Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shabby chic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shabby chic. Pokaż wszystkie posty
Było sobie krzesło

Było sobie krzesło

Zazwyczaj gdy malujemy używany mebel to staramy się jak najdokładniej zetrzeć starą powierzchnię i to jest dobre, i zgodne ze sztuką. Jednak mam takie jedno krzesło, które ciągle przechodzi metamorfozy. Najpierw ze zwykłego sosnowego (wówczas lakier dobrze starłam) zamieniło się w krzesło w kolorowe paski. Później chciałam sprawdzić przyczepność jednej farby i zamalowałam paski na kolor seledynowy. Farba okazała się bardzo przyczepna, ale miała inne wady, więc znów postanowiłam zmienić wygląd tego krzesła. I tu pojawiła się problem, bo jak pomyślałam o ścieraniu tych wszystkich warstw, to mi się aż słabo zrobiło. A wiadomo jak człowiek jest leniwy to robi się kreatywny. Wymyślam więc, żeby te wszystkie warstwy wykorzystać i zrobić krzesełko w stylu shabby chic. Domalowałam kolejną warstwę farby (tym razem to była farba kredowa, a następnie lekko przetarłam (kredówka ściera się bardzo łatwo) .Wyszło tak:

I jeszcze zdjęcie bez modela :)

I znowu z nim - strasznie trudno było go zniechęcić do pozowania :)

Na ostatnim zdjęciu, na brzegu siedziska widać wszystkie warstwy farb. Leniwe jak ja lub zapracowane osoby zachęcam do takiego malowania - nie jest wyczerpujące, zabiera niewiele czasu, a efekt jest dość ciekawy.
Pozdrawiam,
 Edyta

Pisankowe candy

Pisankowe candy


Odkąd zaczęłam pracować na etacie mój blog stał się wydaniem weekendowym. Strasznie mi przykro z tego powodu, ale nie jestem wstanie pisać częściej. Niestety nie mogę również  tak często bywać na Waszych blogach i tu mój żal jest jeszcze większy, bo jesteście dla mnie prawdziwą inspiracją. Mój brak czasu na życie blogowe ma jeszcze inne konsekwencje, bardzo dla mnie przykre, otóż w tym tygodniu straciłam dwie Obserwatorki L Dało mi to do myślenia i postanowiłam wszystkim Stałym Czytelnikom mojego bloga powiedzieć, że jesteście dla mnie bardzo ważni i od teraz będę starała się zaglądać częściej na Wasze blogi (oczywiście jeśli takie posiadacie), a na dowód jak bardzo Was cenię właśnie dla Was urządzam candy.
Zasady jak zwykle, czyli trzeba umieścić poniższy  banerek na swoim blogu lub profilu FB, jeśli taki macie i oczywiście być Obserwatorem moich treści, a no i napisać w komentarzu, że chcecie wziąć udział w zabawie.
Nagrodą jest książka widoczna na zdjęciu oraz serwetki i jakiś drobiazg - niespodzianka.
Termin zakończenia zabawy to 10 lutego.
 
 
 
 


Teraz mogę przejść do tego co udało mi się zrobić. Pisanki powstały z tęsknoty za malowaniem, marzy mi się dekorowanie porcelany za pomocą farb i własnych rąk, ale umiejętności i brak treningu powodują, że trudno mi się odważyć. Zaczęłam więc od pisanek, które pomalowałam farbą reliefową.
 

 
 
 
 

Zegar zaczęłam robić tuż po powrocie z Paryża, ale wykończyłam dopiero teraz. Technika zdobień mieszana  transfer nitro i decoupage serwetkowy.
 

 

Zapraszam wszystkich do zabawy i pozdrawiam serdecznie.

Edyta

My się zimy nie boimy.

My się zimy nie boimy.


Zima to u nas czas katarów. Pudła z chusteczkami leżą wszędzie. Zrobiłam kolejny chustecznik, aby ładniej wyglądały.  Tym razem w stylu shabby  chic, biel z odrobiną szarości.

 


 

 
 
Pewnie niebawem się przyda, bo zima zagościła na dobre.
 
 
 

 
Szukam pomocy. Mam kłopot z bluszczem, może ktoś z Was wie dlaczego mi usycha. Podlewam regularnie, a i tak kwiat marnieje i to bardzo dziwnie, bo schnie od korzenia.:( Obcięłam mu  zdrowe gałązki i włożyłam do słoiczka z wodą, żeby się ukorzeniły.  Mam nadzieję, że niebawem będę mogła je zasadzić, ale co mam zrobić, żeby rósły zdrowe?
 

 
Ciąg dalszy zaklinania wiosny, czy nie pięknie wyglądają kwitnący, wiosenny hiacynt?
 
