kwietnia 16, 2022

Radosnej Wielkanocy

Radosnej Wielkanocy

 


Zdrowej, radosnej i spokojnej Wielkanocy!

Edyta

kwietnia 11, 2022

Nowe rzemiosło i Znajdź Pracownię

Nowe rzemiosło i Znajdź Pracownię
Wpadam tylko na chwilę, bo jak zwykle czas mnie goni, ale musiałam się z Wami podzielić wspaniałym wydarzeniem, w którym miałam możliwość uczestniczyć.

Wszystko zaczęło się od dwóch dziewczyn - Alicji (majsterki.pl) oraz Gosi (odnawialnia.pl), to w ich kreatywnych głowach zrodził się pomysł na stworzenie strony (znajdzpracownie.pl), na której potencjalny klient (miłośnik ręcznie malowanych mebli) mógłby znaleźć pracownię, która odnowi mu meble uwzględniając jego gust i preferencje. Już sama ta inicjatywa jest godna pochwały, ale dziewczyny poszły o krok (milowy krok) dalej i zorganizowały spotkanie pracowni z producentami i specjalistami z różnych dziedzin, którzy nie tylko pokazywali swoje produkty, ale też prowadzili warsztaty.

Nowe Rzemiosło

Pod takim hasłem odbyło się owo spotkanie, które trwało aż 3 dni. Podczas nich wiele się działo. Między innymi udało mi się wykonać kilka prac.

Panel ze sklejki pomysłu Agnieszki (@na_ha_ku), który miałam przyjemność pomalować.
 

Poznałam też (dla mnie nowe) marki narzędzi (PROLINE), elektronarzędzi (tryton-tools.pl) oraz ubrań roboczych i artykułów bezpieczeństwa pracy (lahtipro.pl).

Jeden z ich produktów testowałam w ogródku. :)


Marka Fabb zaprezentowała nam piękne tkaniny i opowiedziała o materiałach z recyklingu. 


Poznaliśmy produkty do czyszczenia i zabezpieczania mebli tapicerowanych od marki sklep.oaisfair.com.

Równie śliczne tkaniny, choć w nieco innym klimacie (dla każdego coś dobrego) zaprezentowały właścicielki sklepu tkaninykaroliny.pl . Dały nam też dużo wskazówek z dziedziny ochrony praw autorskich. To temat rzeka, mam nadzieję, że kiedyś znajdę czas, by przygotować Wam o tym osobny post.

Po raz kolejny (tego akurat nigdy dość:)) mogłam malować produktami Liberon.



Swoje farby kredowe i woski wodne udostępniła nam marka LuxDecor. Mieliśmy stworzyć ścianę w klimacie wabi-sabi. Oto moja propozycja.


Natomiast farbami i tapetami marki Flügger ozdobiłyśmy razem z Sabiną (smietankowydom.pl) i Kasią (reaktywacjastaroci.blogspot.com) śliczną ławę.


Okazało się też, że wzory na meblach nie tylko można malować i naklejać, ale też drukować,
o czym opowiedział nam Michał Polkowski (znajdziecie go na Ig: @nadruk_na_plytach_meblowych).


Narzędziami Dremel wygrawerowałam na skrzyneczce logo bloga. Nie wiedziałam, że to może być taka fajna zabawa. :) 



Natomiast swoje największe, biznesowe sekrety zdradziły Roma i Aniela (dziewczyny robią genialne rzeczy zajrzyjcie na Ig: @wyciag.z.kata).

O biżuterii meblowej opowiedziała Karolina z hokuspokushome.pl

A o kręceniu filmów Damian Kwiatkowski z portalu magazyn-nisza.pl

Dawno nie miałam okazji tak dobrze się bawić podczas szkolenia. :) I to w doborowym towarzystwie. Wybaczcie, że nie wymieniam po imieniu, ale łatwiej będzie Wam odnaleźć wszystkie osoby na Instagramie: @reaktywacjastaroci, @makazoma, @rob_in_wood.pl, @wyciag.z.kata, @hokuspokushome, @smietankowy_dom, @stareoryginalnie, @instytutdesignu, @kobieta_stolarz, @mvo.interior, @pracownia_alabarbara, @zantyrka, @tymomania, @meblove_story, @cyklinka, @ulka_ta_od_mebli, @pracowniapodkogutem_koszalin, @rzeczy_od_nowa, @misjamebel, @wood_kartel, @haartblog, @pasjazsercem, @meblowaodnowa, @kolor_domu, @na_ha_ku.

Jednak nie  o zabawę tu chodziło, a o rozwój własnego biznesu. Ja podczas tych 3 dni dużo myślałam o własnej pracowni i postanowiłam zrobić wszystko, by w końcu powstała. Wymyśliłam też nowy produkt, który mógłby się znaleźć w jej ofercie. :) Trzymajcie kciuki.


