Sierpień w ogrodzie i na tarasie

 To był bardzo upalny miesiąc. Ogród zniósł ciężko palące słońce i brak deszczu. Na szczęście bywaliśmy tak często, że dzięki naszej pomocy, udało się roślinom przetrwać, chociaż niektóre odchorowały swoje. Na przykład dmuszek jajowaty, niezdecydowanie zbyt szybko stracił swój zielony kolor.

 

Za to inne, zwłaszcza pochodzące z gorącej Afryki, czuły się jak ryby w wodzie. Tu przykładem może być szkarłat za dmuszkiem.



Cudnie wyglądają też krokosmie. W tym roku zakwitły po raz pierwszy, w zeszłym miały tylko liście, ani jednego kwiatka.



Natomiast jeżówki, po upałach całkiem przyklapły. Poniżej zdjęcie z początku sierpnia. Teraz mają uschłe płatki, zdjęcia nie zrobiłam, bo żal patrzeć.


Na szczęście roślina jest zdrowa, w przyszłym roku znów pięknie zakwitnie.

Za to bardzo jestem zadowolona z gaury i ostnicy, obie wyhodowałam w tym roku z nasion, a już tak pięknie wyglądają.






Zestawiałam je z bordową dalią i uważam, że to był dobry pomysł. Podobne zestawienie mam na tzw. czerwonej rabacie, ale tu w roli głównej są mieczyk abisyński, rącznik, nina i miała też być kanna, ale urosła tak niska, że prawie jej nie widać.

Za to mina zapłonęła.

Rącznik też pięknie wygląda. Bardzo egzotycznie.




Tę egzotykę miała podkreślić wspomniana kanna, ale jest taka malutka. Za to pięknie zakwitła.



Dopełnieniem czerwonej rabaty są liliowce, ale teraz kwitną już słabo.

W przyszłym roku na tę rabatę trafią papryczki chili, idealnie się wpiszą w całość, moim zdaniem oczywiście. :)

Pamiętacie pustynię, która powstała po budowie oczyszczalni ścieków? Pisałam o niej TUTAJ. 

Teraz wygląda tak.



Powstała na niej prawdziwa wiejska rabata, taka jak to kiedyś widywało się przy chałupach. :)

Są tu, m. in. nagietki.

Łubin trwały i jednoroczny.


Kosmos podwójnie pierzasty.


Dalia.


Ta oto afrykańska piękność - rozplenica purpurowa.


I biała dynia odmiany Baby Boo.


Dynia pięknie zaowocowała i przywędrowała do domu, tego na wsi...



... i tego w mieście.



Dynie uzupełniły parapet z sukulentami, które bardzo lubię. A tu mój nowy nabytek.




Sukulenty zostały w domu, za to na wieś pojechały kaktusy.


Lubię w domu kwiaty i te w doniczkach i cięte. Czasem trafiają do wazonu...


... a czasem na tort.


Taki przysmak najlepiej smakuje na tarasie, więc zapraszam Was tam.


Dom jeszcze nie jest z zewnątrz skończony, ale dekoracje i kwiaty muszą być. :)






Kto już ma dość, tego zostawiam na tarasie.

Zapraszam na leżak i serdecznie pozdrawiam,

Edyta


A resztę zapraszam na dalszy spacer po ogrodzie.









Komentarze

  1. Piękny ogród, a białe dynie wyglądają super.:) Pozdrawiam serdecznie.:)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję, że jesteście ze mną i zechcieliście coś napisać.

Popularne posty