Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Komoda Klocki
Jakiś czas temu pokazywałam Wam komodę, którą zrobiłam na klocki mojego syna TU. W pracowni powstała jej niemal bliźniacza siostra. Wybrałam tylko odrobinę żywsze kolory i poprawiłam uchwyty wyszło tak:
A wcześniej wyglądała tak:
Szczegóły jak powstawała będziecie mogli przeczytać w najbliższym wydaniu DIY HOME, które mam nadzieję opublikuję jeszcze w lutym. To będzie wyjątkowo kolorowy numer, z odrobiną dekoracji świątecznych i wieloma pomysłami na do it yourself :)
Niestety praca nad magazynem pochłania mnie bez reszty, więc mniej czasu mogę poświęcać na blogosferę. Mam nadzieję, że mi wybaczycie, że nie zostawiam komentarzy pod Waszymi postami (staram się zaglądać regularnie), ale czasu na komentarze nie mam - choć obiecuję się poprawić.
A wcześniej wyglądała tak:
![]() |
| Zdjęcie przed IKEA |
Niestety praca nad magazynem pochłania mnie bez reszty, więc mniej czasu mogę poświęcać na blogosferę. Mam nadzieję, że mi wybaczycie, że nie zostawiam komentarzy pod Waszymi postami (staram się zaglądać regularnie), ale czasu na komentarze nie mam - choć obiecuję się poprawić.
Tym czasem ściskam wszystkich,
Edyta
Dzień dziecka
Z okazji Dnia Dziecka (lub dziciucha jak to mój synek lubi nazywać) wszystkim małym, większym i już całkiem dużym dzieciom życzę wszystkiego najlepszego!!! Samych słodyczy :)
Myślę, że to dobra okazja na pokazanie kolejnej lampy, bo chociaż zrobiona jest ona z butelki po winie (którego dzieci oczywiście nie powinny pić) idealnie nadaje się do pokoju małej dziewczynki.
I jak Wam się podoba kolejna lampa z recyklingu?
Dzień dziecka i fakt, że moja córka niedługo skończy 18 lat, nastroił mnie refleksyjnie. Postanowiłam trochę powspominać. Bardzo lubię tworzyć rzeczy dla dzieci, ale odkąd moje podrosły nie mam już tak dużo okazji ku temu. Przejrzałam na pocieszenie stare zdjęcia, żeby przypomnieć sobie co tam kiedyś zrobiłam. Zrobiłam nawet kolaż starych prac (niektóre bardzo stare).
Myślę, że to dobra okazja na pokazanie kolejnej lampy, bo chociaż zrobiona jest ona z butelki po winie (którego dzieci oczywiście nie powinny pić) idealnie nadaje się do pokoju małej dziewczynki.
I jak Wam się podoba kolejna lampa z recyklingu?
Pozdrawiam Was serdecznie,
Edyta
Taką nagrodę przygotowałam
Nagroda, która powędrowała do Pauliny z blogu paulapearls.blogspot.com wyglądała tak:
A składały się na nią dwie świece zapachowe, cukierniczka, pudełko z dziewczynką i serwetki. Teraz mogę już przyznać, że do końca nie wiedziałam co znajdzie się w paczuszce. Najpierw chciałam poznać zwycięzcę i jak tylko wylosowałam Paulinę to przeczytałam jej blog niemal w całości. Dowiedziałam się, że ma małą, uroczą córeczkę i lubi białe naczynia, więc prezent przygotowałam tak, aby obie miały z niego radość. Mam nadzieję, że mi się udało.
To tyle na dziś. Wspomnę tylko, że udało mi się wybrać do Poznania na Arenę Design i w tym roku młodzi projektanci mnie nie zawiedli. Mam nadzieję ,że niedługo uda mi się wrzucić kilka fotek tam zrobionych.
A składały się na nią dwie świece zapachowe, cukierniczka, pudełko z dziewczynką i serwetki. Teraz mogę już przyznać, że do końca nie wiedziałam co znajdzie się w paczuszce. Najpierw chciałam poznać zwycięzcę i jak tylko wylosowałam Paulinę to przeczytałam jej blog niemal w całości. Dowiedziałam się, że ma małą, uroczą córeczkę i lubi białe naczynia, więc prezent przygotowałam tak, aby obie miały z niego radość. Mam nadzieję, że mi się udało.
