Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zegar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zegar. Pokaż wszystkie posty
Powrót do dawnych pasji

Powrót do dawnych pasji

 Jak już zdążyliście się zorientować marka Liberon (producent m.in. farb kredowych i kazeinowych) była tak miła i wpisała mnie na listę blogerek, które cyklicznie dostają farby i różne przedmioty, które w dowolny sposób mogą ozdobić. Tym razem w ramach akcji #zimazliberon dotarły do mnie farby biała i szara, złota patyna oraz zegar do ozdobienia. Jak zobaczyłam zegar to przypomniały mi się czasy gdy cały mój wolny czas poświęcałam na decoupage. Ile wówczas zdobionych zegarów powstało... I tak od myśli do myśli przypomniałam sobie pewną serwetkę, która idealnie pasowała do wyżej wspomnianych produktów. I w wielkim skrócie tak powstał zegar z kobietą. :)

Nie było to takie proste, bo w trakcie pracy okazało się, że szarość serwetki odrobinę różni się od koloru farby.

Musiałam więc trochę pokombinować. W zasobach posiadanych już farb tej samej marki znalazłam nieco inny odcień szarości oraz kolor żółty, zaczęło się mieszanie i ciapanie. :) Na górze widać zegar przed patynowaniem (choć kolory trochę przekłamane są na zdjęciu).

Ostateczny efekt dało patynowanie - to ono prawe zatarło różnicę pomiędzy serwetką a domalowanym tłem.

Złożyłam zegar i...


 ... pewnie to widzicie - w oczy aż gryzie czerwona wskazówka. Nie mogłam na nią patrzeć, więc pomalowałam ją wspomnianą żółta farbą, a następnie pokryłam patyną.

Końcowy efekt już znacie.

Byłam zadowolona z rezultatu (choć dekupażowe wyjadaczki z pewnością zauważą zmarszczki na serwetce), ale nie spodziewałam się, że mój zegar zostanie nagrodzony! Tyle pięknych prac powstało, a dziewczyny wybrały mój zegar. :) Nie do wiary!

Bardzo dziękuję. :)

Nagrodę mogłam wybrać sama spośród produktów Liberon, na co się zdecydowałam i do czego tego użyję napiszę innym razem.

 

Pozdrawiam,

Edyta


Dwa w jednym - zegar i łapacz snów

Dwa w jednym - zegar i łapacz snów

Wiem, wiem, jestem monotematyczna - albo zegary, albo łapacz snów, ale jakoś oba tematy wciągnęły mnie. I postanowiłam połączyć je w jedno :)





Kształt zegarów które, często maluję jest jakby stworzony do tego, żeby zrobić z nich łapacz. Co o tym myślicie? Ciekawa jestem, bo to pierwszy tego typu zegar i zastanawiam się czy pomysł jest dobry. Mi się podoba, no ale mogę być nieobiektywna. Dlatego czekam na Wasze opinie.
Pomyślałam sobie, że taki łapacz może być świetną okazją do wyeksponowania kolekcji piór, których ja osobiście nazbierałam całkiem sporo. Zastanawiam się jednak co Wy kolekcjonujecie? I jak pokazujecie swoje zbiory. Jeśli macie na blogach lub facebooku zdjęcia kolekcji (różnych rzeczy nie tylko piór, oczywiście) to wrzucajcie linki w komentarzu - jestem ich bardzo ciekawa.

Pozdrawiam,
Edyta

Zegar i jubileusz

Zegar i jubileusz

Jakiś czas temu obiecałam sobie, że będę tu wpadać regularnie, i co? Jak zwykle, obiecanki-cacanki. Troszkę jestem usprawiedliwiona, bo wiele się ostatnio dzieje i czasu mam niewiele. Zacznę jednak od tego, że czasem coś robię w pracowni, np. pomalowałam zegar na zamówienie.




Osoba, która go zamówiła, najpierw chciała, żeby był miętowy. 

Jednak po namyśle uznała, że szary lepiej pasowałby do jej wnętrza. Zaproponowałam, że pomaluję drugą stronę i w ten sposób zegar będzie dwustronny. Latem miętowy, zimą szary :)  Trochę się obawiałam, że na szarej stronie będą widoczne miętowe brzegi i efekt nie zadowoli klientki, ale myślę, że wyszło fajnie.


Jak już pisałam w ostatnim czasie dużo się działo. Jednym z ważnych wydarzeń był 25 jubileusz miesięcznika "Cztery Kąty". Do redakcji trafiłam 4 lata temu, to dość ciekawa historia, ale opowiem ją Wam innym razem. Teraz się cieszę, że mogę wraz z całą ekipą podziękować czytelnikom za te 25 lat.




O tym co jeszcze się działo napiszę w następnych postach - może w końcu uda mi się częściej tu wpadać.

