Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty
Gotowanie zgodnie z zasadą zero waste

Gotowanie zgodnie z zasadą zero waste

Mam nadzieję, że mi wybaczycie jeśli jeszcze przez chwilę zostanę przy tematach ogrodowych. Tym razem będzie ogród od kuchni, czyli jak zmieniło się moje gotowanie odkąd uprawiam warzywa i owoce - nie tylko na wsi, również w mieście, na balkonie.



Dlaczego warto uprawiać warzywa i owoce?

Przez wiele lat wierzyłam, że jedzenie warzyw jest dobre dla naszego zdrowia, ale ostatnio tyle się słyszy o chemii, która stosowana jest podczas ich wzrostu. Czy to prawda? Rozmawiając z rolnikami, myślę, że to prawda, że mało jest upraw ekologicznych, bo to jest trudne i bardzo drogie. Więc lejemy wszystko chemią. A potem się słyszy, że ta czy tamta sieciówka wycofuje kapustę, sałatę, pomidory, bo przekroczone w nich było stężenie pestycydów czy innych środków. Niestety polityka naszego kraju jest coraz bardziej liberalna w stosunku do używania chemii. Nie ma co ukrywać - dużo można. Więc jeśli chcemy jeść zdrowo musimy zadbać o to sami, oczywiście o ile mamy ku temu warunki. Jeśli nie mamy, możemy zawsze poszukać zaufanego źródła. Mieszkając w mieście myślałam, że to nie dla mnie. Nie mam nikogo w rodzinie, kto uprawia ogród użytkowy, więc kupowałam warzywa na rynku lub w marketach. Teraz wiem, że w wielu małych gospodarstwach są nadwyżki warzyw, które zostają z upraw na potrzeby własne mieszkańców wsi. Wystarczy wybrać się za miasto, zapukać do jednych czy drugich drzwi i zapytać czy mają coś na sprzedaż. Nas od razu poinformowano, gdzie kupimy jajka, gdzie mleko. A teraz nawet wymieniamy się warzywami. :) To znaczy ja daję sadzonki, a sąsiadka swoje plony ;)

Trudy związane z uprawą roślin 

Nie będę ukrywała, że uprawa jest trudna, zwłaszcza gdy ma się tylko balkon (bardzo słoneczny) lub ogród niemalże na pustyni, i bywa się tam raz w tygodniu. Rośliny na balkonie codziennie podlewam. Często je też nawożę, ale tylko nawozami naturalnymi (gnojówką z pokrzyw, obornikiem, humusem). O tym co uprawiam na balkonie pisałam TUTAJ, więc nie będę się powtarzała, ale pokażę Wam postępy uprawy.





Na balkonie łatwo zapanować nad roślinami, bo codziennie mogę sprawdzać co u nich. Gorzej jest w ogrodzie na wsi. Najbardziej doskwiera im brak wody i nadmiar palącego słońca. Część roślin totalnie uschła podczas naszej nieobecności. Zbudowaliśmy sobie wyniesioną rabatę. Pokazywałam ją TUTAJ. Niestety w jej pobliżu nie było dużych drzew dających cień, więc rośliny walczyły o przetrwanie. Od razu pojawiły się mrówki a wraz z nimi mszyce. Tak pozbyliśmy się bobu. Niedawno wpadliśmy na pomysł, by całą grządkę przykryć białą agrowłókniną - to był strzał w 10! Woda nie wyparowuje tak szybko, a słońce pada na rośliny w postaci rozproszonego światła.


Warzywa pięknie się rozrosły. A że nie mamy takich szkodników jak ślimaki czy motyle bielinki (to akurat zasługa braku wody), więc mają piękne liście, i to one mnie natknęły do...

Wykorzystaj wszystko co daje Ci ogród

... właśnie do wykorzystywania wszystkiego. Bo jak już włożysz tyle pracy w uprawę kalarepy od nasiona, to nie masz serca wyrzucać większej jej części, czyli liści. Już dawno jem liście rzodkiewki, tej, którą uprawiam na balkonie. Wczoraj patrząc na kalarepę postanowiłam zrobić z nią to samo. Oczywiście nie tylko ja na to wpadłam. Od razu znalazłam w internecie artykuł o tym ile cudownych wartości mają te liście i co można z nich zrobić. Ja zrobiłam zupę.


