10:41

Jak pomalować krzesło?

Jak pomalować krzesło?
Dziękuję Wam za miłe komentarze pod postem z kartkami świątecznymi. Wiem, że to takie dziecięce rysunki, ale właśnie dlatego sprawiają mi wielką radość. Znów czuję się jak mała dziewczynka, która rysuje dla mamy lub taty laurkę - świetna zabawa :)
Dziś też będzie dobra zabawa, ale dla nieco starszych dziewczynek. Otóż malowanie krzeseł. Nie jest to prosta sprawa, gdyż po pierwsze krzesła muszą być pokryte preparatem, który wiele zniesie. Dlatego trudno go zerwać, gdy chcemy je na nowo pomalować. Po drugie mają wiele zakamarków, które trzeba dokładnie pomalować, ale nie będę się wdawać w szczegóły. Lepiej wytłumaczy Wam to specjalistka - Małgosia Margas.
Jej kursik jak pomalować krzesło znajdziecie w naszym piśmie TU lub w książce, której autorką jest właśnie Małgosia.


W książce jest oczywiście o wiele więcej pomysłów na malowanie różnych mebli. Mnie zaskoczyły malowane zasłony. Niby zdobiłam w ten sposób poduszki, ale o zasłonach nie pomyślałam. Więcej o książce, Małgosi i jej pracowni dowiecie się  TU.


Może sprawicie ją komuś na prezent lub zasugerujecie, że Wam by się przydała taka i chętnie ją zobaczylibyście po choinką? :)
Ja sobie zrobiłam już prezent - mój wymarzony, wytęskniony patyczak!



Tym razem nie ja pomalowałam krzesło, a właśnie Małgosia. To ona wyszukała je w internecie i odnowiła. A ja jestem nim oczarowana. Trafi do kuchni, to będzie krzesło do kompletu, ale nie od kompletu :) Z z moimi czarnymi krzesłami będzie wyglądało super! Pamiętacie je? Jeśli nie, możecie zobaczyć TU.

Pozdrawiam,
Edyta

23:46

Ręcznie malowane kartki świąteczne

Ręcznie malowane kartki świąteczne
Dziękuję w imieniu swoim i dziewczyn za takie miłe słowa o magazynie :) Jesteście cudowni! A kto jeszcze nie czytał niech zajrzy TU.

Pierwszy raz w tym roku, tak na własny użytek, namalowałam kilka kartek świątecznych. Ale się przy tym ubawiłam. Fajnie malować takie zabawne dekoracje. Najpierw powstały trzy karteczki.



Później domalowałam jeszcze jedną, troszkę w innym klimacie, z sikorką. Chyba wszyła realistycznie, bo kotka próbowała na nią zapolować, hi, hi. ;)


Ozdobiłam też tył karteczek, a do środka włożyłam kolorową kartkę z życzeniami, całość związałam sznurkiem, nie chciałam używać kleju.


Cóż, pierwsze koty za płoty. Myślę, że w przyszłości częściej będę tworzyć takie karteczki.





A jak Wam minęły Mikołajki? Słodycze otrzymane i zjedzone? Ja sobie za dużo pozwoliłam, ale co tam, niech każdy w ten dzień poczuje się jak dziecko :)

Pozdrawiam,
Edyta

03:56

Świąteczny numer DIY HOME

Świąteczny numer DIY HOME
Ufff, udało się!
Nowy numer jest już do Waszej dyspozycji. Mam nadzieję, że znajdziecie w nim wiele inspiracji.
Jest on dla mnie wyjątkowy, bo stworzony dlatego, że wiele osób się o niego pytało. Zrobiłam ten numer praktycznie w 8 dni. Udało mi się tylko dlatego, że znalazło się kilka nieustraszonych dziewczyn, które w ten krótki czas zdołało przygotować tutoriale.

