Zimowe otulenie
Wiem, że pisałam o tym w poprzednim poście, ale zima w tym roku jest wyjątkowa, taka jaką pamiętam z dzieciństwa, taka jakiej moje dzieci jeszcze nie widziały. Oczywiście oprócz pięknych widoków i niesamowitych śnieżnych wrażeń przynosi też mróz, niebezpieczny lód, a mnie też przeziębienie. Nie pozostało mi nic innego jak siedzieć w domu i się rozgrzewać. A wiecie co grzeje najlepiej? Naturalny ogień. Ja mam to szczęście, że w domu mamy kozę, ale i tak robię świece i palę je bardzo często. Nie tylko dają ciepłe światło, ale też pięknie pachną. Niedawno poszłam o krok dalej i zrobiłam świece do masażu.
Wcześniej ulepiłam z gliny pojemniczki. Ostatecznie zrobiłam dwie świece - tę na górze w kolorach beżu i tę poniżej, niebieską. Mam w planach kolejne, chciałabym delikatnie zmienić recepturę i zapach, bo te pachną ładnie, ale dość intensywnie.
W zeszłym roku kupiłam też podczas przedświątecznych wyprzedaży trochę nowych, ciepłych tkanin. Benek od razu skorzystał z tego niespodziewanego otulenia. :)
Takiego otulenia wszystkim życzę, trzymajcie się ciepło i odwiedzajcie mnie
od czasu do czasu. :)
Edyta






Edyta, jakie piękne i przytulne pomysły! 😍 Świece do masażu brzmią fantastycznie – ciepło, zapach i dodatkowo relaksujące doznania, to prawdziwy zimowy luksus. Fajnie też, że udało Ci się wykorzystać gliniane pojemniczki – to dodaje świecom osobistego charakteru. Benek w otuleniu wygląda przesłodko! 🐾 Dzięki za tę dawkę ciepła i inspiracji, aż chce się zrobić sobie wieczór z książką i kubkiem herbaty przy migoczącym świetle świec.
OdpowiedzUsuńIwona, bardzo dziękuję za te ciepłe i miłe słowa. Czasem warto zadbać o własny komfort i "zimowy luksus", to też metoda na przetrwanie zimnych miesięcy, by znów móc się cieszyć wiosną w ogrodzie. :) Serdecznie pozdrawiam.
UsuńWosk pszczeli czeka na mnie, abym wreszcie zabrała się za świece, ale do tej pory robiłam tylko takie z wosku sojowego i mam małe opory przed pszczelim. Ale w końcu się zabiorę! Twoje świece wyszły pięknie, a zdjęcia są tak przytulne, że aż robi się ciepło na sercu! :)
OdpowiedzUsuńMoje świece są z wosku sojowego, chciałabym spróbować pszczelego, ale jeszcze nie miałam okazji. Może będziesz pierwsza i podzielisz się doświadczeniem? :) Bardzo dziękuję za miłe słowa. :)
UsuńPiękne zdjęcia i nastrojowe świece w glinianych naczynkach :)
OdpowiedzUsuńŚlicznie dziękuję. :)
UsuńBenek jest najlepszym modelem 😍 Ja także jestem zadowolona z tegorocznej zimy. Piękne świece robisz. Pozdrawiam gorąco 💖
OdpowiedzUsuńTak, Benuś jest niezwykle urodziwy i prawie na każdym zdjęciu pięknie się prezentuje. :) Dziękuję za miłe słowa i odwiedziny, pozdrawiam cieplutko. :)
UsuńJakie piękne te miseczki na świece. Szalenie mi się podobają. Z jakiej gliny je robisz i czy wypalasz sama w piecu. Naturalne świece też bomba. Tak to można się otulić w zimie. Najserdeczniej pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńKasiu, bardzo dziękuję za odwiedziny i tyle miłych słów. :) Szczerze mówiąc nie pamiętam z jakiej gliny konkretnie te miseczki są ulepione, bo używam różnej, w zależności od tego co chcę zrobić. Tu najprawdopodobniej G&S 24 lub 265, ale ręki nie dam sobie uciąć. ;) Nie wypalam sama, bo nie mam pieca (mam nadzieję, że kiedyś będę go miała). Chodzę na zajęcia z ceramiki, a czasem płacę za wypał komercyjnie. Najserdeczniej pozdrawiam.
UsuńBardzo ładne i pomysłowe świece. Pozdrawiam :-).
OdpowiedzUsuńPięknie dziękuję. Pozdrawiam :-)
UsuńTwój wpis bardzo mi się spodobał, bo jest autentyczny i pokazuje coś, czego brakuje w codziennym pośpiechu – zwyczajnej radości z małych, prostych przyjemności. To, że potrafisz cieszyć się zimą, śniegiem i jednocześnie znaleźć komfort w cieple domowego ogniska i świec, jest naprawdę… kojące.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się też, że nie piszesz tylko o efektach – pięknych świecach czy ciepłych tkaninach – ale pokazujesz proces: lepienie z gliny, eksperymentowanie z zapachami i recepturą świec. To dodaje wpisowi konkretu i pokazuje, że za tym ciepłem stoi Twój własny wysiłek i pomysłowość.
Jest w tym też coś uniwersalnego – każdy potrzebuje „otulenia”, niezależnie czy w zimowy dzień, czy w trudniejszych chwilach. Twój wpis przypomina, że czasem wystarczy zwykły rytuał: ciepło światła, zapach, małe działania własnymi rękami, żeby poczuć komfort i spokój.
Nie jest to wpis przesadnie emocjonalny, a jednak bardzo ludzki – pokazuje codzienność w ciepłym, spokojnym świetle, co w dzisiejszych czasach naprawdę cieszy.
Bardzo ciekawy komentarz, jednocześnie bardzo miły. Dziękuję za odwiedziny i serdecznie zapraszam ponownie.
UsuńPiękne świece, a co ważne unikatowe i jedyne w swoim rodzaju :) urocze zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za odwiedziny i miłe słowa. :)
UsuńPiękne pomysły, wspaniałe kadry . Pozdrawiam zimowo. Zapraszam do siebie.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za miłe słowa i odwiedziny, próbowałam zajrzeć na Twoją stronę, ale wystąpił błąd, wyszukiwarka nie przepuściła mnie dalej. Pozdrawiam zimowo.
UsuńPrzepiękne te świece. Takie delikatne a wyraziste jednocześnie. Ale i tak to piecha bym Ci chciałam porwać, chociaż na chwilę bo mega cudny jest! 😘
OdpowiedzUsuń