 
 
 
Pozdrawiam,
Edyta
 

 
Zarażona bielą

Zarażona bielą

Wciąż mnie kusi biel.  Znów zrobiłam kilka przedmiotów biało-szarych.



Może wreszcie się pokuszę o zmianę wystroju mieszkania? Chociaż nie wyobrażam sobie wymiany wszystkiego.  Zastanawiam się jak pogodzić biel z brązem?
Gdybym w kuchni nie miała  czerwonych kafelków, pozostawianych przez poprzednich właścicieli, sprawa byłaby łatwa. Wymiana ich nie wchodzi w grę. Zastanawiam się jakby one wyglądały  gdybym je potraktowała farbą? Malował ktoś z Was kuchenne kafelki?
Zrobiłam jeszcze świeczki. Jak Wam się podobaich świąteczna szata?



Paryż pokażę Wam następnym razem, ale dziękuję za miłe komentarze pod prezentacją zdjęć. Cieszę się, że mogłam podzielić się z Wami podróżą.
Pozdrawiam,
Edyta
Zegar

Zegar


Nie na długo czas u mnie się zatrzymał.
 


Tylko krótką chwilę drzemał.

 
 
Śmiał się z mojej chęci jego zatrzymania.
 
 
 

Chciałam coś  zrobić, byle nie słyszeć tego tykania. Pod szafę próbowałam go schować.
 
 
 

W końcu zaczęłam błagać: „Jak będziesz tak biegł ta róża zwiędnie.”
 

 
Lecz  on nadal pędził obłędnie.
Zegar powstał z bambusowego talerza. Lubię je ozdabiać, zrobiłam ich już kilka, ale zostały mi tylko trzy.
 
 
Dziękuję Wam za przemiłe komentarze pod ostatnim wpisem. Bardzo lubię jak piszecie, że pod wpływem mojej pracy też coś zmienicie, pomalujecie...J
Już w poniedziałek ogłoszenie wyników candy! Ponieważ chętnych jest dużo postanowiłam wylosować drugą nagrodę, którą będzie niespodzianka.
Pozdrawiam serdecznie i miłego weekendu życzę.
 


Ten post bierze udział w Liście Przebojów 2012 TU
Czas i tajemnice alkowy

Czas i tajemnice alkowy


Czasu pewnego….
Czas mi uciekał,
Dni mi mijały,
Członki bolały,
pracy przybywało,
czasu brakowało.
Biegając wciąż, zmęczone nogi, zmęczonym rękom nakazać chciały,
aby te czym prędzej czas zatrzymały.
Chętne ręce czas poszukały
i  wnet  go zatrzymały.


Bo jest takie miejsce, gdzie czas, jeśli nie stać to powinien płynąć wolniej.
 

 
 
 



 

Tyle o czasie, teraz o inspiracjach. Tak mnie zachwyciły zrobione przez Lillę szafki nocne z cudownymi zegarkowymi gałkami, że musiałam przemalować podobnie szafkę, która od pewnego czasu sobie u mnie stała. Dla zrobienia mojego mebelka wykorzystałam grafikę również autorstwa Lilli, którą prezentuje tutaj. I tak właśnie powstała nowa odsłona starej sypialni, a najlepsze, jest to, że mój mąż, przeciwnik jak dotąd białego koloru w domu, uznał, że efekt jest bardzo ładny i mogę swobodnie dalej malować mebleJ
Na koniec jeszcze chciałabym serdecznie przywitać nowych Obserwatorów. Mam już 70-ciu przemiłych, stałych gości. Mam nadzieję, że spełnię Wasze oczekiwania i będzie tu Wam miło. Zachęcam do pozostawiania kilku słów komentarza, może podpowiecie mi jak powinnam dalej postępować z moją sypialnią, bo choć biel i szarość lubię, to trochę koloru by się przydało. Co sądzicie?
Obiecanki-cacanki

Obiecanki-cacanki

W zeszłym tygodniu obiecywałam, że jak tylko wróci aparat to na blogu będzie się działo. I co?! I                                                                                                                                              …nic.

Co się będę tłumaczyć, albo... się wytłumaczę (ponarzekam sobie troszkę:), bo jak się coś obiecało to nie ma to tamto.
Ostatnio mam wrażenie, że czas się skurczył, wstąpił się w praniu, w pralce należącej do niezbyt wprawionej gospodyni. W rezultacie wyszedł z prania czyściutki, ale malutki, taki co się zbyt szybko kończy. W związku z tym ja ciągle za czymś gonię a to coś mi ucieka i śmieje się zza rogu, że choć dyszę i sapię jak tuwimowska „Lokomotywa”, to i tak go nie dogonię.
Nie będę jednak tak zupełnie niewiarygodna i pokażę Wam ramkę, którą pobieliłam (no może niezupełnie, bo biel lekko ubrudziłam beżem), metodą "suchej gąbki", którą nauczył mnie  Mamonek. Szybka i czysta robota:)


Ramka stoi na szafce, którą niedawno pomalowałam, ona też związana jest z czasem, ale zaprezentują ją następnym razem.

