Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recykling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recykling. Pokaż wszystkie posty
Złote na czarnym, czyli krzesło malowane

Złote na czarnym, czyli krzesło malowane

I znów spotkała mnie miła niespodzianka od Liberon Polska - wspaniałe preparaty, czarna farba kazeinowa oraz lakier pozłacający. Powstały z ich udziałem dwa przedmioty - krzesło oraz świeca.


Lubię czarne meble. Mam takie w miejskim mieszkaniu. Na wsi postawiłam na biel i pastele prawie w każdym wnętrzu, ale w przedsionku mam czarny wieszak i właśnie tam trafi krzesło. Zanim jednak do tego dojdzie szybka sesja w moim lasku.




Świeczkę zrobiłam ze starych, niestety parafinowych, świec i słoiczka po jogurcie. A dodatkową dekoracją stały się pozłocone żołędzie. Wszystkie materiały (oprócz krzesła) widać poniżej.


Często robię świeczki ze starych świec. Lubię taki upcykling, namawiam Was do tego samego. Cały proces możecie zobaczyć TUTAJ.

Przy okazji przekonałam się, że lakierem pozłacającym spokojnie można malować szkło. Nadaje się też do malowania przy szablonie. 

Myślę, że wykorzystam go do tworzenia dekoracji świątecznych, bo przecież to już niedługo. 

Dziękuję za wizytę w moim ogródku, mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła Was zaprosić do niego na dłużej, bo jestem w trakcie robienia podsumowania roku ogrodniczego. :)

Miłego dnia!

Edyta

DIY - renowacja krzesła ogrodowego

DIY - renowacja krzesła ogrodowego

Jak kupiliśmy działkę, od razu znaleźli się dobrzy ludzie, którzy obdarowują nas cudownymi rzeczami. Dostaliśmy przyczepkę samochodową, składane krzesło, ławkę ogrodową (jak ja o niej marzyłam), starą szufladę, rower...
Oczywiście większość z tych rzeczy wymaga odrestaurowania lub przynajmniej odświeżenia.  Jak się domyślacie, to akurat mnie nie przeraża, wręcz przeciwnie, już się na to cieszę. :)
Zaczęłam od najprostszej rzeczy - drewnianego, składanego krzesła ogrodowego. Po odnowieniu wygląda tak:


Jak je dostałam wyglądało tak:


Krzesło było brudne, gdzieniegdzie umazane farbą i smarem, w jedno miejsce wdała się pleśń.
Umyłam je więc. Wysuszyłam i przeszlifowałam - najpierw szlifierką, potem papierem ściernym. Na koniec odtłuściłam acetonem.


 Mimo, że krzesło wyglądało na dobrze wyczyszczone, postanowiłam je wpierw pomalować podkładem do drewna.


W końcu przyszedł czas na farbę właściwą, wybrałam Viva Garden, głównie ze względu na piękny kolor - Niezapominajka.


I tu  zaczęły się komplikacje. Krzesło miało być jednolicie pomalowane, a jego powierzchnia miała być gładka. Niestety farba okazała się dość rzadka, więc słabo kryła, a od pędzla pozostawały delikatne smugi. Trochę mnie przeraziła perspektywa malowania 4, 5 warstwami. Przyjrzałam się malowanej powierzchni i, ku mojemu zdziwieniu, ta bardzo mi się spodobała. Okazało się, że smugi i prześwitujący biały podkład tworzą ładny efekt, nadają krzesłu morskiego wyglądu - jak z kawiarni na plaży po sezonie, gdy meble są już lekko zużyte, rozjaśnione słońcem i przetarte piaskiem. Przypomniały mi się wakacje we Francji i tak się nostalgicznie zrobiło, że postanowiłam zostawić krzesło, takim, jakim jest. No, niezupełnie, wzmocniłam efekt lekkim przetarciem.


Ponieważ pomalowane w ten sposób krzesło, nie jest należycie zabezpieczone przed warunkami atmosferycznymi musiałam je polakierować. Nałożyłam dwie warstwy lakieru przeznaczonego do wewnątrz i na zewnątrz.


Tak więc zmieniłam projekt w trakcie realizacji (to nic strasznego). A to co pierwotnie wydawało mi się wadą farby, okazało się jej zaletą. Powstała naprawdę ładna, bardzo delikatna przecierka. Myślę, że więcej mebli pomaluję w ten sposób.




Niestety nie mam działki nad morzem, więc zostawiam Was z krzesełkiem w mojej wiejskiej okolicy.


Pozdrawiam, 
Edyta

Lampa z recyklingu - gra Jenga

Lampa z recyklingu - gra Jenga

Długi weekend to wymarzony czas na wspólne gry i zabawy z rodziną lub przyjaciółmi. Lubicie grać w gry towarzyskie? Planszowe lub zręcznościowe? A może w karty? My z naszymi dzieciakami często gramy. Budzą się w nas wówczas najgorsze instynkty, ale śmiechu i emocji jest bardzo dużo :) Oczywiście ulubionymi grami są Chińczyk i karty, ale przewinęło się wiele innych... Jedną z nich była Jenga, wciągnęła nas na dość długi czas - dopóki część drewnianych elementów nie pogubiła się. Pozbierałam co się dało i długo gra leżała zapomniana na dnie szuflady - do czasu gdy nie dostałam olśnienia! Byłaby z niej świetna podstawa lampy! Czekając na swoją kolej zdobią biblioteczkę.

Voilà



 Jak się Wam podoba? 

Ostatnio pokochałam robić lampy, w głowie rodzą się nowe pomysły jak grzyby po deszczu, gdyby jeszcze było więcej czasu na ich realizację. Jak na razie przygotowuję materiały.



Życzę Wam miłych ostatnich godzin nie tak a długiego, majowego weekendu!

Edyta

Lampa stołowa - recykling

Lampa stołowa - recykling

Długi czas zbierałam korki po winie. Siedziały sobie w pękatym słoju i aż się prosiły, aby zrobić z nich lampę. Pierwotnie miały zostać w tym słoju i całość miałam przerobić na lampkę, ale okazało się, że szkło jest zbyt grube, żeby je przewiercić. Tak więc korki trafiły do karafki i tak powstała lampka. Zdjęć dużo, ale nie umiałam zdecydować się na aranżację.







Już dawno chciałam zrobić tę lampę, ale jak to u mnie często bywa, coś tam sobie umyślę jednak realizację odkładam na kiedyś. Tym razem do realizacji zmobilizowała mnie Gosia z blogu Stare pianino, na którym ogłosiła wyzwanie Coś z niczego i dlatego chciałabym zgłosić ten post do tej zabawy.

Pozdrawiam,

Edyta


Copyright © Jabłoniee , Blogger