Byczek i zima

 Nowy rok zaczął się z przytupem, przynajmniej pogodowym. Tak pięknej zimy to ja już dawno nie pamiętam. Było też trochę mrozu (u nas spadła temperatura do -19 st.C) i pewnie jeszcze będzie zimno. Styczeń się już rozgościł na całego, więc czas chwycić byka za rogi i zmierzyć się z 2026 rokiem. Jesteście na to gotowi? Ja tak, chociaż rozkręcam się pomału i liczę, że ten BYK to może jednak będzie taki mały, miły byczek, coś na modłę Fernarda (pamiętacie z dzieciństwa tę bajkę?) Na takiego liczę malutkiego, jak ten z gliny, którego ulepiłam w zeszłym roku.

Figurka z gliny




Chciałabym też pokazać Wam tę zimę u nas na wsi, no nie mogę się powstrzymać. :)



















Pięknej, ale krótkiej zimy życzę!

Edyta

1 komentarz:

  1. Nie wiem co mi się bardziej podoba - ta śnieżna zima (nareszcie!) czy Twój byczek :). Zwierzątko cudne, podziwiam Twój ceramiczny talent! Ale zima jest ulotna, troszkę pobędzie i przeminie, więc też sie nią cieszę, dopóki jest :). U mnie było "tylko" minus 16! Ale najważniejsze, że jest piękny biały śnieg, ulice jednak przejezdne, ale na polach, jak idziemy z psem na spacer - bajka!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteście ze mną i zechcieliście coś napisać.

Copyright © Jabłoniee , Blogger