Redaktorkami są:
Ania - learningfromhollywood.pl
Karolina - papierowy-platek.blogspot.com
Małgosia - dekudeku.pl
Sandrynka - sandrynka.pl
Wiola - worldbyholly.blogspot.com

Dziewczyny jeszcze raz bardzo dziękuję!

Jednak zanim przejdziecie do lektury, mała uwaga techniczna. Najlepiej numer wyświetla się w przeglądarkach Explorer i Chrome, niestety w FireFox, nie otwiera stron tak ładnie jak pierwsze dwie, choć oczywiście można przeczytać cały numer.
Pora przejść do prezentacji. Oto najnowszy numer DIY HOME!




Miłej lektury!
Edyta

09:35

Wpadam tylko na chwilę. Mam dobre i złe wieści

Wpadam tylko na chwilę. Mam dobre i złe wieści
Złe są takie, że nie zdążyłam skończyć magazynu na dziś, ale dobre są takie, że opóźnienie będzie niewielkie. Myślę, że najpóźniej w niedzielę będziecie mogli oddać się lekturze. Poczekacie?


Wpadłam tu też z powodu kiermaszu świątecznego, który zorganizowała Gosia ze Starego Pianina.



To wspaniała inicjatywa, więc chętnie się do niej przyłączam.
Do sprzedania mam:
1. Betonowy świecznik. Średnica 11 cm, cena 15 zł


Świecznik mam małą plamkę, ale to naturalne wybarwienie betonu.


Gdy nie ma w nim świeczki, można go wykorzystać jako dekorację, tzw. durnostojkę. :)



3.  Wieszak ścienny (drewno gięłam własnoręcznie w radomskiej fabryce, więc chyba można uznać go za rękodzieło), materiał: buk, wymiary: 33 x 31 cm, cena 35 zł


4. Komódka-organizer, ozdobione ma tylko szufladki, reszta polakierowana bezbarwnym lakierem. Materiał sklejka. Wymiary: szerokość: 29 cm, głębokość: 18 cm, wysokość: 22 cm, cena 48 zł


Na dziś to wszystko, ale z pewnością coś jeszcze dorzucę. Pamiętajcie, że do cen trzeba doliczyć koszty przesyłki, no chyba, że odbierzecie osobiście.

Pozdrawiam,
Edyta

08:42

Zapowiedź świątecznego numeru DIY HOME

Zapowiedź świątecznego numeru DIY HOME
Pamiętacie jeszcze ten magazyn? Cóż systematyczność to nie jest moja cecha. Na usprawiedliwienie mam tylko fakt, że pracuję zawodowo. Prowadzenie bloga i wydawanie internetowego magazynu to tylko hobby, więc i tak dobrze, że mam czas przynajmniej na kilka postów w miesiącu :)
Okazuje się jednak, że są wierne czytelniczki, które pamiętają magazyn, co jakiś czas sięgają do starych numerów (możecie je poczytać TU), a co więcej mają czelność pytać mnie  - czy będzie nowy, świąteczny numer? ;)
Otóż za namową właśnie tych, kochanych czytelniczek, postanowiłam (ledwie kilka dni temu) wydać kolejny numer. Dziękuję dziewczyny za motywację.
Prace dopiero rozpoczęłam, ale kolejne projekty powstają. Na przykład świecznik z betonu.


Czy pomysł na prezent, np. dla babci, wykonany razem z dzieckiem.


Bardzo chciałabym opublikować ten numer 1 grudnia, gdyż jest w nim projekt na kalendarz adwentowy. Niestety w kilka dni może być ciężko. Szkoda, że tak późno się za to zabrałam. Przygotowałam już pierwszą propozycję okładki, ale nie wiem czy taka zostanie. Co o niej myślicie?


Wracam do pisania.

