Obiecanki-cacanki
W zeszłym tygodniu obiecywałam, że jak tylko wróci aparat to na blogu będzie się działo. I co?! I …nic.
Co się będę tłumaczyć, albo... się wytłumaczę (ponarzekam sobie troszkę:), bo jak się coś obiecało to nie ma to tamto.
Ostatnio mam wrażenie, że czas się skurczył, wstąpił się w praniu, w pralce należącej do niezbyt wprawionej gospodyni. W rezultacie wyszedł z prania czyściutki, ale malutki, taki co się zbyt szybko kończy. W związku z tym ja ciągle za czymś gonię a to coś mi ucieka i śmieje się zza rogu, że choć dyszę i sapię jak tuwimowska „Lokomotywa”, to i tak go nie dogonię.
Nie będę jednak tak zupełnie niewiarygodna i pokażę Wam ramkę, którą pobieliłam (no może niezupełnie, bo biel lekko ubrudziłam beżem), metodą "suchej gąbki", którą nauczył mnie Mamonek. Szybka i czysta robota:)
Ramka stoi na szafce, którą niedawno pomalowałam, ona też związana jest z czasem, ale zaprezentują ją następnym razem.
A to mój nowy kwiatek.
Na koniec się pochwalę, że dostałam wyróżnienie od Lejdi.any.
Bardzo Ci, Kochana dziękujęJ