Pozdrawiam,

Edyta












 

 

kwietnia 01, 2022

Pierwsze próby z masą samoutwardzalną

Pierwsze próby z masą samoutwardzalną

Tak wiele mam marzeń rękodzielniczych, a tak niewiele czasu by je realizować. Ostatnio dużo myślę o tym, by zapisać się na warsztaty ceramiczne, tylko nie mogę wygospodarować na nie choćby jednego popołudnia. 

Wpadłam więc na pomysł, by zamiast tego popróbować lepienia z masy samoutwardzalnej. Bardzo chciałam mieć dzwonki i grzybki, więc je zrobiłam. :)

Powyższe dzwoneczki lepiłam na palcach, więc nie wyszły zbyt równe, ale właściwie nie chciałam takich idealnych, raczej coś w stylu wabi-sabi. No może mogłyby mieć ciut równiejszą powierzchnię. :)

Powstały też grzybki. 




I muchomorek dla sikorek.



 Początkowo byłam zachwycona masą samoutwardzalną. Pomyślałam, że w zupełności zaspokoi moją potrzebę lepienia, ale... szybko okazało się, że zupełnie nie nadaje się ona na ogrodowe dekoracje, a to właśnie tam miały moje "dzieła" trafić. 

Tak więc nie pozostaje mi nic innego jak szukanie pracowni ceramicznej. I wygospodarowanie na zajęcia jednego dnia w tygodniu. :)

 

Pozdrawiam,

Edyta



lutego 05, 2022

Powrót do dawnych pasji

Powrót do dawnych pasji

 Jak już zdążyliście się zorientować marka Liberon (producent m.in. farb kredowych i kazeinowych) była tak miła i wpisała mnie na listę blogerek, które cyklicznie dostają farby i różne przedmioty, które w dowolny sposób mogą ozdobić. Tym razem w ramach akcji #zimazliberon dotarły do mnie farby biała i szara, złota patyna oraz zegar do ozdobienia. Jak zobaczyłam zegar to przypomniały mi się czasy gdy cały mój wolny czas poświęcałam na decoupage. Ile wówczas zdobionych zegarów powstało... I tak od myśli do myśli przypomniałam sobie pewną serwetkę, która idealnie pasowała do wyżej wspomnianych produktów. I w wielkim skrócie tak powstał zegar z kobietą. :)

Nie było to takie proste, bo w trakcie pracy okazało się, że szarość serwetki odrobinę różni się od koloru farby.

Musiałam więc trochę pokombinować. W zasobach posiadanych już farb tej samej marki znalazłam nieco inny odcień szarości oraz kolor żółty, zaczęło się mieszanie i ciapanie. :) Na górze widać zegar przed patynowaniem (choć kolory trochę przekłamane są na zdjęciu).

Ostateczny efekt dało patynowanie - to ono prawe zatarło różnicę pomiędzy serwetką a domalowanym tłem.

Złożyłam zegar i...


 ... pewnie to widzicie - w oczy aż gryzie czerwona wskazówka. Nie mogłam na nią patrzeć, więc pomalowałam ją wspomnianą żółta farbą, a następnie pokryłam patyną.

Końcowy efekt już znacie.

Byłam zadowolona z rezultatu (choć dekupażowe wyjadaczki z pewnością zauważą zmarszczki na serwetce), ale nie spodziewałam się, że mój zegar zostanie nagrodzony! Tyle pięknych prac powstało, a dziewczyny wybrały mój zegar. :) Nie do wiary!

Bardzo dziękuję. :)

Nagrodę mogłam wybrać sama spośród produktów Liberon, na co się zdecydowałam i do czego tego użyję napiszę innym razem.

 

Pozdrawiam,

Edyta


grudnia 28, 2021

Podsumowanie roku ogrodniczego 2021

Podsumowanie roku ogrodniczego 2021

Nie uwierzycie, ale to podsumowanie trwało prawie trzy miesiące. Tyle zdjęć musiałam obejrzeć, z tej ogromnej ilości wybrać niewielki fragment, żeby nie zanudzić Was na śmierć. Chociaż nie obiecuję, że tak się nie stanie. ;)

Wiele w tym roku się udało, kilka rzeczy poszło nie tak, ale ogólnie jestem zachwycona tym, jak sobie, mój ogród i ja, radzimy. Rośliny u mnie nie mają łatwo, bo nie mam doświadczenia w ich pielęgnowaniu, a w dodatku ziemia jest bardzo uboga, to po prostu piasek, a do tego strasznie suchy, bo całą wodę wypijają sosny. 

Wracajmy jednak do podsumowania. Wiosnę już Wam pokazywałam TUTAJ, więc nie będę się powtarzała, zobaczcie za to jak wyglądało lato, jesień i zima.

Lipiec w ogrodzie 

To był chyba najpiękniejszy miesiąc. Kwitło tak wiele kwiatów. Pogoda sprzyjała, bo nie było suszy ani upałów. Poniżej rabata przed domem. Zaczęłam ją tworzyć zeszłego lata. Wówczas posadziłam kilka roślin, które dostałam podczas wymianki oraz wysianą ostnicę i gaurę.W tym roku dosadziłam len, przetaczniki, mikołajki, jeszcze więcej gaury i ostnicy. Jest tam także gipsówka i cała masa naparstnic, które same się posiały. Ja nazywam tę rabatkę wiejską, bo panuje na niej prawdziwy misz-masz.