PS. Jeśli chcielibyście pokazać w magazynie swoje projekty, wciąż jeszcze przyjmuję materiały. :)

Ściskam,
Edyta

08:48

Złote dekoracje - czyli pogoń za trendami

Złote dekoracje - czyli pogoń za trendami

Chciałabym o sobie napisać, że opieram się trendom i modzie, i jestem indywidualistką wierną swoim upodobaniom. Oczywiście po trosze tak, ale jednak trendy wnętrzarskie mają ogromny na mnie wpływ.
Przykładem może być złoty kolor. Właściwie to nigdy za nim nie przepadałam. Jednak ostatnio coraz bardziej mi się podoba, a w domu pojawiają się nowe dekoracje w tym kolorze.


Jak się zastanowię, to moja sympatia zrodziła się nie z nowym trendem, ale w związku z prezentem – otóż dostałam złotą farbę i od tego wszystko się zaczęło. 



Namalowałam ananasa TU, komodę w liście monstery TU, ozłocone liście TU, a teraz złote piórko. 



Przemalowałam też ramkę, która wieńczy dzieło.



 Ustawiłam tę nową, złotą dekorację wśród innych złotych elementów.


Lubię patrzeć jak wraz ze zmianą kąta padania światła, zmienia się wygląd rysunków.


Może złotą jesień mamy już za sobą, ale złote elementy ciągle są ze mną. :)

Pozdrawiam,
Edyta

11:37

Jak ozdobić szklany panel nad płytą grzejną?

Jak ozdobić szklany panel nad płytą grzejną?
Czy już macie dość mojej kuchni? Obiecuję, że to już ostatni post (na jakiś czas), i na dodatek bardzo krótki, bo przez przypadek usunęłam zdjęcia. :(
Ale do rzeczy. Jak wiecie pomalowałam kafelki nad blatem i płytą grzejną. Jestem zadowolona z efektu. Płytki łatwo się myją, jednak pod warunkiem, że plamy są świeże. Niestety synowie nie zawsze pamiętają, aby je wytrzeć po gotowaniu lub odgrzaniu obiadu, więc ja muszę później męczyć się usuwając plamy. Postanowiłam więc zabezpieczyć płytki nad płytą grzejną szkłem. Niestety cena wycięcia takiego szkła u szklarza przeraziła mnie. Będę musiała uzbierać tę kwotę. Tymczasem....
 .... znalazłam w swoich skarbach kawałek hartowanego szkła po starym stoliku kawowym. Niezupełnie wymiarami posuje nad płytę, ale póki co musi wystarczyć.
Zanim je przymocowałam do ściany, ozdobiłam je. Już dawno marzyły mi się marokańskie płytki, ale rodzina nie lubi takich ozdobnych elementów, więc radykalne rozwiązania nie wchodziły w grę. Co innego ozdobienie szkła, które przecież jest tu tylko na chwilę. Przywiozłam kiedyś z Francji serwetki w piękny wzór kafli. Wykorzystałam je do ozdobienia szkła.


Niestety nie pokażę Wam jak to zrobiłam, bo usunęłam z aparatu zdjęcia, ale mogę opisać.
Szkło umyłam i odtłuściłam. Następnie posmarowałam rozwodnionym wikolem. Na niego przykleiłam wierzchnią warstwę serwetki, wzorem do szkła. Serwetkę przecięłam na cztery części - mniejsze części łatwiej się klei. Na serwetkę nałożyłam jeszcze trzy warstwy kleju, kolejną jak wyschła poprzednia. Na koniec pomalowałam białą farbą, więc z tyłu szkło wygląda tak:


Jak dobrze się przyjrzycie to zauważycie, że serwetka mi się pomarszczyła, ale po pierwsze strasznie długo nie zdobiłam nic decoupagiem, więc wyszyłam z wprawy. Po drugie przyklejanie do szkła tak dużych kawałków serwetki jest strasznie trudne. Na szczęście z prawej strony jest to prawie niewidoczne.


A z daleka w ogóle nic nie widać :)

Jeszcze trochę zostało mi tych serwetek, ale nie mam na nie pomysłu, może coś podpowiecie?

Tymczasem życzymy wraz z Azarkiem miłego wieczoru!


Edyta i Azar
Copyright © 2016 Pracownia Jabloniee , Blogger