Pozdrawiam,
Edyta
Środowa inspiracja - mięta górą

Środowa inspiracja - mięta górą

Pamiętacie środowe inspiracje? Oj dawno ich nie było, ale też czasy były ciężkie :)
Wróćmy do dobrych przyzwyczajeń. Tym razem odrobinę inna wersja, taki reportaż z malowania zegara. Dostałam śliczny kolor farby - Mint Cream i tak ładnie mi się skomponował z beżem MDF-u.




Trzy kolory - mięta, beż i grafit. Jak Wam się podobają?

W sesji wzięły udział:
tarcze zegara - sklep internetowy
farba Mint Cream - Autentico
pędzel - Leroy Merlin
filc - sklep internetowy

Pozdrawiam,
Edyta


Pastele i czytanie

Pastele i czytanie

W pracowni nieprzerwanie rządzą pastele. Tym razem pomalowałam zegar. Docelowo ma zawisnąć w przedpokoju, ale póki co leży sobie na stole w pracowni.



Jak widzicie paleta do malowania jeszcze nie jest domyta, ale wciąż coś maluję, więc na porządki przyjdzie czas później.
Jedyne co udało mi się zmienić to "odnowić" blat stołu w pracowni. Był już bardzo zniszczony i chciałam go pomalować, ale jakoś tak szkoda mi czasu. Po malowaniu trzeba czekać, a tu ciągle jest coś do robienia, a bez stołu w pracowni ani rusz. Wpadłam więc na pomysł z folią. Wiem, wiem, to kojarzy się z minionym czasem PRL-u, ale znalazłam w internecie obrus foliowy z bardzo fajnym wzorem, więc pomyślałam "czemu nie?" I tak blat dosłownie w parę minut przeszedł metamorfozę. Do tego obrus jest bardzo tani, więc jak się zniszczy lub mi się znudzi wymienię go na nowy. Spodobał się nawet kici, która oczywiście musiała wypróbować go pierwsza :)


Pracownię czeka jeszcze wiele zmian, ale najpierw muszę uporać się z metamorfozą przedpokoju. Jednak o tym napiszę innym razem.
Dziś jeszcze tylko wspomnę o przeczytanych książkach. Niestety trochę się spóźniam z planem, ale strasznie długo czytałam Hrabiego Monte Christo Aleksandra Dumasa - to 4 z 52 książek. Za to piątą, czyli Więcej krwi Jo Nesbo zajęła mi tylko dwa dni. Obie książki bardzo mi się podobały. Choć oczywiście dały do myślenia, to była jednak lekka i przyjemna lektura. Teraz czas na coś poważniejszego.


Pozdrawiam ciepło wszystkich odwiedzających i nowych obserwatorów, zostawicie komentarz to na pewno Was odwiedzę, a tym czasem do następnego razu :)

Edyta
Chwalę się, chwalę i chwalę - bo warto :)

Chwalę się, chwalę i chwalę - bo warto :)

Ale za mnie szczęściara! Aż nie wiem od czego zacząć. Może niestandardowo - od końca.
Otóż wczoraj byłam w odwiedzinach u Doroty z blogu Przebudzenie . Doroty dom znajduje się w przepięknej okolicy ( porobiłam kilka zdjęć, ale pokażę je innym razem). Sam dom jest równie śliczny i pięknie urządzony. Co najważniejsze od razu widać, że to jest jej miejsce na ziemi - wszędzie widać prace Doroty - obrazy, malowane meble i drobiazgi. Nawet nie wiecie jak się cieszę, bo dostałam od gospodyni wycięte i pomalowane przez nią trzy, cudowne ptaszyny. To był bardzo miło spędzony dzień, Dorotko jeszcze raz serdecznie dziękuję.




Kolejnym miłym zaskoczeniem była informacja, że moja lampa z korków (klik) wygrała wyzwanie "Coś z niczego"  zorganizowane przez Gosię z blogu Stare pianino - za wszystkie głosy, bardzo dziękuję :) Gosiu- dziękuję za zorganizowanie ciekawego wyzwania.
W czwartek dotarła do mnie wygrana, którą ufundowała Magda z blogu magdalenarolnik.pl -  Magdo, wisiorek jest cudowny, perfumy pięknie pachną, a książka wciągnęła mnie na dobre - zapowiada się prawdziwa kuchenna rewolucja :) Bardzo Ci dziękuję, również za przemiły liścik.



No i ostatnia niespodzianka. We wtorek ukazało się wydanie "Świata kobiet", a w nim bardzo ciekawy artykuł o rękodziele. W małej rameczce znalazło się m.in. kilka słów o mnie.


I jak tu nie być szczęśliwą po tak udanym tygodniu :)

Żeby nie było, że spoczęłam na laurach, pokażę jeszcze ażurowy zegar - tym razem w wersji shabby chic.


  
Pozdrawiam, 

Edyta

Odrobina Maroka

Odrobina Maroka

Podobają Wam się marokańskie wzory? Mi bardzo, ostatnio ciągle je wyszukuję w internecie i podziwiam. Próbowałam nawet malować, ale są tak skomplikowane, że wciąż nie byłam zadowolona z efektów. W końcu poszłam na łatwiznę i kupiłam szablon. Pierwsze, nieskomplikowane dekoracje już powstały. Wpierw pod szablon wpadł kot z poprzedniego posta.