To tyle na dziś. Wspomnę tylko, że udało mi się wybrać do Poznania na Arenę Design i w tym roku młodzi projektanci mnie nie zawiedli. Mam nadzieję ,że niedługo uda mi się wrzucić kilka fotek tam zrobionych.
Pozdrawiam,
Edyta
Zaproszenie na warsztaty decoupage'u
Jak wiecie co jakiś czas razem z Małgosią organizujemy warsztaty decoupage'u. Jak do tej pory były to działania przypadkowe. Doszłyśmy jednak do wniosku, że dobrze byłoby zorganizować zajęcia systematyczne, podczas których można się w miłym towarzystwie odprężyć a przy okazji czegoś nauczyć. Znalazłyśmy świetne miejsce, a mianowicie Stację Muranów, w której sztuka i kultura bywa codziennie, a można się nią delektować popijając pyszną kawkę i zagryzając ciastem.
Tak więc wszystkich chętnych zapraszam na:
Dodatkowych informacji udzielam pod adresem: jabloniee@gmail.com
Przygotowania do warsztatów i inne ważne sprawy odciągnęły mnie od pracowni więc pokażę dzisiaj tylko kolejny wieszaczek z serii Miś:
Oraz do kompletu wieszak ścienny:
Tak więc wszystkich chętnych zapraszam na:
Dodatkowych informacji udzielam pod adresem: jabloniee@gmail.com
Przygotowania do warsztatów i inne ważne sprawy odciągnęły mnie od pracowni więc pokażę dzisiaj tylko kolejny wieszaczek z serii Miś:
Oraz do kompletu wieszak ścienny:
Jeszcze raz serdecznie zapraszam na warsztaty.
Pozdrawiam,
Edyta
Białe meble górą!
Też Was złapało białe szaleństwo? Mi się bardzo podobają białe meble, cieplutkie białe koce, puszyste, śnieżne podusie... Tyle że przy moim usposobieniu, dzieciach, psie i reszcie zwierzyńca, biel na krótko jest biała, a już o śnieżnobiałej to nie marzę :(
Czasem jednak nie mogę się oprzeć i coś białego zmaluję :), jak np. to biureczko.
Oczywiście bez zadrapań, czyli motywu shabby schic, by się nie obyło, przecież tak zupełnie białe nudne jest:) Widzicie tę ramkę z pięknym haftem, którą użyłam do aranżacji? Niektórzy z Was pewnie rozpoznają w niej prezent jaki dostałam od Lejdi.Any .
Córce zależało, żeby wstawić jakiś paryski akcent, stąd wieża w uchwycie.
A jak kupiłam biurko (z wyprzedaży ekspozycji sklepowej) wyglądało tak:
Czarne biurko-stolik bardziej pasowało do mojego kuchnio-salonu, ale nie lubię czarnych mebli. No i było trochę poobijane, więc i tak wymagało renowacji.
A skoro o dzieciach już wspomniałam, to pokaże Wam pudełeczko do przechowywania pamiątek. ja mam ich dużo, smczki, opaski na rączkę ze szpitala, skarpetki, nawet ciuszki i kocyki.
Właściwie na tym chciałam zakończyć, ale może jeszcze Wam pokaże co zrobiłam z siatki hodowlanej.
Więcej możecie zobaczyć TU
Czasem jednak nie mogę się oprzeć i coś białego zmaluję :), jak np. to biureczko.
Córce zależało, żeby wstawić jakiś paryski akcent, stąd wieża w uchwycie.
A jak kupiłam biurko (z wyprzedaży ekspozycji sklepowej) wyglądało tak:
Czarne biurko-stolik bardziej pasowało do mojego kuchnio-salonu, ale nie lubię czarnych mebli. No i było trochę poobijane, więc i tak wymagało renowacji.
A skoro o dzieciach już wspomniałam, to pokaże Wam pudełeczko do przechowywania pamiątek. ja mam ich dużo, smczki, opaski na rączkę ze szpitala, skarpetki, nawet ciuszki i kocyki.
