Zimowe otulenie

Zimowe otulenie

 Wiem, że pisałam o tym w poprzednim poście, ale zima w tym roku jest wyjątkowa, taka jaką pamiętam z dzieciństwa, taka jakiej moje dzieci jeszcze nie widziały. Oczywiście oprócz pięknych widoków i niesamowitych śnieżnych wrażeń przynosi też mróz, niebezpieczny lód, a mnie też przeziębienie. Nie pozostało mi nic innego jak siedzieć w domu i się rozgrzewać. A wiecie co grzeje najlepiej? Naturalny ogień. Ja mam to szczęście, że w domu mamy kozę, ale i tak robię świece i palę je bardzo często. Nie tylko dają ciepłe światło, ale też pięknie pachną. Niedawno poszłam o krok dalej i zrobiłam świece do masażu.

Świeca do masażu


Świeca do masażu

Wcześniej ulepiłam z gliny pojemniczki. Ostatecznie zrobiłam dwie świece - tę na górze w kolorach beżu i tę poniżej, niebieską. Mam w planach kolejne, chciałabym delikatnie zmienić recepturę i zapach, bo te pachną ładnie, ale dość intensywnie. 

Świeca do masażu

W zeszłym roku kupiłam też podczas przedświątecznych wyprzedaży trochę nowych, ciepłych tkanin. Benek od razu skorzystał z tego niespodziewanego otulenia. :)


Takiego otulenia wszystkim życzę, trzymajcie się ciepło i odwiedzajcie mnie
 od czasu do czasu. :)

Edyta

Byczek i zima

Byczek i zima

 Nowy rok zaczął się z przytupem, przynajmniej pogodowym. Tak pięknej zimy to ja już dawno nie pamiętam. Było też trochę mrozu (u nas spadła temperatura do -19 st.C) i pewnie jeszcze będzie zimno. Styczeń się już rozgościł na całego, więc czas chwycić byka za rogi i zmierzyć się z 2026 rokiem. Jesteście na to gotowi? Ja tak, chociaż rozkręcam się pomału i liczę, że ten BYK to może jednak będzie taki mały, miły byczek, coś na modłę Fernarda (pamiętacie z dzieciństwa tę bajkę?) Na takiego liczę malutkiego, jak ten z gliny, którego ulepiłam w zeszłym roku.

Figurka z gliny




Chciałabym też pokazać Wam tę zimę u nas na wsi, no nie mogę się powstrzymać. :)



















Pięknej, ale krótkiej zimy życzę!

Edyta

Szczęśliwego Nowego Roku!

Szczęśliwego Nowego Roku!

 Tak szybko ten rok minął. Uważam go za dobry czas, u mnie przede wszystkim spokojny, kreatywny, rodzinny i pełny pasji. Robiłam to co lubię - uprawiałam ogród, pływałam, odkryłam dwie nowe pasje. O jednej już pisałam - to pływanie na SUP-ie, a druga jest wynikiem moich poszukiwań techniki lepienia bez wypalania. Kocham ceramikę, ale to bardzo drogie hobby. Niestety nie mam nieograniczonego dostępu do wypałów, więc postanowiłam spróbować lepienia z masy samoutwardzalnej. Oto pierwsza powstawała w ten sposób rzecz - świąteczny miś.





Co prawda lepienie z tej masy nie jest tak fajne jak z prawdziwej gliny, ale za to dekorowanie jest dużo łatwiejsze. Ogólnie uważam, że jest to ciekawa alternatywa dla ceramiki. Miś powstał na podstawie rysunku z puszki na ciasteczka. Ciekawa jestem czy Wam się podoba?


Kochani życzę Wam, aby nadchodzący rok był dla Was cudowny, spokojny, kreatywny, a przede wszystkim, żebyście przeżyli go w doskonałym zdrowiu!

Edyta


Świąteczne przygotowania

Świąteczne przygotowania

 Zapewne jesteście już w ferworze świątecznych spraw - ostatnie porządki, zakupy, przygotowywanie potraw, dekorowanie domu....

U mnie oczywiście jest podobnie. Trochę ogarnęłam wcześniej, ale wiele jeszcze zostało. Na szczęście zdążyłam zrobić odrobinę ozdób na choinkę. Zawsze lubiłam wieszać na drzewko własnoręcznie robione dekoracje. Niektóre prezentowałam na blogu (TU, TU, i TUTAJ). Nie mogło, więc na niej zabraknąć ceramicznych ozdób mojej roboty. Oto domki trzy. 