Następnie chlebak - tu przydała mi się farba w kolorze miętowym, o której pisałam dwa posty wstecz.



Jak zaczęłam to nie mogłam się zatrzymać, malowałam co wpadło mi w ręce :)
Stolik - tacę





i zegar, ale to z pewnością nie koniec. Szablon mi się jeszcze przyda :)


Lecę malować :)

Pozdrawiam,
Edyta

Lampa stołowa - druga odsłona

Lampa stołowa - druga odsłona

Bardzo Wam dziękuję za te miłe komentarze pod ostatnim postem. Tak mnie zmobilizowałyście, że postanowiłam zrobić kolejną lampę. A co najważniejsze co chwilę rodzą się nowe pomysły, więc to na pewno nie koniec :)



Być może wnętrze lampy pamiętacie, bo podobną zrobiłam już kiedyś (tu), tym razem zamknięte zostało na stałe.
Uległam modzie i oszalałam na punkcie koloru miętowego. Niestety mieszałam różne proporcje farb niebieskiej, zielonej i białej i ciągle nie mogłam uzyskać tego idealnego. Aż wreszcie mi się udało. Mam cały jej słoiczek, a jako pierwszy miętowe "wdzianko" dostał zegar. 


W kolejce stoją już inne przedmioty, ale to temat na inny post.
Jak spędziliście ten piękny i ciepły weekend? Mam nadzieję, że szaleliście na świeżym powietrzu. Ja odwiedziłam kolejny warszawski park, a mianowicie Skaryszewski, może jutro uda mi się wrzucić fotki - zobaczycie, że i to miejsce warto odwiedzić.

Pozdrawiam,
Edyta
Ale to już było...

Ale to już było...

...tylko odrobinę inne. Niestety tak już mam, że jak mi się coś spodoba to robię do znudzenia. Powstały więc dwa nowe pudełka z dziewczynkami.

 

Zawsze staram się, żeby nowe pudełka chociaż troszkę różniły się od tych, które powstały wcześniej, bo przecież rękodzieło ma właśnie tę zaletę, że każda rzecz jest unikatowa.
Kolejna odsłona zegara ażurowego - tym razem czarny ze srebrnymi wskazówkami.


W takich kolorach podoba mi się najbardziej.

Pozdrawiam,
 Edyta

Praca zamiast odpoczynku

Praca zamiast odpoczynku

Uff, pracowity weekend za mną, ale już prawie...prawie wszystkie leżące w kartonach przedmioty udało mi się wrzucić do mojego sklepiku na dawanda.pl. Utworzyłam go bardzo dawno temu, ale właściwie prawie nie było tam artykułów. Teraz jestem zdeterminowana, muszę opróżnić kartony, bo już nie mam miejsca w domu :) A co chwila biorę pędzel i maluję nowe rzeczy. Tym razem powstał kolejny zegar ażurowy. Bardzo lubię te zegary,  mają ciekawy kształt i wyglądają ładnie prawie we wszystkich kolorach, ale strasznie ciężko się je maluje...


Jak na jeden weekend to mam dość komputera, więc dziś już się z Wami pożegnam.

Pozdrawiam,
Edyta
Pisanka z sówką, zegar z kotem i jakieś tam pitu pitu

Pisanka z sówką, zegar z kotem i jakieś tam pitu pitu

To był pracowity tydzień, ale warto było się spiąć i zrobić trochę więcej, bo w przyszłym tygodniu lecę sobie na trzy dni. Gdzie i po co napiszę w przyszły weekend. W tym roku nie robiłam zbyt dużo pisanek, a na dodatek dwie zrobione stłukłam :(  Tę pomalowałam w modny, ale uroczy (no w moim wykonaniu może nie aż tak uroczy, ale ujdzie w tłoku) wzór z sówką.





Pitu pitu:
Rano przy kawie mamy dużo różnego towarzystwa, ale ten egzemplarz zauważony został dziś po raz pierwszy. Nazywa się dzwoniec zwyczajny, ale jak dla mnie nie jest wcale zwyczajny.



Kocicy też się podobał, ale jemu ona nie, jak ją zobaczył to wziął się i odleciał :( A przecież to taki miły kotek, muchy by nie skrzywdził :)

 

Negatyw mojego kota umieściłam na zegarze. Jakoś czarne koty mi się lepiej maluje.


Chciałabym się Wam pochwalić moimi rysunkami, ale mam straszny kłopot, bo ich nie kończę. Tak jak tę sikorkę, naszło mnie na rysownie, 15 minut porysowałam i porzuciłam rysunek, może ja ma ADHD? Z pewnością mam:)


Dziękuję, że mnie odwiedzacie, pozdrawiam serdecznie do przyszłego tygodnia.
Edyta

Copyright © Jabłoniee , Blogger