Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rośliny w domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rośliny w domu. Pokaż wszystkie posty
 Urban Jungle w moim domu

Urban Jungle w moim domu

Od dziecka uwielbiałam palmiarnie. Pamiętam, że w dzieciństwie zwiedziłam ich całe mnóstwo i wciąż było mi mało, więc przy okazji pobytu w Katowicach nie mogłam odmówić sobie spaceru po palmiarni w Gliwicach. Oto co tam podziwiałam.

 



Okazało się, że wiele roślin, które rosną w palmiarni mam w domu, ale nie są (niestety) aż tak okazałe.
Palmiarnia:


I te w domu.

Palmiarnia.

I ten w domu.


Bananowiec jest u mnie od niedawna. To jest "kwiatek uratowany", tak mój mąż nazywa zwiędłe badyle, które znoszę do domu. Cóż, często w dyskontach stoją w kącie rośliny, których nikt nie chciał kupić. Wyschnięte, powiędłe, czekają już tylko na to by je wyrzucono. Kiedy znajdę takiego kwiatka i uznam, że ma jeszcze szansę, kupuję go. Tak było między innymi z bananowcem. Nie przewidziałam tylko, że tak szybko się odrodzi i przybierze takie rozmiary.  W palmiarni rozpoznałam wiele innych gatunków, które mam w domu - drzewko kawowe, araukarię wyniosłą, helixine (rośnie u mnie w słojach), oplątwy, paprocie, bluszcze...

Pomału brakuje na miejsca na kwiaty, zwłaszcza na podłodze i parapetach. Dlatego, te które mogę wieszam na ścianach lub suficie.

I tak oto, zupełnie przez przypadek, moje mieszkanie wpisuje się w modny trend - Urban Jungle :) 

Może kilka słów o samym stylu. Jak pewnie pamiętacie pojęcie "miejska dżungla" odnosiło się nie do zieleni, a raczej do betonowych i asfaltowych połaci ziemi, które powstały wraz z rozwojem miast. Miało zdecydowanie zabarwienie pejoratywne, czasem odbierane było też jako zjawisko walki o przetrwanie w miejskim zgiełku. Jednak pojecie "urban jungle" zmieniło swoje znaczenie dzięki parze - Igorovi Josifovic i Judith Graaff, i ich książce "Urban Jungle", w której promują życie wśród zieleni i dekorowanie wnętrz (nie tylko prywatnych) roślinami. 

Oczywiście nie oni pierwsi wpadli na ten pomysł. Jak wiemy nasi przodkowie już dawno otaczali się roślinami. Często przy pałacach powstawały ogrody zimowe, a i w samych wnętrzach stały donice z kwiatami. Oj, jak chciałabym taki ogród zimowy. Specjalnie wybrałam taki projekt domu na wieś, by w przyszłości dość łatwo dało się zrobić przydomowy ogród za szkłem (ale to już inna historia). Zawsze o nim marzyłam. I choć na realizację przyjdzie mi poczekać jeszcze kilka lat, to i tak już się cieszę. Ja swoje zamiłowanie do roślin mam w genach - moja prababcia, a później mama w salonie miały prawdziwą dżunglę. Mam po prababci jedną roślinę, którą sukcesywnie odmładzam (tak, tak, inni po babciach mają meble czy porcelanę a ja mam kwiatka). Widać go po prawej stronie zdjęcia. Teraz nie wygląda najładniej, bo Azar sukcesywnie mi go podgryza.



Tymczasem oprócz żywych roślin mój miejski salon zdobią jeszcze zielone rysunki. Niedawno powstał nowy - zainspirowana roślinnością w palmiarni namalowałam liść młodego bananowca.




Zdecydowanie mogę powiedzieć, że "zielono mi", nietrudno też u mnie zagrać w zielone ;)

Pozdrawiam,
Edyta
Złota inspiracja, czyli malowany liść monstery

Złota inspiracja, czyli malowany liść monstery

Nigdy nie przepadałam za tym kolorem, ale ostatnio zaczął mnie pociągać, czyżbym ulegała modzie?
W każdym razie dostałam w prezencie puszkę złotej farby i postanowiłam ją wykorzystać, malując liść monstery.


Muszę przyznać, że farba mile mnie zaskoczyła. Już wcześniej malowałam metalicznymi farbami, i takimi w puszcze, i spreju, ale nigdy nie byłam tak zadowolona z efektu jak tym razem.
No więc złota monstera trafiła na ścianę, a komoda zyskała nową aranżację.


Pokażę Wam jeszcze jak zmieniają się na liściu kolory w zależności od kąta padania światła. Na początku chciałam go sama pocieniować, ale gdy zobaczyłam jak farba zachowuje się pod wpływem światła zrezygnowałam z tego.


Ciekawa jestem jakie Wy macie doświadczenie z metalicznymi farbami?

Pozdrawiam,
Edyta
DIY - sukulenty w szkle

DIY - sukulenty w szkle

Dziś będzie o tych pięknych roślinach...


Ale zanim o nich, to chciałam Was przeprosić za środową nieobecność i brak inspiracji. Niestety nie mam gdzie robić fotek, bo moja pracownia wygląda tak:


Tak, mam remont i nic nie zapowiada tego, że szybko się skończy :(

Więc muszę korzystać ze zdjęć, które mam. Na dziś przygotowałam krótki kursik jak umieścić sukulenty w szkle, żeby przetrwały. Jak wiecie te rośliny nie lubią dużo wody, więc nie można dopuścić, aby ich korzenie w niej tonęły. Najpierw więc wsypujemy do słoja granulat, czyli keramzyt.


Następnie ziemię.


Później wsadzamy roślinkę i delikatnie ją podlewamy.

 

Na koniec możemy włożyć kamienie i mech chrobotek, aby dekorację uatrakcyjnić i to już koniec!

Moje dwa słoje wyglądają tak:




Na dziś już tyle, niestety pewnie w środę znów nie będzie inspiracji. Ale niedługo remont się skończy i spróbuję Wam te braki wynagrodzić, może nawet jakąś zabawą blogową...

Pozdrawiam,
Edyta
Copyright © Jabłoniee , Blogger