Domków muszę zrobić więcej, bo te już rozeszły się po świecie. :)

Święta to nie tylko dekoracje, ale też m.in. prezenty. Ciekawa jestem jak pakujecie swoje podarunki dla najbliższych? Ja w tym roku połączyłam już starą moją tradycję - dołączania cukrowej laseczki - z ceramicznym drobiazgiem. 





A w samym pakowaniu prezentów pomógł mi właśnie prezent. Fajny gadżet w stylu retro (stojak z nożyczkami i sznurkiem) od loberon.pl . Byliście kiedyś na ich stronie? Mają naprawdę fajne rzeczy w stylu, który mi bardzo odpowiada.



Jeszcze inny prezent dostałam w podobnym stylu - dzwon od tikkurilla.pl W okresie świątecznym zdobi okno, ale latem trafi do ogrodu.


 Wśród dekoracji nie mogło też zabraknąć innego prezentu - gwiazdy betlejemskiej. Już nie wyobrażam sobie bez niej świąt. :) W tym roku wybrałam klasyczną - czerwoną. U mnie prosta dekoracja, ale  gwiazdą można tak pięknie ozdobić dom. Wiele inspiracji znajdziecie na stronie https://starsforeurope.com/pl/ 



Kochani życzę Wam spokojnych, zdrowych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia. Cudownych chwil z rodziną i przyjaciółmi. Wielu miłych prezentów i dobrej zabawy.

Edyta

PS. Opisane trzy prezenty podarowały mi wymienione firmy, więc post zawierał lokowanie produktu, ale to są naprawdę godne polecenia marki, dlatego pojawiły się w tym poście. :)

Wrześniowy ogród i nowe hobby

Wrześniowy ogród i nowe hobby

 Czy Wam też tak szybko mija lato? To niesamowite, jak ono przeleciało, a jeszcze się nim nie nacieszyłam. W tym roku zmieniłam odrobinę podejście. Postanowiłam każdą wolną chwilę poświęcać czynnościom, które sprawiają mi przyjemność. Nie uwierzycie, ale ogrodnictwo zeszło na drugi plan, a ceramika na trzeci. Najbardziej ciągnęło mnie do jeziora, a właściwie jezior, bo w okolicy jest ich aż kilkadziesiąt. Ja mam trzy ulubione, w których pływam wpław albo na SUP-ie - to moje ulubione zajęcia.





To nie znaczy, że ogrodnictwo poszło całkiem w odstawkę, o nie! Ogród nie wygląda idealnie, nie jest super dopieszczony, ale i tak cieszy oko. A ja spędzam na pracy  w nim tyle czasu, ile sprawia mi przyjemność. Gdy zaczynam się męczyć, zostawiam ogród i jadę nad jezioro lub idę z psem do lasu. :) A to kilka wrześniowych kadrów.










 Warzywnik też daje radę, chociaż to był trudny sezon dla niego, bo nie było zbyt ciepło, ani słonecznie. Wielu warzyw się nie doczekałam, ale inne mi to zrekompensowały. 

Udały się marchewki, bób, ogórki szklarniowe, por, pomidory, papryka. Trochę gorzej wypadły cukinie, a bakłażany i arbuzy nie dały rady. Ciekawa jestem jak u Was to wygląda?


Bób w tym roku po raz pierwszy mi chorował, ale i tak doczekałam się plonów, nawet podwójnych, tj. w lipcu i we wrześniu.


Papryki uprawiam z nasion pobranych z kupionych w markecie papryk, zawsze się udają. :)





Pamiętacie tę miskę powyżej? Tak, to moje dzieło, możecie ją dokładnie zobaczyć  TUTAJ

Nie wiem jak to się stało, ale w warzywniku było więcej kwiatów niż warzyw. :) Pięknie wygląda aż do teraz. 





Wiele kwiatów jem, bo dużo się mówi o ich prozdrowotnych właściwościach, ale ostatnio najbardziej nam smakują nie kwiaty, a pomidory, a ściślej mówiąc odmiana "Black Cherry". Jej owoce są niewielkie, ale pyszne, a caprese z nimi jest genialne!

To te niewielkie, ciemne pomidorki w mniejszej łubiance.




Smacznego końca lata Wam życzę!

Edyta



Copyright © Jabłoniee , Blogger