07:33

Stare, dobre meble

Z górami za lasami…dawno, dawno temu… kiedy Nastolatki były malutkie… o Ośmiolatku jeszcze nie myślałam… chciałam kupić sześć krzeseł do kuchni.  Oczywiście marzyły mi się piękne , tapicerowane, nowoczesne. Po przeanalizowaniu sytuacji finansowej (młode małżeństwo, na dorobku), mieszkaniowej (stara przedwojenna kamienica z wyposażeniem nienowoczesnym) oraz praktycznej (małe, brudzące i niszczące wszystko na swej drodze dzieci), mój wybór padł na sosnowe, tradycyjne krzesła zrobione przez miejscowego stolarza.

Tuż za „rogiem” (w drugim pokoju)… nie tak dawno temu (dokładnie rok)… pięć krzeseł, które przetrwało znęcanie się nad nimi dwójki dorosłych, trojga  dzieci, niezliczonych ilości gości oraz dwóch kotów i psa, zostały zamienione na nowe, piękne, tapicerowane, nowoczesne krzesła.  Ich około dziesięcioletnia służba i niezwykła wytrzymałość sprawiły, że nie miałam sumienia wyrzucić siedzisk na śmietnik. Wyniosłam je, więc do pracowni. Tam spędziły kolejny rok…



Tutaj… obecnie…




Tak wygląda pierwsze odrestaurowane krzesełko, teraz trafi do łazienki, gdzie dalej będzie nam służyć. Mam nadzieję, że co najmniej  przez kolejne dziesięć lat.

Przepraszam za jakość zdjęć, ale nie mogłam znaleźć odpowiedniego światła, które oddałoby rzeczywisty kolor, więc biegałam po mieszkaniu i pstrykałam jak wściekła.

Dziękuję za serdeczne komentarze, którymi sprawiacie mi ogromną radość.

3 komentarze:

  1. Krzesełko po liftingu wygląda świetnie! Będzie służyć wiele lat i cieszyć oko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj lubię takie przemiany u mnie też się nie wyrzuca starych przedmiotów, z reguły dostają drugie życie. Krzesełko wygląda świetnie

    OdpowiedzUsuń
  3. krzeslo podoba mi sie po i przed liftingiem ,samo w sobie jest ładne :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteście ze mną i zechcieliście coś napisać.

Copyright © 2016 Pracownia Jabloniee , Blogger