Metamorfoza balkonu cz. 2, czyli nowe szaty leżaka oraz (nie)zwykła skrzynka
Wciąż to właśnie balkon kradnie mi każdą wolną chwilę. I nie tylko na nim odpoczywam. Obecnie najczęściej coś sadzę, ustawiam, przekładam, maluję... I niestety daleka jestem do końca tej metamorfozy. Kiedy planowałam remont chciałam kupić na balkon nowe meble, nawet już coś tam wybrałam, ale jak to najczęściej bywa, ich cena była zaporowa. Więc postanowiłam odświeżyć stary leżak. Dawno temu kupiłam materiał, który miałam wykorzystać na coś innego, ale zabierałam się do szycia jak do jeża (to nie jest moja ulubiona czynność) i tak tkanina sobie leżała. Pomysł przedni, ale jak się do tego zabrać? Po pomoc udałam się do Małgosi z blogu dekudeku.pl - zdecydowanie ode mnie zdolniejszej. I oto takie cudo mi Małgosia uszyła:
Jeszcze zbliżenie na podusię.
Tam gdzie leży śnieg tkanina jest bardzo zniszczona, wręcz podarta. Tak mi się spodobała ta metamorfoza, że postanowiłam obszyć drugi leżak - jeszcze tego nie zrobiłam, ale już przymierzyłam czy starczy mi materiału.
Razem wyglądają tak:
Jeszcze zbliżenie na podusię.
Małgosiu jeszcze raz bardzo dziękuję.
To wielka zmiana - leżak przedtem wyglądał tak:
Razem wyglądają tak:
Oprócz leżaków na zdjęciu widać moją ulubioną skrzynkę. Ma ona idealny rozmiar, aby przechowywać dwie poduszki. Skrzynka jest wielofunkcyjna - jak widzicie służy za schowek, stolik - wąski i wysoki lub niski, ale szeroki (dwuosobowy).
Dostałam ją już pomalowaną, ale postanowiłam spód czy raczej "blat" przemalować na kolor miętowy. Najczęściej skrzynka pełni rolę podnóżka.
A czasami, gdy nadejdzie taka potrzeba staje się dodatkowym siedziskiem.
Musicie przyznać, że taka zwykła skrzynka odpowiednio wykorzystana może stać się bardzo niezwykłą rzeczą. Na powyższych zdjęciach dało się zauważyć, że na balkonie pojawiły się nowe kwiaty. Najbardziej cieszą oczy dwie begonie (w tym jedna wisząca) i dalia.
Jak leżę na leżaku to mam taki widok:
Potrafię siedzieć tak do wieczora, a jak robi się zimno przykrywam się kocykiem.
A gdy robi się ciemno zapalam dekoracyjne lampki.
Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tak dużą ilością zdjęć i niestety zapowiadam, że to jeszcze nie koniec metamorfozy balkonu...
Pozdrawiam,
Edyta












