10:38

Lekcja ornitologii

Odkąd regularnie dokarmiamy ptaki zjawiają się u nas ich ogromne ilości. Najwięcej oczywiście stołuje się sikorek, ale bywają też inne gatunki. Niektóre znam - innych nie. Są też takie, które byłam przekonana że znam, aż do czasu gdy w pracy opowiadałam o nich koleżance z zaprzyjaźnionej redakcji, której temat ptaków (ponieważ zajmuje się ogrodami) nie jest obcy. Otóż byłam przekonana że ptaszek na zdjęciu (ten wyżej) to samiec wróbla, a dowiedziałam się, że to mazurek - bo ma czarną kropkę na "policzku".


Tego tu oto osobnika poznałam - to dzięcioł samiec.


Innych ptaszków nie pokażę bo są ogromnie płochliwe i zanim zdążę wyciągnąć aparat już ich nie ma :(

Lekcja ornitologii na niewiele się zdała, gdy malowałam komplet filiżanek, bo moje ptaszki żadnych gatunków nie przypominają. Ale nie o podobieństwo chodziło tylko o różnorodność kształtów i kolorów.





Dziękuję Wam za odwiedziny i miłe komentarze, oczywiście i ja staram się Was wszystkich odwiedzić, ale jeślli kogos pominęłam to przepraszam, postaram się w tym tygodniu więcej zaglądać na Bloggera.
Pozdrawiam,
Edyta

16 komentarzy:

  1. Ja chciałabym zobaczyć dzięcioła na żywo, ale jakoś mi się nie udaje. Dzięki za lekcje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W lesie trudno jest zobaczyć dzięcioła, chociaż często go słychać. Natomiast na balkonie widoczny jest jak na dłoni. Co ciekawe przylatuje do nas codziennie.

      Usuń
  2. Super. Mimo, że sama nie przepadam za ptakami te Twoje są śliczne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne kubasy :) A do stołówki u nas też różne osobniki przylatują :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ślicznie jak zawsze. :) a mali skrzydlaci przyjaciele są równie cudowni.

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne filiżanki! zazdroszczę Ci, ja nawet kreski prosto nie namaluję :(
    a co do karmnika, my dopiero wczoraj zawiesiliśmy nasz (aż wstyd się przyznać :( - na usprawiedliwienie dodam, że karmnik kupiony w zeszłym tygodniu) ale pierwsze sikorki i wróble już się pojawiły :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz szczęście, że możesz tak podglądać ptaszki. U mnie tylko od czasu do czasu jakiś gołąb się zaplącze. Teraz nawet drzewa mi ścieli pod oknem. :(
    Filiżanki zajefajne! Weź pod uwagę i bociany, bo już są w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odkąd zawiesiłam karmnik to siedzę z kawą i wzroku z niego nie odrywam, czasem na prawdę ciekawe stworzenia przylatują :)

      Usuń
  7. Do mojej stołówki też głównie sikorki zaglądają - ale kilka razy był taki gruby szary ptaszek, niestety nie mam pojęcia jaki, bo też nie jestem dobra w te klocki :) A filiżanki wyszły śliczne i bardzo wiosenne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do nas też przylatują takie ptaszyska, że nie mam pojęcia co to za gatunek, np. cały beżowy z białym dziobem, w życiu takiego nie widziałam do tej pory

      Usuń
  8. Śliczne kubeczki. Sama przyjemność z takich pić. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na moje Candy
    http://wolnachwilaani.blogspot.co.uk/2014/02/moje-pierwsze-candy.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  9. WOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOW! Kubeczki zapierają dech w piersiach! Śliczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniale by było mieć taką zastawę :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie się wydaje, że w tym roku to u mnie żadnych ptaków nie ma. A jak już to same wróble i wrony jakieś. A u Ciebie nie dość, że takie śliczne do karmnika przylatują, to jeszcze i na filiżankach sobie przysiadają :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj cudne kubeczki;-)) Masz talent...pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteście ze mną i zechcieliście coś napisać.

Copyright © 2016 Pracownia Jabloniee , Blogger