Jak tanio założyć ogród?

Jednoczesne urządzanie ogrodu i budowa domu są ekscytujące, ale również zabójcze dla rodzinnego budżetu. Mogłabym zająć się najpierw jednym, a potem drugim, ale należę do osób niecierpliwych i z pewnością nie udałoby mi się odłożyć ogrodnictwa jeszcze na rok. Dlatego szukam tanich sposobów na zagospodarowanie terenu zielonego.

Wiadomo, że nie lubimy na ogrodzie oszczędzać, prawie tak samo,  jak na dzieciach i zwierzętach, dlatego to, co z ogrodnictwem związane, przeważnie jest drogie. Pojedyncza roślina potrafi kosztować od kilku do kilkuset złotych (choć bywają jeszcze droższe, ale zakładam, że nikt tu z obecnych nie pokusiłby się na taką ekstrawagancję ;)). A gdy ma się średni lub duży ogród to roślin potrzebnych jest nawet kilkaset. Do tego dochodzi architektura ogrodowa, ścieżki, dekoracje, nawozy, środki ochrony roślin i oczywiście woda do podlewania. Jak to wszystko ogarnąć nie wydając fortuny?

Jak zdobyć tanie rośliny?

W zeszłym roku zakochałam się w naparstnicach. Jak może wiecie, są to rośliny dwuletnie, czyli wysiewają się jednego roku, a zakwitają w kolejnym. Wówczas był czerwiec, a to właśnie na nie sezon. Bardzo ich pragnęłam, więc szukałam w różnych sklepach tak długo, aż znalazłam. Doniczka z jedną kwitnącą rośliną kosztowała 38 zł. Włożyłam do koszyka, ale wciąż rozmyślałam: "Jedna roślina nie będzie widoczna w gąszczu sosen i traw, a kupno kilku nie wchodzi w rachubę. Poza tym po przekwitnięciu po prostu umrze, oczywiście jest szansa na samosiew, ale niewielka." W końcu zamiast do kasy udałam się w pobliże regału z nasionami. Tam wybrałam dwie paczki nasion naparstnic, a roślinę odłożyłam. Gdy wychodziłam ze sklepu miałam w kieszeni dwie małe paczuszki i rachunek opiewający na niespełna 4 zł. Od razu je wysiałam, wzrosły pięknie. W sierpniu do ogrodu wsadziłam ok. 30 sztuk naparstnic, tylko tyle, bo cześć sadzonek wydałam znajomym.


Naparstnice to tylko przykład, na podstawie którego chciałam Wam powiedzieć, że warto siać rośliny, to ogromna korzyść i wielka satysfakcja. Dzięki temu mam w ogrodzie wiele kwiatów, warzyw, a nawet owoców (poziomek). Oto kilka z nich.












Jak bardzo zmieniły mój ogród można zobaczyć porównując te dwa zdjęcia.
Rabata z czerwca zeszłego roku.


 I z czerwca tego roku.


Widać tu rośliny głównie z siewu, tylko kilka to kupione, albo jako kłącze/cebula albo sadzonki. Są też rośliny, które dostałam w ramach wymiany. To kolejny genialny pomysł na tanie, a właściwie darmowe rośliny. Każdy z nas ma czegoś w nadmiarze. A to coś chętnie przygarnie ktoś inny. Porozmawiaj ze znajomymi, na pewno któryś z nich ma ogród i z radością się wymieni roślinami. Są też grupy skupiające ogrodników na platformach społecznościowych i fora, tam też spotkasz osoby chętne do wymiany.
Jest jeszcze jeden sposób na darmowe rośliny - zostaw te, które rosną w Twoim ogrodzie dziko. Ja mam szczęście, na mojej działce rośnie wiele pięknych roślin, które przywędrowały same. Teraz doceniam ich urodę, choć musiałam do niektórych się przekonać.
Czeremcha. To niewielkie drzewo, które przez leśników uważane jest za chwast. Strasznie się rozrasta, z nasion i przez rozłogi, a po wycięciu jednej rośliny z ziemi wychodzi 10 kolejnych. Ale czeremcha ma też zalety - pięknie kwitnie, a jej owoce są jadalne, idealne na nalewki lub przetwory. Ja z nich zrobiłam konfiturę, pisałam o niej TUTAJ. Jesienią jej liście wybarwiają się na żółto, czerwono i pomarańczowo, więc zdobi ogród przez cały sezon.


