestety nie udokumentowałam samego malowania, ale było ono bardzo proste. Najpierw lodówkę dokładnie umyłam, odtłuściłam alkoholem i wałkiem pomalowałam cały bok, dwoma warstwami farby. Zanim zaczęłam rysować kredą musiałam odczekać tydzień (zalecenie producenta farby). Wyszło tak:



A było tak:


Mój mąż bardzo był przywiązany do kalendarza i codziennego przesuwania okienka na kolejny dzień. Zrezygnował jednak z niego na rzecz ramki, w której może codziennie wpisywać nową datę.


Ramkę zrobiłam ze styropianowej listwy sztukateryjnej, do której przykleiłam magnes. Tok pracy wyglądał tak:

Najpierw należy dobrze wymierzyć boki ramki. Następnie w skrzynce uciosowej dociąć boki (pod kątem 45 st.) - w taki sposób, aby wszystkie do siebie pasowały i stworzyły kąt 90 st.. Styropian najlepiej tnie się rozgrzanym nożem. Sklejamy boki, łączenie można wzmocnić zszywaczem tapicerskim. Malujemy ramkę. Na koniec na spodzie przyklejamy magnes ( ja wycięłam paski ze starego, magnetycznego planu lekcji). Styropian jest na tyle lekki, że ramka spokojnie utrzyma się na lodówce.
U nas pełni ona rolę kalendarza, ale można nią oprawić zdjęcie lub rysunek dziecka.
Nadal na lodówkępryklejam magnesy, ale teraz pełnią rolę dekoracji, nie muszę już przyczepiać nimi kartek. :)


Czarna lodówka, jest też wspaniałym tłem - dla naczyń ustawionych na stole.


Zadowolona jestem z tej zmiany, a jak Wam się podoba?

Pozdrawiam, 
Edyta
Copyright © 2016 Pracownia Jabloniee , Blogger