00:41

Nowy kuchenny parapet. DIY

Nowy kuchenny parapet. DIY
Jesień rozgościła się już na dobre. Ostatnio co weekend jadę na wieś i oglądam, jak zmieniają się kolory na drzewach i łąkach. To piękny widok, pod warunkiem, że siedzi się w ciepłym samochodzie i podziwia go zza okna, bo gdy tylko wyjdzie się na zewnątrz, zimne powietrze i wiatr zmieniają perspektywę. :)


Brzoza za moim kuchennym oknem też zmieniła barwy, teraz jest żółto-zielona.


Czy chciana, czy niechciana, jesień niepostrzeżenie wkracza do domu. Parapet kuchenny całkiem niechcący zmienił swoje barwy i dostosował się do pory roku. A to wszystko dlatego, że ustawiam na nim przydatne o tej porze:
  • zioła


  • owoce i warzywa




Sam parapet też się zmienił. Już jakiś czas temu. W moim mieszkaniu były bardzo wąskie parapety. Kiedyś powiększyłam ten w salonie (TU). Niedługo  po tym postanowiłam też zmienić go w kuchni. Zajęło mi to niewiele czasu i pieniędzy, bo skorzystałam z dostępnej w niemal w każdym hipermarkecie budowlanym, klejonej półki. Docięłam ją, dostosowując do wnęki okiennej.


Dwukrotnie polakierowałam i po prostu położyłam na starym parapecie. W ten sposób powiększyłam go i zmieniłam, dosłownie w pół dnia (najwięcej czasu zajęło oczekiwanie aż wyschnie lakier). Wcześniej wyglądał tak:


A teraz wygląda tak:




Jak wiecie lubię takie szybkie i niewymagające dużego nakładu pracy i czasu zmiany :) 

Pozdrawiam, 
Edyta


11:02

Jak odnowić rower? DIY

Jak odnowić rower? DIY
Jakiś czas temu ukradli mi mój ukochany rower. Byłam zrozpaczona, bo uwielbiałam jeździć rowerem po lesie, do sklepu, i wszędzie tam gdzie się da. Nie chciałam kupować nowego, bałam się, że historia się powtórzy. Tata (na niego zawsze można liczyć), żeby mnie pocieszyć, dał mi swój stary rower. Nie wyglądał on najlepiej, ale ku mojemu zdziwieniu, świetnie się na nim jeździ.
Po malowaniu szafek kuchennych zostało mi trochę czarnej farby, więc pomyślałam czemu nie spróbować i go nie pomalować? Jak pomyślałam tak zrobiłam :)


Przed metamorfozą wyglądał tak:


 W niektórych miejscach był zardzewiały, więc musiałam go dobrze wyszlifować.


Po szlifowaniu całość umyłam benzyną.


 Później pomalowałam go czarną farbą kredową.


Następnie dodałam trochę wzorków w kolorze Mint Cream. Tym samym kolorem pomalowałam błotniki.


Potem na Allegro kupiłam wkład do koszyka, najbardziej pasujący do wybranych przeze mnie kolorów.



 I oto jest mój nowy-stary rower :)




Kocham na nim jeździć i zawsze wówczas nucę Queen - Bicycle race: 

I want to ride my bicycle bicycle bicycle
I want to ride my bicycle
I want to ride my bike
I want to ride my bicycle
I want to ride it where I like...

Ten weekend był łaskawy dla mnie i mojego roweru, więc spędziliśmy wspólnie miłe chwile :)


Pozdrawiam, 
Edyta

10:17

Metamorfoaza kuchni - malowanie

Metamorfoaza kuchni - malowanie
Chyba nigdy nie skończę tego remontu... Ale jak się głębiej zastanowię, to ja całe życie remontuję. Już jako nastolatka  wciąż coś zmieniałam w moim pokoju - przestawiałam meble, dekoracje, obrazki, a jak udało mi się namówić rodziców, zmieniałam tapetę. W dorosłym życiu mam tak samo - permanentna zmiana.
Coś mi się jednak udało skończyć, a mianowicie pomalowałam meble kuchenne.


Jak wprowadziłam się do tego mieszkania kuchnia (urządzona przez poprzednich właścicieli) wyglądała tak:


Bardzo mi się nie podobała, szczególnie te czerwone płytki, ale było tak wiele innych pilnych wydatków, że z kuchnią żyliśmy, choć jej nie lubiliśmy.
Z czasem jednak pomalowałam płytki, a męża namówiłam, aby postawił ściankę, która częściowo oddziela kuchnię od salonu. Wyglądało to tak:


Wciąż jednak nie podobał mi się kolor szafek. W końcu i je pomalowałam. Marzyły mi się czarne fronty, ale kuchnia ma bardzo małe okno, więc gdyby całe meble były czarne zrobiłoby się zbyt ciemno, więc zdecydowałam się na szafki w dwóch kolorach - czarnym dolne,



a białym górne.



