10:34

Krzesło w hortensjach

Koleżanka z pracy poprosiła mnie abym udekorowała krzesło wyhodowanymi przez nią hortensjami. Nigdy dotąd nie decoupage'owałam przy pomocy zasuszonych kwiatów, no ale przecież nie mogłam odmówić:) Poza tym uwielbiam nowe wyzwania.



Ususzyłam w książkach kilka pojedynczych kwiatków i przykleiłam w wybranych miejscach. Postępowałam analogicznie do ozdabiania serwetką i niestety choć hortensja pięknie się ususzyła zachowując kolor, po przyklejeniu zrobiła się brązowa.





Niestety musiałam podmalować kwiatki, ale końcowy efekt nie był taki zły.





Przyklejaliście kiedyś prawdziwe kwiaty? Też zmagaliście się z podobnym problemem, a może macie jakiś patent jak zrobić, żeby kwiaty zachowały naturalne kolory?

Jeszcze tylko 9 dni i już jedna osoba z Was dostanie ode mnie prezent, wciąż jeszcze można się zapisać TU


Tymczasem pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia za tydzień.

Edyta

19 komentarzy:

  1. No cudnie to wyszło! nowe wyzwania okazują się strzałem w dziesiątkę, krzesło wyszło - a raczej hortensje na nim- fantastycznie, a ten krzew!! bajka!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak byś nie napisała, że zbrązowiały nigdy bym nie zgadła, że podmalowane . Tylko liście . Wyszło świetnie. Masz fajne pomysły. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo ale oryginalny pomysł ! Nietuzinkowy ! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurczaki! Ależ wyzwanie, myślę, że jesteś pionierką w tej dziedzinie. Wspaniałe! Na prawdę gdybyś nie zdradziła, że podmalowane uznałabym, że są naturalne.
    pozdrawiam serdecznie i życzę udanego tygodnia

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie! Szczególnie na siedzisku widać warstwowość kwiatków :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pod wrażeniem!! Super wyszło, pięknie podmalowane :) :)
    Swoją drogą, mam "na tapecie" dwa takie krzesła ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Robiłam kiedyś zakładki z suszonych kwiatów, ale nie pamiętam, czy brązowiały...:( W każdym razie piękne krzesło zrobiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  8. super to krzesło! ;) nawet jeśli musiałaś trochę podmalować, to i tak świetnie jak na pierwszy raz!:) Ciekawe czy można decoupage;ować kwiatkami i nie utracić ich naturalnego koloru. pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że nie jest to krzesło w pretensjach ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A i takie pomalowane, bardzo mi sie podoba,jest bardzo milusinskie, ja ostatnio robie na moje okragle krzeselka, szydelkowe ubranka, pozdrawiam cieplo,ania

    OdpowiedzUsuń
  11. Pomysł jest świetny. Mnie to by pasowały te brązowe. Nigdy nie dekupażowłam prawdziwymi kwiatami, ale pomysł niezmiernie mi się spodobał, więc pozwolisz Edytko, że w wolnej chwili odgapię :) Hortensji u mnie dośc, więc spróbuję z różnymi kolorami kwiatów :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne... u mojej babci jest dość stary biały taboret, łypię na niego okiem od dłuższego czasu. Pomysł z prawdziwymi kwiatami jest niesamowity. A jakby tak zanurzać je w parafinie? Spotkałam się z takim pomysłem przy okazji porady jak zachować kolor jesiennych liści. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. jakie cudne krzesełko podziwiam za odwage ja jeszcze nie spotkałam się z ozdabianiem prawdziwymi kwiatami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niesamowite! Przez myśl mi nie przeszło, że można użyć żywych kwiatów :) Rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  15. Do twarzy mu w tych hortensjach :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem zachwycona. dzieło sztuki:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteście ze mną i zechcieliście coś napisać.

Copyright © 2016 Pracownia Jabloniee , Blogger