Sosna. Niemal wszyscy sadzimy iglaki, nie wszystkie są tanie. Więc ja postanowiłam zamiast sadzić nowe, zaopiekować się tymi, które już mam. To sosny. Większość z nas uważa je za wysokie drzewa z ogołoconym pniem, ale nie muszą tak wyglądać. Mogą mieć finezyjne kształty (zwłaszcza samosiejki), zielone gałęzie do samej ziemi lub ukształtowane przez nożyce korony - tak, tak, sosny można ciąć i formować. U mnie ich nie brakuje, a ja bardzo je lubię.


Oprócz drzew rośnie tu dużo dzikich traw. Są piękne, a przede wszystkim nie wymagają opieki. Zobaczcie jak cudnie wyglądają i komponują się z roślinami posadzonym przeze mnie.

Śmiałek darniowy tworzy śliczne "chmurki" nad ziemią.


Tu w duecie z kostrzewą siną.


Poniżej kostrzewa, która jest idealnym tłem dla ogórecznika i nagietka.


Pięknie komponuje się też z dalią, a ostatni plan należy do sosny, samosiejki. :) Więc kompozycja, którą widzicie  w dużej mierze powstała sama, prawie za darmo, ja kupiłam i posadziłam jedynie kłącze dali.


Dużo też rośnie dzikich kwiatów. Tu jeden z przykładów. A właściwie trzy, bo na zdjęciu widać krwawnik, kocankę i driakiew. Ale jest ich dużo więcej. Niemal wszystkie dzikie kwiaty zostawiam. W ten sposób mam łąkę, o której marzyłam i to bez jakiegokolwiek wkładu finansowego. :) Czasem tylko przesadzam rośliny, by jeszcze ładniej się prezentowały.


Jednak aby pięknie rosły potrzebują opieki.

Darmowe nawozy, tanie środki ochrony roślin i woda

Pisałam już o tym, że nie używam chemicznych środków, ani zasilających, ani do ochrony roślin, więc wiele wydatków mi odpada. Staram się w ogóle nie używać kupnych nawozów, nawet ekologicznych, choć jeszcze nie zawsze mi to wychodzi, bo ogród mam młody, a gleba to zwykły piach. Jednak głównymi nawozami w naszym ogrodzie są: kompost i gnojówki.
Kompost długo się robi, ale jak już go trochę zdobędziesz to wyrosną Ci takie warzywa:






Nie używam polepszaczy i przyspieszaczy kompostowania. Chciałam kupić dżdżownice, ale okazało się, że same przyszły, i to w ogromnej ilości. :) Zbieram zieloną masę, gałęzie, tekturę i odpadki kuchenne przez cały sezon. Powstałą przez te kilka miesięcy masę, jesienią rozrzucam na grządki, przykrywam warstwą naszego piasku i agrowłókniną, a wiosną sadzę warzywa, które lubią dużo wartości odżywczych, np. cukinie, dynie, kapusty, ogórki. Rabaty kwiatowe i delikatniejsze warzywa podlewam gnojówkami. Najczęściej robię je z pokrzywy i wrotyczu (ma właściwości odstraszające szkodniki, więc zaliczyć go trzeba też do środków ochrony roślin).


Ostatnio w ramach wymianki roślin trafił mi się żywokost, więc i z niego zrobiłam gnojówkę. Teraz już ślicznie się rozrósł, niedługo kilka liści znów stanie się nawozem. :) Czy to nie jest wspaniałe, że jedna roślina może być zarówno ozdobą ogrodu, jak i pożytkiem dla pozostałych roślin?