Poniżej tak zwana "Biała rabata", chociaż jak widzicie ma akcenty niebieskie. W tym roku zaskoczyły mnie lilie, a to dlatego, że posadziłam już dwa lata temu, a w zeszłym ledwo wzeszły i zaraz uschły. W tym nadrobiły z nawiązką.

W lipcu kwitły tu jeszcze krwawniki, ostróżki, bodziszek, wrotycz maruna i liliowiec, którego nie mam na zdjęciu i funkia o zielono-białych liściach.




 Do głosu dochodziła też tojeść, która w tym roku pięknie się rozrosła.

W lipcu zakwitły też funkie.


I zaczęły kwitnąc jeżówki.


 Oraz szczeć.


 Firletka, która rozsiewa się jak szalona.

I czyściec, który nie najlepiej czuje się w moim ogrodzie. Chociaż już go raz przesadzałam, w przyszłym roku muszę mu znaleźć inne miejsce.

Oprócz kwiatów i tłumnie odwiedzających ogród owadów, wiele radości sprawił mi warzywnik. W tym roku urządziliśmy nowy, blisko domu, gdzie zbieramy deszczówkę - to był strzał w dziesiątkę.










 Jak do tej pory udaje mi się uprawiać warzywa bez chemii, ani do nawożenia, ani do ochrony roślin. Nawożę rośliny gnojówką, naturalnym nawozem do pomidorów oraz roztworem drożdży piekarskich. Tych ostatnich używam też do oprysków. Pomidory, dynię i cukinię profilaktycznie opryskuję octanem wapnia własnej roboty. Niestety pod koniec sezonu rośliny te chorują, ale najpierw dają obfite plony. A prawdziwy popis dały w kolejnych miesiącach.

Ogrodniczy sierpień

I ten miesiąc był niezwykle ukwiecony. Pojawiły się kosmosy, dalie, hortensje, belamkandie (wysiane z nasion, moja duma) i wiele, wiele wszelakiego rodzaju kwiecia. :)










Z kwiatów najbardziej zaskoczyły mnie pelargonie - to chyba jedyne rośliny, które są wstanie w donicach przetrwać naszą tygodniową nieobecność i nie stracić nic ze swojej urody.


I jeszcze na dodatek kwitnąć tak do listopada ( a jedna przeniesiona do domu aż do grudnia).

W sierpniu zaczął się prawdziwy warzywny festiwal.






 Pojawiły się nawet pierwsze prawdziwki.


Zbiorów było tak dużo, że nie mogliśmy tego przejeść, więc zaczęłam robić przetwory, a część oddałam rodzinie i znajomym.



Ten festiwal trwał do grudnia, kiedy to zebrałam ostatnie kapusty, a sarenka zjadła jarmuż. :)

Magiczny wrzesień

W tym miesiącu jest wyjątkowo, światło staje się magiczne, nad polami wisi pierwsza mgła, a na roślinach "zakwitają" pajęczyny. Wówczas też najczęściej można zobaczyć koziołki i sarenki, które starają się jak najwięcej zjeść przed zimą. Kocham ten czas, chociaż wiem, że zima zbliża się dużymi krokami.







Z kwiatów królowymi w tym czasie są dalie.



Czasem w ogrodzie robi się groźnie, np. gdy grasuje modliszka.


Październikowe mrozy

Nagle zmroziło cały ogród, z wieloma kwiatami musiałam się pożegnać, np. kosmosem.



Rośliny zaczęły szykować się do snu. Zawiązały owoce, nasiona, a liście drzew i krzewów przebarwiły się.






Listopadowe porządki

To czas gdy wrażliwe rośliny wędrują do domu.

Zajmują połowę salonu. :)


To nie znaczy, że w ogrodzie nie ma już w ogóle kwiatów. Są chryzantemy, wrzosy, nagietki i wiosenne kwiaty, którym często po październikowych przymrozkach mylą się pory roku.







Jednak nie oszukujmy się, to jest czas, kiedy więcej czasu spędzamy w domu, więc do głosu dochodzą domowe rośliny.


Grudzień też jest piękny

W zeszłym roku, gdy pierwszy raz zobaczyłam ogród w zimowym, białym puchu, pomyślałam, że wygląda piękniej niż latem. W tym roku też się nie zawiodłam.










Sonia była zachwycona.

Ale są tacy, którzy wolą cieplejsze klimaty.

A zamiast białego puchu, puchową pościel.

I ciepło domowego ogniska...


Żegnamy się z ogrodem do wiosny, a wszystkich którzy dotarli do końca tego wpisu mocno ściskam.

Edyta



Copyright © Jabłoniee , Blogger