Wypad za miasto i wianek
Lato, na koniec, postanowiło porozpieszczać nas ciepłymi promieniami słońca, zapachem kwiatów, śpiewem ptaków, dźwiękami natury.
Wielokrotnie już pisałam, że kocham las, jego kolory, zapach, wszystko co jest wstanie nam ofiarować. Jak tylko mam taką możliwość uciekam od brzydoty miasta i udaję się w głąb puszczy.
Dzisiejszy wypad był wyjątkowo udany.
Wielokrotnie już pisałam, że kocham las, jego kolory, zapach, wszystko co jest wstanie nam ofiarować. Jak tylko mam taką możliwość uciekam od brzydoty miasta i udaję się w głąb puszczy.
Dzisiejszy wypad był wyjątkowo udany.
Zamiast typowych leśnych zbiorów przywiozłam…
W domu znalazłam:
Z połączenia wszystkiego wyszedł mi mój pierwszy wianuszek, wiem, że daleko mu do doskonałości, ale gałązki były suche i nie chciały się giąć, w dodatku był już wieczór, a po długiej wędrówce sił miałam jak na lekarstwo. Obiecuję, że następny będzie ładniejszyJ
Miłego, niedzielnego wieczoru życzę wszystkim, którzy dobrnęli do końca.










