Z wizytą w Sopocie
Ostatnio dużo piszę o sobie.
Mój narcyzm zaczyna kiełkować, więc postanowiłam troszkę utrzeć mu nosa i napisać
o kimś innym. Pokazać jego (a raczej jej) prace, zdjęcia, talent. Mowa o osobie, która zaraziła
mnie pasją decoupagowania. Pokazała pierwsze kroki, radziła, wskazywała
właściwą metodę.
Oto niektóre z jej prac.
Piękne, prawda?
Decoupage stał się sposobem
wystroju całego mieszkania, a właściwie apartamentu na poddaszu jednej z
zabytkowych kamienic w Sopocie.Już od progu wita nas ozdobiona skrzynia, która zachęca do tego, aby się rozgościć.
W salonie stoją regały ze
starymi zdjęciami miasta.
Jedna
sypialnia jest ozdobiona lawendowymi motywami.
Całość robi niesamowite wrażenie. Jest
spójna, jasna i przytulna, nie przesycona ozdobami. Nigdzie nie odpoczywam tak jak tam. A dodając do
tego relaksujący szum Bałtyku, piasek, słońce, ach jaka szkoda, że musimy
pożegnać lato…












