wtorek, 20 czerwca 2017

Rysunki i metamorfoza salonu

Strasznie mi głupio, że tak rzadko tu zaglądam, zdecydowanie muszę to zmienić! Fakt, że mnie tu nie ma nie znaczy jednak, że nic nie robię. Wręcz przeciwnie :)

Dostałam od syna urocze malutkie sztalugi z płótnami. Zapełniłam je, na razie tak, ale wiem, że będą zmiany :)


 Nie przypuszczałam, że niewielkie rysunki są tak trudne w wykonaniu.



Nadal męczymy się z remontem salonu. To znaczy, małżonek już swoje skończył - pomalował ściany, poprzesuwał meble, ale mi jeszcze zostały do pomalowania trzy komody. Przemalowałam tylko jedną. Narysowałam i oprawiłam grafiki (większość już widzieliście), które trafiły już na swoje miejsce.


Czyli do zielonego zakątka :) Tu możecie zobaczyć pomalowaną komodę, wcześniej była w kolorze schodów. Tych wciąż boję się malować, może kiedyś.....




Na koniec chciałam Was przestrzec. Otóż wybrałam się wczoraj na rower do lasu i skusiły mnie kwiatki, które zebrałam, a potem zrobiłam z nich bukiecik.


A dziś popołudniu znalazłam w nodze kleszcza, nie mógł wbić się w lesie, bo wczoraj jeszcze go nie miałam, więc najprawdopodobniej przyniosłam go wraz z bukiecikiem :(
 Chyba odpuszczę sobie wizyty w lesie, w tym roku jest strasznie dużo, i kleszczy, i komarów :(
Pozdrawiam,
Edyta

wtorek, 30 maja 2017

DIY ogrodowy, czyli kwietnik z palety

Pamiętacie mój zielnik z palety TU ?
Otóż Małgosia, redaktor naczelna portalu lovelygarden.pl, poprosiła mnie, abym pomogła jej zrobić z palety kwietnik.
Troszkę zmodyfikowałyśmy mój wcześniejszy projekt, ponieważ Małgosia nie chciała umieszczać na palecie doniczek, wymyśliłyśmy więc, że zamiast nich będą jutowe worki.

Fot. Małgorzata Wójcik/lovelygarden.pl

Zacznijmy od początku
Potrzebne będą:
Paleta, jutowe i foliowe worki, farby, narzędzia - szlifierka i taker, pędzel, rękawice, ziemia, drenaż i rośliny.

Krok 1.

Czyścimy paletę i szlifujemy ją.

Krok 2.


Wybieramy kolor farb. My chciałyśmy, żeby to kwiaty grały główną rolę, więc zdecydowałyśmy się na neutralne kolory - brązowy (Wiklinowy Koszyk) i limonkowy (Limonkowy Ciemiernik).

Krok 3.

Malujemy. Kiedyś obiecałam, że przetestuję dla Was te farby. Mogę powiedzieć już co nieco o nich. Otóż są właściwie bezwonne i bardzo dobrze kryją.  Myślałam, że surowe drewno palety wchłonie farbę i będziemy musiały kłaść kilka warstw, ale okazało się, że kolorem brązowym wystarczyło pomalować raz, natomiast limonkowym dwa razy. Jedyny mankament, który zaobserwowałam to fakt, że farby przez długie przechowywanie  rozwarstwiły się i musiałyśmy je dobrze wymieszać zanim zaczęłyśmy malować. Ale tak jest w przypadku wielu farb.

Krok 4

Fot. Małgorzata Wójcik/lovelygarden.pl
Fot. Małgorzata Wójcik/lovelygarden.pl
Mocujemy "doniczki". Najpierw jutowe worki należy przyciąć na żądaną długość, następnie włożyć do środka foliowy worek, przypiąć do drewna, a następnie tokerem przymocować.

Krok 5


Fot. Małgorzata Wójcik/lovelygarden.pl


Na koniec ustawiamy paletę w wybranym miejscu (można ją przymocować do ściany) i sadzimy kwiaty. Na dno worka wpierw wsypujemy warstwę drenażu, a następnie ziemię i dopiero kwiaty.

Jeśli chcecie zobaczyć na filmie jak to wyglądało zapraszam TU

W przerwach podziwiałam Małgosi ogród - jest naprawdę piękny!









Oj brakuje mi takiego kawałka ziemi, bardzo się cieszę, że chociaż jeden dzień mogłam spędzić w otoczeniu tych pięknych roślin.

Za pomoc w stworzeniu posta dziękuję markom Bosch i Viva Garden.

Pozdrawiam serdecznie,
Edyta

niedziela, 21 maja 2017

I znów to samo

Może pamiętacie, że obiecałam sobie w tym roku mniej pracować? Cóż, nie wyszło mi. :(
Jak weszłam na bloga i zobaczyłam kiedy powstał ostatni post, aż się przeraziłam. W zasadzie to ja się cieszę - co rusz to nowe propozycje, nowe wyzwania, nowe rzeczy do nauki... To jest to co lubię, wciąż iść naprzód. Tylko żeby jeszcze ta doba chciała mieć, no powiedzmy, 48 godzin... Co Wy na to? Byłoby cudownie! Może wówczas miałabym czas na rysowanie, naukę malowania, ach jak byłoby cudownie!
Zejdźmy na ziemię, doba ma 24 godziny, dlatego większość projektów nie jest skończona. Nie mam czego Wam pokazać. Może tylko naprędce narysowanego jeżyka...