Właściwie na tym chciałam zakończyć, ale może jeszcze Wam pokaże co zrobiłam z siatki hodowlanej.
![]() |
| Stylizacja: Joanna Płachecka, zdjęcia: Michał Mutor, źródło: czterykaty.pl |
Więcej możecie zobaczyć TU
Dziecięce wieszaki
Jesteśmy różni. Kobieta - mężczyzna, dziewczynka - chłopiec już niemal od urodzenia inaczej się zachowują. Nic tego nie zmieni, więc często śmieszą mnie opinie, że to my - dorośli jesteśmy temu winni i że kształtujemy dzieci wedle płci np. tym, że dajemy im dedykowane zabawki czy w konkretny sposób je ubieramy. Czyżby? A co z rodzeństwem? Siostra i brat bawią się zabawkami wspólnie, często też noszą po sobie ubrania (no może oprócz sukienki, której chłopcu żadna mama raczej nie włoży). A jednak z czasem stają się różni i wiecie co? Te różnice powodują, że świat jest ciekawy i wcale a wcale nie chciałabym być taka jak mężczyzna, no i nie chciałabym, aby np. mój mąż myślał i czuł identycznie jak ja. Dlatego też malując wieszaki dla dzieci postanowiłam mocno zaakcentować to dla kogo mają być przeznaczone.
Pierwszy dla dziewczynki:
Drugi dla chłopca jest oczywiście niebieski :)
Pierwszy dla dziewczynki:
Z tyłu można wpisać imię właścicielki, tak żeby nikt nie miał wątpliwości, czyja kiecka na nim wisi:)
Drugi dla chłopca jest oczywiście niebieski :)
Jednak jeśli moja córka powiedziałaby mi, że chce wieszak niebieski z misiem, a syn, różowy z króliczkiem to bym im podarowała takie jak chcą, bo oprócz przynależności do którejś z płci, liczą się, a nawet są ważniejsze - własne upodobania i wybory. Wychowując dzieci popełniłam pewnie wiele błędów, ale prawie zawsze starałam się szanować ich zdanie i wybór. To zaowocowało tym, że potrafią podejmować własne decyzje i są z tego dumni (ja też :).
Pozdrawiam,
Edyta
Bo groszek nie pachnie a motyli już nie ma...
Nabyłam wiosną groszek pachnący z nadzieją, że mi na mojej osobistej patelni (czytaj balkonie) wyrośnie i wiecie co? Wyrósł!!! Oj byłam wniebowzięta!!! Zachwycona!!! Z niecierpliwością czekałam aż rozkwitnie...Rozkwitł:
Kolor nie taki jak zapamiętałam z lat dziecięcych, ale przecież nie o kolor chodzi tylko o zapach. Nadęłam więc moje nozdrza i ... zapachu brak...Wtedy sobie przypomniałam jak Ala, co to niedawno kwiaciarką się stała, mówiła mi, że kwiaty już nie pachną tak jak dawniej... I jeszcze przypomniałam sobie, jak Małgosia chwaliła zapach Jaśminu Asi, a Asia tłumaczyła, że on zawsze tak pachniał, bo już jakiś czas temu posadzony, a teraźniejsze Jaśminy, to duże, piękne kwiaty mają, ale zapachu nie posiadają... I jeszcze sobie kilka innych rozmów przypomniałam, że teraz dużo komarów jest, bo nie ma żab i Czyżyków (czy tam innego ptactwa) nie ma, co by je jadły, i że pszczoły zagrożone... biedronki to już tylko chińskie można spotkać, a motyli coraz mniej wokół nas...
I tak mi się smutno zrobiło, bo co te nasze wnuki podziwiać będą? Biedronka to tylko z tanim sklepem kojarzyć się będzie... Zapach tylko sztuczny w perfumeriach poczują, z owadów to tylko komary i karaluchy zostaną... Biedoliłam i biedoliłam...aż wybrałam się na wieś, a tam od motyli to aż biało na łąkach, od zapachów to aż w głowie się kręciło, żaby, a nawet raki w jeziorze pływały, na piękną, polską biedronkę się natknęłam i tak sobie pomyślałam, że jak byłabym takim owadem czy płazem lub ptakiem, to też na wieś wolałabym się wynieść, a nie tu w tych spalinach i środkach owadobójczych się gnieździć i narażać się na ciągłe podtruwanie... Więc postanowione: jak dzieci podrosną to ja się na wieś wyniosę, przynajmniej wnuki będą miały gdzie wyjeżdżać i naturę podziwiać:)
Tym czasem dla małych urwisów (nie, nie, jeszcze nie dla wnuków) kubeczki namalowałam:
Życzę Wam dużo uśmiechu, zapachu i wielu pięknych, letnich przeżyć: motyli, biedronek, pachnących kwiatów i śpiewających ptaków.