Była smaczna, chociaż następnym razem mocniej posiekam liście, bo są dość twarde i długo się gotują, i dodam gotowane jajko. W ogrodzie oprócz warzyw i kwiatów, które sami siejemy czy sadzimy można znaleźć też chwasty. U mnie, między innymi, zakwitły chabry i dzikie bratki.



Pomyślisz: "Wypielić!" Co to, to nie! Zrobiłam z nimi sałatkę. :)


 Może nie podniosły one wartości smakowych dania, ale z pewnością wzrosła jego wartość odżywcza i atrakcyjność wizualna. :) Zanim więc coś wypielisz, zajrzyj do internetu, a nóż widelec (nomen omen), można to zjeść. Niech żyje "zero waste"! Mój kochany mąż cierpliwie znosi moje eksperymenty kulinarne (choć pokrzywy odmówił). Często tylko przebąkuje, że jesteśmy trawożercami. :) Tyle tylko, że dobrze nam z tym.

Ogród ekologiczny


Działka zaskakuje nas nie tylko nowymi smakami, również obrazami. W sobotę po przyjeździe ujrzeliśmy mnóstwo mew śmieszek nad polem.


Latały one nad naszym zielonym "morzem", drzewa szumiały jakby niedaleko było prawdziwe morze, czuliśmy się jak na wakacjach. Czy nie o to w tym wszystkim chodzi?
Pytanie brzmi: skąd u nas mewy, dlaczego przyleciały? Odpowiedź jest prosta - znalazły mnóstwo jedzenia.
W naszych rejonach rolnicy rzadko używają chemii, więc szybko pojawiają się szkodniki. W zeszłym tygodniu na zbożu sąsiada było pełno chrząszczy. Podobne były do stonki, tylko brązowe. W tym tygodniu przyleciały mewy i chrząszczy szybko zrobiło się niewiele. Myślę, że za tydzień nie będzie ani mew, ani szkodników. Bo taka jest natura, dba o równowagę. Dlatego warto jej słuchać, nie używać chemii w ogrodzie, a już z pewnością nie profilaktycznie. Jest tak dużo innych sposobów. Dzięki takiemu podejściu długo będą nas cieszyć takie obrazy jak mewy nad polem czy pszczoły, motyle i trzmiele wśród kwiatów.




Może wówczas i nasze dzieci wypatrzą pazia królowej latającego na działce sąsiada (przepraszam za nieostre zdjęcie, ale był zbyt szybki jak dla mnie :)



Ja co prawda straciłam bób, bo go nie opryskałam, ale udało mi się uratować borówkę amerykańską - gnojówka z pokrzywy skutecznie odstraszyła mszyce. :) Krzaczek miał już bardzo poskręcane listki, co jeszcze możecie dojrzeć na zdjęciu. Nie wiem tylko co zrobić z mrówkami, bo na nie nic nie działa. Może macie sprawdzone metody?


Ekologicznie pozdrawiam,
Edyta
Zrób sobie wiejski ogród

Zrób sobie wiejski ogród

Z nadmorskich klimatów z poprzedniego posta przenoszę was dziś na polską wieś.


Nie tak zupełnie, bo akcja rozgrywa się w Łodzi, już wyjaśniam o co chodzi.
Wczoraj na zaproszenie Leroy Merlin pojechałam wraz z innymi dziennikarkami na Łódź Design Festival. Tam przedstawiciele marki przygotowali dla nas prezentację na temat wiejskiego ogrodu. Och, to było coś dla mnie! Te wszystkie kwiaty, kolory, zapachy.




Jaki jest krajobraz polskiego ogrodu? Mam nadzieję, że nie wyobrażacie go sobie jako wielki trawnik otoczony tujami lub innymi iglakami. Wiem, wciąż dużo jest takich ogrodów w Polsce, ale cofnijmy się kilka dekad wstecz do ogrodów naszych babć i prababć. To była prawdziwa feeria barw, zapachów i faktur. Na szczęście ten rodzaj zagospodarowywania terenu wokół domów wraca, nie tylko na wsi, ale i w miastach. Coraz częściej sięgamy po tradycyjne kwiaty - łubin, naparstnice, piwonie, dalie, irysy, bratki, malwy (o czym przypomniała mi Ela w komentarzu) i wiele innych. Nie stronimy też od polnych roślin - chabrów, maków, rumianku czy niezapominajek. 