 

Trwa też metamorfoza salonu, nie wiem od kiedy... Wpierw planowałam styl à la lata 60. Teraz wkracza mi Boho. Pewnie nim skończę stworzę niezły miszmasz, jak zwykle. Ale podobno eklektyzm zawsze jest w modzie :)  Tylko trudno go stworzyć :(
Tak czy inaczej pojawiły się nowe poduchy, ale Azar uznał, że nic nie jest piękniejsze od niego, więc poduchy możecie oglądać tylko na drugim planie, hi, hi.


Salon połączony mam z kuchnią, więc metamorfoza obejmie również ją. Zaczęłam od pomalowania szafek kuchennych, tj. na razie kilku frontów... Może za rok skończę (kupowanie poduszek jest znacznie prostsze i mniej czasochłonne). :)


Jak widzicie nie próżnuję, ale na rezultaty mojej pracy przyjdzie Wam i mi jeszcze trochę poczekać, tymczasem zapraszam na spacer po lesie, na to zawsze musi znaleźć się czas, zwłaszcza wiosną :)




Pozdrawiam,
Edyta

niedziela, 7 maja 2017

Dream catcher - łapacz snów

Słońca tej wiosny jak na lekarstwo, ale jak już wyjdzie to warto mieć okulary przeciwsłoneczne. Niestety moje po zimie miały strasznie porysowane szkiełka, od byle jakiego przechowywania w torebce. Musiałam więc kupić nowe. Aby nie spotkał ich ten sam los uszyłam im etui. Sprawa najprostsza na świecie - kawałek filcu i ścieg dziergany. Nie chciałam jednak, aby etui było po prostu szare. Namalowałam na nim łapacz snów. Użyłam szablonu do mandali, a piórka to już błahostka.


Tak, niezaprzeczalnie pokochałam ten wzór, zarówno mandale jak i łapacze snów, dlatego narysowałam sobie obrazek do sypialni.


Jeszcze jest nieoprawiony i niepowieszony, ale niedługo zawiśnie na ścianie.

I tym rysunkiem życzę Wam samych miłych snów, a wszystkie koszmary niech złapie łapacz:)
Edyta

środa, 3 maja 2017

DIY - wisząca półka

Dostałam w prezencie wino w drewnianej skrzynce.


Wino szybko poszło, jeszcze jak goście byli :) Oczywiście również takie ładne "drewienko" nie mogło się zmarnować. Bardzo chciałam coś z niego zrobić, ale też bardzo nie chciałam kolejnego pudełka, co to będzie przekładane z kąta w kąt. Myślałam, myślałam i wymyśliłam - wiszącą półkę, która u mnie będzie kwietnikiem :)
Najpierw wyjęłam pokrywkę i ucho ze sznurka, następnie zmierzyłam w jakim miejscu dokładnie znajdują się otwory, w których był sznurek. Wyznaczyłam w identycznym miejscu punkty, tyle, że na przeciwnym boku pudełka. Wywierciłam w tym miejscu dwie dziurki.


Podkleiłam "plecy" pudełka, aby je wzmocnić (w półce to będzie dno). Następnie poddałam boki skrzyneczki lekkiemu szczotkowaniu.


Nałożyłam wosk - najpierw ciemnobrązowy, a na koniec bezbarwny. Teraz zostało już tylko wciągnięcie w otwory dwóch kawałków grubej liny. Zawiązanie supełków i półka (kwietnik) gotowa(y).





I co myślicie o takim wykorzystaniu skrzynki na wino?

Pozdrawiam,
Edyta

niedziela, 23 kwietnia 2017

Dobroczynna paproć

Jakoś nie mogę się jeszcze rozstać z ozdobami wielkanocnymi, może dlatego, że pogoda nie zachęca do spacerów i podziwiania wiosny w plenerze. Staram się więc mieć ją w domu - króliczki, pisanki, kwiaty, niech rozweselają wnętrza jak najdłużej.


Na talerzu wiosna też rozkwita. Pamiętacie artykuł w DIY HOME o jadalnych kwiatach?  Pomału wprowadzam je do diety - do sałatek i ciasta :) Cieszą oko i podniebienie. A jeśli nie macie pomysłu jak je wprowadzić do diety skorzystajcie z przepisu pani Barbary z http://lovelygarden.pl/category/blog/ogrod-na-talerzu/. Jej bezowy torcik jest niesamowity. Ja poszłam na łatwiznę i na sernik położyłam bitą śmietanę, którą obsypałam kwiatami.


Oprócz kwitnących roślin staram się otaczać zielenią. Ostatnio mi się poszczęściło, bo koleżanka podarował mi paprotkę w szkle.


Niestety paprotka niezbyt dobrze czuje się pod szklaną pokrywką, więc najczęściej stoi otwarta. I to bardzo dobrze, bo nie wiem czy wiecie, ale paprocie neutralizują promieniowanie pochodzące od sprzętu RTV (o tym też pisałam w DIY HOME). Są bardzo zdrowe, tj. mają dobry wpływ na powietrze w mieszkaniu, więc po co  je szczelnie zamykać?  Równie ładnie wyglądają w szkle, ale odkrytym i chyba lepiej się tak czują.
Tak czy inaczej ten prezent zainspirował mnie do stworzenia kolejnej grafiki - malowanego akwarelą liścia paproci. Oprawiłam go wg instrukcji Moniki, autorki blogu za-miastem.blogspot.com




I tak oto, tworząc wiosnę w domu i podziwiając ją zza okna  (jeśli akurat świeciło słońce), minął mi tydzień. A Wam?

Pozdrawiam, 
Edyta

sobota, 15 kwietnia 2017

Wszystkiego najlepszego!

Bez żadnych wstępów:


Mam nadzieję, że w ferworze przygotowań macie chwilkę na odpoczynek. :)


 W tym tygodniu nie miałam czasu na rysowanie, ale w zeszłym powstał bluszcz - połączenie kredek i farb akwarelowych.


Pozdrawiam,
Edyta