Dobrym polepszaczem gleby są też nawozy zielone, ja wypróbowałam facelię, ale zamiast ją przekopać zostawiłam, bo żal mi było tych pięknych kwiatów. Teraz cieszą się nimi zapylacze, zwłaszcza trzmiele.


Zdrowe, nawożone rośliny rzadko chorują, ale to się zdarza. Wówczas również sama przygotowuję płyny na oprysk. Najczęściej to wywar z cebuli, czosnku lub mieszanina octu z kredą malarską. W walce z wieloma szkodnikami glebowymi pomaga też wspomniana już gnojówka z wrotyczu.
Ale nie tylko rośliny tworzą ogród, potrzebna jest jeszcze infrastruktura.

Obrzeża, płotki, pergole


Wszystkie znajdujące się w moim ogrodzie są zrobione przez nas z materiałów z odzysku. Poniżej jeszcze nieskończone obrzeże z butelek po winie (mam słabą głowę, więc dokończenie jej nam trochę czasu zajmie. :)).


A tu niewielki płotek z gałęzi brzozowych nazbieranych w lesie. Na szczęście u nas lasy w większości są prywatne, należą głównie do moich sąsiadów, więc jak coś z nich chcę zabrać po prostu pytam, zazwyczaj właściciele nie mają nic przeciwko. :) Zwróćcie uwagę, że pod płotkiem posadziłam kostrzewę, ona też nadaje się na obrzeże rabaty, a mam jej pod dostatkiem. :)


A tu kamienie, które pochodzą z pól. Rolnikom przeszkadzają, a mnie służą. :) Przepraszam za to, że obrzeże widać tylko jako rozmyte tło, ale nie mam innego zdjęcia.


Mam też kilka płotków zrobionych z drewna pozostałego po budowie, niestety też nie zrobiłam im dobrych zdjęć. :(


Z tego drewna powstały też podpórki do różnych roślin.


A ze starego stelaża po dziecięcym łóżku zrobiliśmy pergolę.


W całości widać ją na kilka zdjęć wyżej, na fotce z ogórecznikiem i nagietkiem.

Jak widzicie można mieć ogród za gorszę. Jest jeszcze wiele pomysłów do opisania, więc myślę, że powstanie kolejny post tego typu. Kiedyś napiszę też o tym, na czym nie warto oszczędzać. :)

Tymczasem pozdrawiam serdecznie,
Edyta




Komentarze

  1. Edytko, jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego ogrodu, naprawdę! Jest taki młody, a tak bogaty w rośliny! Fantastycznie, że wykorzystujesz zastane na miejscu rośliny - u nas będzie podobnie, mamy mały sosnowy lasek, ale i mnóstwo roślin, które dookoła niego rosną, dzikich kwiatów, traw. Ja bardzo lubię, gdy ogrody nie są aż tak pod linijkę, żyją własnym życiem, nie są uprawiane na siłę, tylko pozwala się np roślinom, które są tam od dawna, żyć. Oczywiście lekkie panowanie nad chaosem jest wskazane, ale warto pamiętać, że nie musimy kosić trawy do zera, by ogród wyglądał pięknie. Uściski, Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, ale zrobiło mi się miło gdy czytałam Twoje słowa, dziękuję. Tak jak pisałam w poście, bardzo dużo roślin mam z własnego siewu, więc szybko zajmują przestrzeń. Ale sporo też dostałam, wśród właścicieli ogrodów jest wiele szczodrych osób. :) Jak przyjdzie pora na Twój ogród, chętnie się z Tobą podzielę roślinami, może będzie okazja do spotkania? Ściskam, Edyta

      Usuń
  2. Wow! Ogrod masz cudowny! Przepieknje sie prezentuje ;)0

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję, że jesteście ze mną i zechcieliście coś napisać.

Popularne posty