Jak stworzyć rabatę z kwiatów?

Ja chciałabym mieć je wszystkie w ogrodzie, a wy? Tylko jak kwiaty wyeksponować, jak je łączyć? W wiejskim ogrodzie nietrudno zestawiać kolory - tu króluje dowolność, a im barwniej tym lepiej. Można więc stworzyć dowolną paletę, swoją ulubioną. Warto jednak zadbać o to by każdy gatunek był dobrze widoczny. Dlatego zamiast jednego kwiatka posadźmy całą grupę. 



Jeden słonecznik zginąłby na rabacie, ale kilka kwiatów to mocny akcent dający wspaniały efekt. Kolejna rzecz to ułożenie kwiatów względem siebie. Aby każdy z nich był dobrze widoczny posadźmy je piętrowo - najwyższe najdalej, potem średnie, a małe na obrzeżach rabaty (gdy rabata jest okrągła lub owalna w środku sadzimy najwyższe itd.). Tak jak na zdjęciu.


 Oczywiście tu efekt uzyskano nie wielkością roślin, a ustawieniem ich w odpowiednio wysokich donicach - to też dobry pomysł np. na tarasach.




Łącząc ze sobą rośliny zwróćmy uwagę na  fakturę. Różnorodność kształtów upiększy rabaty. Obok roślin o nietypowych liściach posadźmy coś prostego, lekkiego, np. trawę. Tu przykład ładnego zestawienia - orliki z kostrzewą.


Kolejną ważną rzeczą jest to, by ogród był piękny przez cały rok. Dlatego na rabacie posadźcie rośliny, które kwitną w różnych porach roku. Wiosną to przede wszystkim rośliny cebulowe, latem i jesienią byliny oraz kwiaty jednoroczne i dwuletnie. To, by ogród kwitł cały sezon jest ważne nie tylko dla nas, ale również dla owadów - w ten sposób mają co jeść przez cały czas. 

Ogród przyjazny ludziom i zwierzętom

Tradycyjny wiejski ogród zdecydowanie przyjazny jest wszelkim stworzeniom. Głównie dlatego, że łączy wiele gatunków. Bioróżnorodność spotykana w naturze wypierana jest przez pola uprawne - wielkie jednogatunkowe połacie. A przez zwalczanie chwastów rolnicy przyczyniają się często do wyginięcia niektórych gatunków. Warto więc poszukać nasion zagrożonych roślin rodzimych i posiać je w ogrodzie. Należą do nich właśnie orliki, ale posiejmy też chabry, maki czy len. Nie zapomnijmy o ziołach posłużą nam i owadom, które je uwielbiają, zwłaszcza gdy pozwolimy im zakwitnąć. Wśród kwiatowych rabat można posadzić coś na kolację czyli warzywa i owoce. Poziomki czy truskawki rewelacyjnie sprawdzą się na obrzeżach rabaty, jako najniższa jej warstwa. Koper w wyższej lub najwyższej części rabaty, a dynie, cukinie mogą posłużyć jako rośliny zadarniające dużą powierzchnię. Widziałam też ogród, w którym ogórki potraktowane były jak roślina pnąca, i to jaka pożyteczna! Przyjemność nam i owadom sprawi również zapach. Tu pomoże jaśminowiec, róże, maciejka, konwalie i wiele, wiele innych kwiatów. Wśród roślin ustawcie meble ogrodowe i rozkoszujcie się widokiem oraz zapachem.



Ogród w mieszkaniu

Część z was, jak ja do niedawna, nie ma ogrodu. Jeśli macie balkon, wiejski mini ogródek możecie stworzyć właśnie na nim. Ja na swoim, oprócz kwiatów, uprawiam pomidory, poziomki, paprykę, groszek, zioła wszelakie. W tym roku eksperymentuję z cukinią, pewnie wielkich owoców się nie doczekam, ale cukinia ma też pyszne kwiaty. Niedługo zaprezentuje wam moje balkonowe uprawy. 
Nie musicie porzucać wszelkiej nadziej, wy co nie macie nawet balkonu (że tak sobie sparafrazuję Dantego). Z pewnością macie parapety. Oj wiele się na nich zmieści! Często wam pisze o tym co trzymam na swoich, np. TUTAJ czy TUTAJ. 
 Możecie na nich uprawiać zioła i małe warzywa, np. sałatę, rzodkiewki, pomidory koktajlowe czy papryczkę chili.