A to mój nowy kwiatek.
 
Jest z nim tylko jeden kłopot, a mianowicie zupełnie nie mam gdzie już stawiać kwiatów, ten więc trafił na stołek.



Na koniec się pochwalę, że dostałam wyróżnienie od Lejdi.any.
Bardzo Ci, Kochana dziękujęJ
 
Wspominki

Wspominki


Niestety aparat fotograficzny pojechał wraz z dzieckiem na wakacje. Mam nadzięję, że chociaż wróci pełen pięknych zdjęć. Nie mogę zatem pochwalić się nowymi pracami. Za to w przyszłym tygodniu, będzie się działoJ
Dzisiaj jednak pokażę Wam kilka starych zdjęć, których jeszcze nie publikowałam.
W wakacje kupiłam klatkę, chcę ją pomalować, ale na razie jest popielata. Nawet swojego miejsca jeszcze nie ma. Stoi sobie na parapecie,raz na jednym, raz na drugim.



A obok domek, trzykrotnie zmieniałam na nim farbę, raz go całego obkleiłam serwetkami, aż w końcu uciekłam się do tradycji i domalowałam mu deseczki z sękami i cegiełki na kominie. Teraz mi się podoba.
 
 

Tak u mnie wygląda przed oknem,
 
a za nim wygląda tak (oczywiście o odpowiedniej porze):

Na koniec jeszcze jedno zdjęcie mini orchidei. Prawda, że urocza?
 
Witam serdecznie nowych obserwtorów oraz dziękuję za przemiłe komentarze i udział w Candy, zapraszam ciągle do zabawy:)
Cytrynówka waniliowa

Cytrynówka waniliowa


Dzisiaj też kurs krok po kroku jak uzyskać efekt dobrego humoru J

Oczywiście nie namawiam kogokolwiek do nadużywania opisanych używek, a jedynie do degustowania i smakowania J
Przepis pochodzi z polskich gór, jest sprawdzony i... e, co ja tam będę dużo gadać, sami sprawdźcie
J
Składniki:
 4- 5 cytryn , 2 pomarańcze
 25 - 30 dag cukru, ok.3 łyżki prawdziwego miodu
 2 łyżeczki cukru waniliowego
 0,75 l wody
 0,5 l spirytusu
Przepis:
 Zagotować wodę z cukrem, miodem i cukrem waniliowym. Ostudzić.
 Z cytryn i pomarańczy wycisnąć sok (przecedzić go przez sitko wyłożone
 gazą ).
 Do naczynia wlać sok wyciśnięty z cytryn i pomarańczy oraz spirytus .
 Następnie dolać ostudzoną wodę z cukrem (wlewać przez gazę ponieważ od
 miodu może zostać osad ), wymieszać. Nalewać do butelek.
 Cytrynówka powinna stać kilka dni, aby się "przegryzła" (co jakiś czas
 wstrząsać ).



Dziękuję Wam za przesympatyczne  komentarze i witam nowych sympatyków mojej bazgraniny.

Następnym razem zapraszam na spacer po Krakowie (cudowne miasto!)
Wymianka

Wymianka


Pierwszy raz brałam udział w zabawie wymiankowej. Ta odbyła się pod hasłem shabby chic. Muszę przyznać, że to bardzo ciekawe doświadczenie i świetna zabawa. Najpierw strasznie się stresowałam, że osobie, która będzie moją parą nie spodoba się moja praca albo nie będzie pasować do wystroju wnętrz albo, że coś mi nie wyjdzie… oj, mnożyłam problemy, mnożyłam.
Później kiedy już wysłałam paczkę, to nie mogłam się doczekać reakcji osoby obdarowanej oraz prezentu od niej.
Dzisiaj odebrałam na poczcie list od Niki, a w nim:



Trzy piękne broszki

Serduszko



Mnóstwo pięknych serwetek i cukieraski


Bardzo serdecznie Ci dziękujęJ
Nika ode mnie dostała:



Deseczkę-wieszaczek
  Pojemnik na sztućce

Dwie ściereczki


Serwetki i czekoladę.

Dziękuję organizatorce zabawy Reni, która do zadania podeszła bardzo profesjonalnieJ
Pozdrawiam Was serdecznie i witam nowych obserwatorów.

Copyright © Jabłoniee , Blogger