Do malowania szafek wybrałam farbę kredową Autentico® VERSANTE. To dobry wybór - nie musiałam mocno szlifować starej warstwy, łatwo się nakładało farbę. Czarnej wystarczyły dwie, a gdzieniegdzie trzy warstwy, niestety białej aż pięć, ale to dlatego, że prawie ich nie szlifowałam.
 

 Najtrudniejsze było malowania drobnych elementów ozdobnych, do nich wybrałam pędzel.


W sumie trochę się napracowałam (na szczęście pomagali mi syn i mąż) i teraz cieszę się, że mam to już za sobą :)





Marzy mi się jeszcze wymiana blatu i podłogi. Niestety to musi poczekać :(
Do kuchni zawędrowały też krzesła, które w opłakanym stanie kupiłam na allegro, odnowiłam tą samą czarną farbą, o tym czytaliście TU, a teraz dokupiłam do nich poduchy.



 W ogóle poszalałam, i kupiłam też nową deskę :)


I koszyk na zakupy...


I powstał nowy rysunek na ścianę kuchenną, ale o nim następnym razem.
Jeszcze wiele pracy przede mną, ale bardzo się cieszę z jej efektów. Teraz w kuchni pracuje się z przyjemnością, a często w niej przebywamy, bo to przecież czas zapraw. Owoce już czekają :)




Pozdrawiam,
 Edyta

11:09

Jaką grafikę wybrać do kuchni?

Jaką grafikę wybrać do kuchni?
Metamorfoza salonu wciąż trwa. Przedłuża się strasznie, bo pokój dzienny mam częściowo połączony z kuchnią, więc postanowiłam jednocześnie remontować oba pomieszczenia.

Metamorfoza salonu

 

W salonie malowałam ściany i niektóre meble. Kupiłam nową sofę, biurko i huśtawkę. Postawiłam ściankę, częściowo oddzielającą pokój od kuchni. Właściwie zostały mi do pomalowania tylko komody (ale o tym już pisałam).
Żeby nie zwariować, w tym ciągłym remoncie i bałaganie, kupuję co jakiś czas kwiatka albo inny drobiazg. Co powoduje, że na parapecie zaczyna robić się ciasno.




Z resztą, dzięki kwiatom pokój żyje własnym życiem. Można powiedzieć zarasta. Zwłaszcza monstera się rozpanoszyła :)


I po co ja w ogóle rysuję te grafiki, skoro kwiaty je zakrywają, hi, hi.

Metamorfoza kuchni

Co innego kuchnia, tam kwiaty rosną tylko na parapecie. A po przeciwnej stronie jest ogromna ściana, na której wisi tylko zegar. Zastanawiałam się co tam powiesić? W końcu stanęło na krowie i ananasie, jednak nadal było pusto. Długo myślałam nad pasującym rysunkiem, w końcu wpadłam na awokado. Przekrojone wygląda ślicznie. A ponieważ ostatnio często robię z tego owocu koktajl, to pomyślałam, że będzie pasował do mojej kuchni.



Narysowałam go kredkami akwarelowymi. Coraz mocniej zakochuję się w tej technice. Stworzenie nimi takiej grafiki to dosłownie półgodziny.


Jak będzie się prezentować w kuchni, pokażę Wam po metamorfozie.
Do tej pory w kuchni pomalowaliśmy ściany, kafelki, cześć szafek kuchennych, odnowiliśmy stół:


Jeszcze musimy skończyć malowanie mebli i wymienić oświetlenie. Jak widzicie ciągle wiele zostało do zrobienia.

Pozdrawiam,
Edyta

10:22

Zmiany w salonie - ciag dalszy

Zmiany w salonie - ciag dalszy
Wciąż dopieszczam mój pokój dzienny. Tym razem na ścianie, po obu stronach okna, pojawiły się nowe rysunki.

A było tak:

Uznałam jednak, że trochę jest za czarno, więc narysowałam piórka.


A po drugiej stronie było tak (zdjęcie pewnie pamiętacie z przedostatniego posta):


A jest tak:

I tu chciałam trochę rozweselić ścianę, dodając koloru. Dlaczego nagle zachciało mi się koloru? Otóż dostałam wraz z katalogami farb Śnieżka i Magnat, taki zestaw kredek akwarelowych:


Grzechem byłoby go nie wykorzystać, więc szybko powstały nowe rysunki.


Myślę, że na tym nie konie, bo rysowanie tymi kredkami bardzo mi się spodobało. Gdybym jeszcze tylko miała więcej czasu.....

Pozdrawiam,
Edyta
Copyright © 2016 Pracownia Jabloniee , Blogger