Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysunki zwierząt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysunki zwierząt. Pokaż wszystkie posty
Rysunki i metamorfoza salonu

Rysunki i metamorfoza salonu

Strasznie mi głupio, że tak rzadko tu zaglądam, zdecydowanie muszę to zmienić! Fakt, że mnie tu nie ma nie znaczy jednak, że nic nie robię. Wręcz przeciwnie :)

Dostałam od syna urocze malutkie sztalugi z płótnami. Zapełniłam je, na razie tak, ale wiem, że będą zmiany :)


 Nie przypuszczałam, że niewielkie rysunki są tak trudne w wykonaniu.



Nadal męczymy się z remontem salonu. To znaczy, małżonek już swoje skończył - pomalował ściany, poprzesuwał meble, ale mi jeszcze zostały do pomalowania trzy komody. Przemalowałam tylko jedną. Narysowałam i oprawiłam grafiki (większość już widzieliście), które trafiły już na swoje miejsce.


Czyli do zielonego zakątka :) Tu możecie zobaczyć pomalowaną komodę, wcześniej była w kolorze schodów. Tych wciąż boję się malować, może kiedyś.....




Na koniec chciałam Was przestrzec. Otóż wybrałam się wczoraj na rower do lasu i skusiły mnie kwiatki, które zebrałam, a potem zrobiłam z nich bukiecik.


A dziś popołudniu znalazłam w nodze kleszcza, nie mógł wbić się w lesie, bo wczoraj jeszcze go nie miałam, więc najprawdopodobniej przyniosłam go wraz z bukiecikiem :(
 Chyba odpuszczę sobie wizyty w lesie, w tym roku jest strasznie dużo, i kleszczy, i komarów :(
Pozdrawiam,
Edyta

Chodzi lisek koło....

Chodzi lisek koło....

Za mną pracowity tydzień, więc dziś rano z przykrością uświadomiłam sobie, że nic wciągu niego nie narysowałam. Może pamiętacie, że moje tegoroczne, noworoczne postanowienie brzmiało, że będę robić to, co sprawia mi przyjemność i chociaż jedną rzecz w tygodniu narysuję. Usiadłam więc do biurka i zaczęłam rysować.


Nie minęła godzina, a ja miałam kolejne zwierzątko do kolekcji, tym razem to lisek, bez ręki i nogi, a nawet uszu :).


Lubię proste rysunki, bo efekt jest bardzo szybki. Teraz została tylko oprawa, znalazłam starą ramkę, przemalowałam ją i oto jest. Może odrobinę zbyt toporna dla tego rysunku, ale innej nie miałam.


Zawisnął nad sofą w salonie. Muszę wreszcie zająć się tworzeniem domowej galerii, bo coraz więcej mam tych rysunków i ustawiam je to tu, to tam :)


Przy okazji zaprezentuje Wam mój nowy dywanik.


Pomału salon się zmienia, ale jeszcze daleka droga przede mną.
Jednak już teraz nie zapominam o dekoracjach zwłaszcza tych kwiatowych. Tulipany nie są drogie, a od razu milej się robi, gdy salon zakwita.




Pozdrawiam serdecznie,
Edyta
K jak koń i kwietnik

K jak koń i kwietnik

Zaskoczyliście mnie swoimi opiniami na temat sypialni z poprzedniego postu. Byłam pewna, że niby tak bardzo modny, styl skandynawski najbardziej przypadnie Wam do gustu. Jednak jest to zaskoczenie bardzo pozytywne, bo nie ma jak rodzime upodobania. Stara kuchenna szafka pamiętająca jeszcze ubiegły wiek i bukowy kawałek pieńka - my, Polacy wiemy jak z niczego zrobić coś :)
A pamiętacie może z wspomnianego już posta rozpoczęty szkic konia? Udało mi się dokończyć rysunek.


Wzorowałam się na zdjęciu świetnego fotografa Moniki Filipiuk-Obałek.
Zdjęcie możecie zobaczyć tu:
https://www.instagram.com/p/BPS7QyPgKpC/
Miałam Wam je pokazać, ale niestety nie umiem fotki ściągnąć z Instagrama :(
W każdym razie mój koń wygląda tak:


Oczywiście zaraz po narysowaniu znalazłam kilka wad, ciekawa jestem czy i Wam się rzucą w oczy.
Do aranżacji z koniem wykorzystałam kwietnik, który już bardzo dawno temu kupiłam od Ali za 15 zł. Wówczas wyglądał tak (właściwie jeszcze kilka dni temu tak wyglądał):


Długo musiał czekać zanim naprawiłam mu ubytki i przemalowałam. Teraz wygląda tak:




O czasu do czasu piszę o tym jaką farbą malowałam meble. Robię to wtedy gdy uznam, że są niezłe i warto o nich wspomnieć. Tak jest i tym razem. Do pomalowania użyłam farby kredowej Autentico do mebli ogrodowych. Agnieszka  poleciła mi je do pomalowania mebli kuchennych. Jednak zanim to zrobię chciałam je wypróbować na czymś mniejszym. Muszę przyznać - rzeczywiście są dobre. Łatwo się nimi maluje i nie potrzebują już wykończenia ani woskiem, ani lakierem. Niestety nie są najtańsze, ale myślę, że do trudnych powierzchni, np. mebli kuchennych i czy krzeseł, warto wybrać coś droższego, a dobrego. Oczywiście tylko wówczas gdy budżet na to pozwala, a meble są tego warte. Jak przyjdzie wiosna wypróbuję je w kuchni :)

Pozdrawiam,
Edyta
Rysowanie dla przyjemności

Rysowanie dla przyjemności

Nie robiłam w tym roku wielkich noworocznych postanowień. I tak przeważnie ich nie dotrzymuję. Jednak jedno chętnie bym zmieniła w swoim życiu, otóż chciałabym mieć więcej czasu na przyjemności. Kiedyś malowałam, trochę rysowałam, a ostatnio ciągle tylko praca, dom, praca, dom....
Teraz nadarzyła się okazja, żeby to zmienić. Na święta dostałam dwa zestawy ołówków - jeden bardzo ładny, trzy złote ołówki w ślicznym etui; drugi też ładny, ale i bardzo praktyczny, ołówki z wkładami o miękkości od HB do 7B. Grzechem byłoby z nich nie skorzystać, tak więc zaczęłam znów rysować.


Żadne to arcydzieła, ale rysowanie sprawia mi ogromną frajdę, więc parafrazując Stuhra "rysować każdy może, jeden lepiej, a drugi gorzej".
Pierwszy powstał króliczek.


Drugi jeleń.


Co będzie dalej jeszcze nie wiem, ale z pewnością nie porzucę tym razem przyjemności rysowania tak szybko. No chyba, że wyrysuję wszystkie moje nowe ołówki :)






Życzę Wam i sobie więcej czasu na przyjemności!
Edyta
Copyright © Jabłoniee , Blogger