DIY - malowane poduszki
Piękna pogoda nie zachęca do siedzenie w domu, więc każdą wolną chwilę spędzam w plenerze. Siłą rzeczy w pracowni nic nowego nie powstaje. Właściwie nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam w ręku ołówek, kredkę czy pędzel :(
Z tego powodu pokażę Wam coś starego, coś co powstało gdy na dworze było zimno, a ja tęskniłam za ciepłem i kolorami. Zawsze w taki czas tworzę wielobarwne rzeczy, to właściwie jedyna pora roku, kiedy u mnie w salonie gości tyle kolorów. Tym razem to były malowane poduszki. Nie pierwsze, które stworzyłam, lubię malować po tkaninie.
Jak powstała poduszka z piórkiem przeczytacie w ostatnim numerze DIY HOME, natomiast pozostałe malowałam dla magazynu Cztery Kąty, więc krok po kroku będziecie mogli przeczytać w majowym numerze.
Dla Czterech Kątów powstała też komoda widoczna na tych aranżacjach.
Z tego powodu pokażę Wam coś starego, coś co powstało gdy na dworze było zimno, a ja tęskniłam za ciepłem i kolorami. Zawsze w taki czas tworzę wielobarwne rzeczy, to właściwie jedyna pora roku, kiedy u mnie w salonie gości tyle kolorów. Tym razem to były malowane poduszki. Nie pierwsze, które stworzyłam, lubię malować po tkaninie.
Jak powstała poduszka z piórkiem przeczytacie w ostatnim numerze DIY HOME, natomiast pozostałe malowałam dla magazynu Cztery Kąty, więc krok po kroku będziecie mogli przeczytać w majowym numerze.
Dla Czterech Kątów powstała też komoda widoczna na tych aranżacjach.
Niedługo wyjedzie na wieś, jak tylko stanie tam garaż, który na razie będzie służył nam za dom :)
Na dziś już wszystko, wspólnie z Azarkiem życzymy Wam spokojnego, niedzielnego wieczoru!




























