06:37

Podróżowanie po Europie

Jechałam, jechałam i dojechałam do...
Norymbergi.


Oczywiście nie na rowerze (chociaż szkoda), bo podróż ta trwałaby w nieskończoność. Norymberga była naszym pierwszym przystankiem. Miasto to jest głównie znane z procesów norymberskich i bombardowań, które zniszczyły 90 proc. architektury, ale przed drugą wojną światową było to jedne z najlepiej zachowanych miast średniowiecznych. Jeszcze dziś widać pozostałości dawnego piękna.


Po odpoczynku wyruszyliśmy dalej, kierując się na zachód. Kolejnym miastem, a właściwie miasteczkiem, gdzie postanowiliśmy się zatrzymać było francuskie Quingey. Przed dotarciem na miejsce nie wiele o nim wiedzieliśmy, bo to bardzo mała miejscowość u podnóża gór, więc nawet internet zbyt dużo informacji nam nie ujawnił.


Dopiero spacerując dowiedzieliśmy się, że do bardzo stare miasto, w którym urodził się Kalikst II, papież który w 1123 roku podczas Soboru luterańskiego I ostatecznie ustanowił celibat księży

Ze starych zabudowań zachowały się wieże w kilku różnych częściach miasta, które służą jako budynki mieszkalne! Och chciałoby się mieszkać w starym zamku, albo jego części :)


To pierwsze z francuskich miast, które odwiedziliśmy zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Spokój i pogodne usposobienie wypisane jest na twarzach mieszkańców. A dlaczego tak jest (przynajmniej domniemywam, że właśnie dlatego) napiszę następnym razem, bo do końca podróży jeszcze daleko :)

Pozdrawiam wakacyjnie i z uśmiechem,

Edyta

6 komentarzy:

  1. Wspaniały post, czekam na dalszą część opisu Waszej podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa i oryginalna wycieczka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie rozpoczęłaś wakacje. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, piękna podróż. Czekam na dalszy ciąg :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ cudna wycieczka! Również czekam na dalszy ciąg.:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteście ze mną i zechcieliście coś napisać.

Copyright © 2016 Pracownia Jabloniee , Blogger