Edyta
Choć do świąt Bożego Narodzenia jeszcze daleko, to jednak tuż, tuż…
tuż po 1 listopada w sklepach na miejscu zniczy pojawiły się artykuły świąteczne. Czekoladki, ciasteczka, ozdoby itd. Galerie handlowe wręcz ociekają świętami, niektóre nawet puszczają już bożonarodzeniowe piosenki, choć na razie obcojęzyczne. Bardzo starałam się nie ulec tej komercyjnej wariacji, ale… no cóż, jestem słabym człowiekiem. Pewnego dnia po przyjściu z galerii ugotowałam barszcz i upiekłam paszteciki z kapustą i grzybami. Jak tylko się najadłam, ruszyłam do pracy i zrobiłam kilka ozdób.
Córka stwierdziła, że skoro w domu jest tak świątecznie to powinnam wręczyć jej prezent. Ona także chciała skorzystać na mojej słabości, ale nie dałam się tak łatwo. Na prezenty wszyscy będziemy musieli poczekać. Jeszcze ponad miesiąc…
Muuuuu...
Podróż z dziećmi to prawdziwe wyzwanie. Każdy rodzic radzi sobie jak może. My często urządzamy zawody w liczeniu krów. Kto pierwszy zobaczy zwierzę to dodaje do swojego „stada”, wygrywa ten, który na końcu podróży ma najliczniejsze stado.
Zabawa jest prosta, a zabija nudę, czasem bawi (jak ktoś pomyli bociana z cielakiem), czasem wzbudza zażarte spory, a czasem inspiruje…
Zabawa jest prosta, a zabija nudę, czasem bawi (jak ktoś pomyli bociana z cielakiem), czasem wzbudza zażarte spory, a czasem inspiruje…
Mały dyplomata
Zawsze zazdrościłam ludziom, którzy w każdej sytuacji wiedzą co powiedzieć. Nie jest wstanie ich zaskoczyć żadne pytanie i potrafią odeprzeć wszystkie słowne ataki. Ja niestety najczęściej plotę co mi ślina na język przyniesie i borykam się później z konsekwencjami własnych słów. Jestem taką mistrzynią w tym względzie, że nie pomogły mi nawet półroczne zajęcia z retoryki i erystyki.
Tym bardziej dziwi mnie fakt, że mój potomek (krew z krwi i kość z kości) już od najmłodszych lat wiedział co powiedzieć i jak wpłynąć na innych. Zawsze muszę się wdawać w dyplomatyczne spory jak tylko chcę mu narzucić swoją wolę (pewnie nie ja jedna mam takie problemy).Pewnego dnia próbowaliśmy sześciolatka ubrać w jego znienawidzone jeansy. Zdesperowany tata zachęca łobuza:
- Proszę ubierz te spodnie, będziesz ładnie wyglądał!
Malec nie zastanawiając się ani chwili odpowiada
- Tato! Wygląd to nie wszystko!
Innym razem zasiadamy całą rodziną do obiadu. Mały od razu krzyczy, że nie będzie jadł pomidorów, bo ich nie lubi. Zdenerwowana starsza siostra mówi:
- Ty nic nie lubisz!
- Lubię! - krzyczy malec.
- Tak? To wymień warzywa, które lubisz.
Mały chwilę myśli, po czym odpowiada:
- Hmmm… porozmawiajmy o owocach.
No cóż jedni się z tym rodzą, a inni lepiej niech milczą.
Zamiast dużo mówić zrobiłam kilka prezentów dla naszych milusińskich:



