Resztę warzyw można jeść w formie kiełków lub roślin we wczesnej fazie rozwoju. W sklepach oprócz kiełkownic pojawiły się specjalne pojemniki do takiej uprawy. Ale wystarczy zwykła tacka o wysokości 3-4 cm, do której wsypiemy ziemię i wrzucimy nasiona.


Wiemy już jak uprawiać warzywa i zioła jeśli nie mamy ogrodu, a co z pięknymi widokami i zapachem? Tu sprawdzą się wszelkiego rodzaju rośliny pokojowe.


Cześć z nich pięknie kwitnie.


Zapachu dostarczą kwiaty w bukietach.



A jeśli jeszcze wam mało stwórzcie sobie ogród lub las w słoiku. Ja zrobiłam kolejny na warsztatach, które odbyły się po wykładzie o wiejskim ogrodzie.





  
Cudownie się czuję wśród roślin! Przesyłam wam tę dobrą energię
i serdecznie pozdrawiam, 

Edyta 
Metamorfoza szafki w kuchenny pomocnik

Metamorfoza szafki w kuchenny pomocnik

Nieważne jak duża jest kuchnia, przeważnie i tak brakuje w niej miejsca...
Choćby na zioła, które zimą muszą rosnąć w kuchni.


Mnie jeszcze brakuje miejsca na kiełkownicę. Kiełki jesienią i zimą to cenne źródło witamin, więc uprawiam je niemal cały czas. Problem w tym, że nie miałam gdzie, a blat i tak jest już zastawiony.
Za to miałam starą szafkę w łazience, która była bardzo zniszczona. Po remoncie łazienki właściwie przestała być potrzebna, ale nie wyrzuciłam jej. Szkielet miała drewniany, więc żal mi go było tak po prostu się pozbyć. Pomyślałam, że szafka może stać się niezłym pomocnikiem kuchennym.  Wyrzuciłam zniszczone, wiklinowe szuflady. Resztę pomalowałam na czarno, a z innej,  sosnowej szafki wycięłam półki (właściwie to mąż wyciął).

Tak właśnie powstał, kuchenny pomocnik.


Jest dość lekki, więc mogę go przestawiać.


A ponieważ nie ma tylnej ścianki, półki zakończyłam wystającym rantem. Dzięki czemu nic się z nich nie zsunie.


Inspiracją kolorystyczną była moja ukochana Sonia :)


Wreszcie mam gdzie trzymać zioła, kiełki i inne bibeloty.




Pozdrawiam, 
Edyta
Niezłe ziółko

Niezłe ziółko

Już jakiś czas temu przygotowałam balkon na zimę - otuliłam donice, a zioła przeniosłam do domu. Co roku mam ten sam kłopot, bo na balkonie dużo się ich mieści, ale w domu już nie. Część wylądowała na kuchennym parapecie.




A cześć musiałam obciąć i zasuszyć.



W całej kuchni pachniało cząbrem, curry i tymiankiem (tego ostatniego nie uwieczniłam). Teraz kombinuję jak to zrobić, żeby więcej świeżych ziół mieściło się w kuchni - mam już pewien pomysł, ale może i wy zdradzicie swoje patenty. Czy tylko na parapecie stawiacie donice, czy też w innych miejscach? Zależy mi na tym, aby jak najwięcej mieć ziół w donicach, bo po ususzeniu zmieniają smak i często jest tak, że mi wówczas nie smakują.

Zeszły tydzień był bardzo intensywny. 
Najpierw, tuż przed otwarciem mogłam zwiedzić największy salon Agaty w Polsce. Byłam mile zaskoczona, bo naprawdę ładne rzeczy tam mają (może później zrobię obszerniejszą relację).





Natomiast Kuchnia spotkań IKEA zaprosiła dziennikarzy na tradycyjne dania szwedzkiej kuchni serwowane na święta.



 
Mniam.

A w sobotę odbyły się warsztaty z malowania farbami kredowymi u Małgosi z Pracowni Dekudeku. Przyjechała na nie Beata z Artystycznego Bohaczykowa, która wygrała nasze candy.

Jak widzicie dużo się działo, więc nie miałam już siły siadać do kompa, stąd tak późny post w tym tygodniu.

Pozdrawiam,
Edyta
Copyright © Jabłoniee , Blogger